W piątek Sejm zdecyduje ws. podwyżek cen prądu. Rząd chce je zatrzymać ustawą

Polska
W piątek Sejm zdecyduje ws. podwyżek cen prądu. Rząd chce je zatrzymać ustawą
Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki

W piątek Sejm zajmie się rządowym projektem nowelizacji ustawy, która ma zapobiec podwyżkom cen prądu w 2019 r. Nowela zakłada obniżkę akcyzy na energię elektryczną i opłat za przesył energii. Wg autorów projektu, za podwyżki odpowiadają m.in. rosnące ceny uprawnień do emisji CO2. Urząd Regulacji Energetyki wszczął postępowanie wyjaśniające dot. "ewentualnych manipulacji na rynku energii".

Przed południem nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, po południu - Senatu.  Będą to ostatnie w tym roku obrady każdej z obu izb. W programie tylko jeden punkt - rządowa propozycja nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Ma ona objąć 17,5 mln odbiorców prądu - gospodarstwa domowe, firmy i samorządy i - według jej autorów - obniżyć rachunki łącznie o ponad 3,5 mld zł.

 

Tydzień temu, w piątek, 21 grudnia, premier Mateusz Morawiecki i minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedzieli wprowadzenie mechanizmów, które będą stabilizować ceny energii. Tego samego dnia projekt ustawy wpłynął do Sejmu i został skierowany do pierwszego czytania.

 
"Winna polityka klimatyczna UE"
 
"Potrzeba wprowadzenia ustawy jest związana z występującymi w 2018 roku dynamicznymi wzrostami cen energii elektrycznej na rynku hurtowym. Wzrosty te są silnie związane z prowadzoną w Unii Europejskiej polityką klimatyczną. Głównym jej elementem jest system handlu przydziałami emisji dwutlenku węgla wprowadzony na obszarze UE" - głosi uzasadnienie projektu.
 
Jego autorzy argumentują, że doszło do skokowego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 i "we wrześniu 2018 r. ceny wzrosły o 400%".  
 
I przekonują, że jeśli rządowy projekt zostanie przyjęty,  to "nawet przy spodziewanej podwyżce opłat wprowadzonych przez przedsiębiorstwa energetyczne" łączne koszty dla gospodarstw domowych będą "na poziomie zbliżonym do roku 2018". Negatywne skutki dla budżetu państwa mają zostać zniwelowane poprzez wpływy  ze sprzedaży uprawnień do emisji.
 
Obniżka akcyzy z 20 do 5 zł
 
Podstawowym rozwiązaniem ma być czterokrotne obniżenie stawki akcyzy na energię elektryczną z 20 do 5 zł za za megawatogodzinę (MWh) netto. Dzięki temu rachunki odbiorców zostaną obniżone o 1 miliard 850 milionów złotych.
 
Rozwiązaniem uzupełniającym ma być też znacząca obniżka tzw. opłaty przejściowej, czyli wynagrodzenia dla operatora systemu przesyłowego za usługę udostępniania krajowego systemu elektroenergetycznego.
 
Przykładowo, w przypadku gospodarstw domowych, zużywających poniżej 500 kWh energii elektrycznej rocznie, opłata wyniesie 0,05 zł netto miesięcznie (dotychczas było to 0,45 zł). Z kolei gospodarstwa domowe zużywające od 500 do 1200 kWh od nowego roku zapłacą 0,10 zł zamiast 1,90 zł, a przy z użyciu powyżej 1200 kWh 0,65 zł zamiast 6,50 zł. Dzięki mniejszej opłacie przejściowej rachunki dla gospodarstw domowych zostaną obniżone o 1 miliard 700 milionów złotych.
 
Sprzedaż uprawnień do emisji CO2
 
Trzeci artykuł projektu umożliwia sprzedaż przez rząd do końca 2019 r. 55,8 mln uprawnień do emisji CO2, przeznaczonych dla instalacji, której proces inwestycyjny został faktycznie rozpoczęty do końca 2008 r., ale nie zostały przez te instalacje wykorzystane.
 
Uprawnienia mają być sprzedane na aukcjach.
 
Nowelizacja ma wejść w życie 1 stycznia.
 
Postępowanie URE
 
20 grudnia prezes Urzędu Regulacji Energetyki Maciej Banko poinformował, że zarządził postępowanie wyjaśniające ws. ewentualnych manipulacji na rynku energii.
 
Według URE "wzrost cen energii notowany na produkcie BASE_Y-19 na Towarowej Giełdzie Energii w okresie po 1 września br. może nie być wyłącznie wynikiem wzrostu cen węgla kamiennego i uprawnień do emisji CO2".
 
Jak głosi komunikat URE, postępowanie wszczęto "po analizie dokumentów zgromadzonych w ramach badania rynku mającego na celu sprawdzenie przyczyn wzrostów cen energii, które prezes URE prowadził od października do grudnia 2018 r.". Ma ono trwać "nie dłużej niż 6 miesięcy".
dro/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze