Co z powrotem europejskiego futbolu? Jest nadzieja dla kibiców, ale także wiele problemów

Świat
Co z powrotem europejskiego futbolu? Jest nadzieja dla kibiców, ale także wiele problemów
PAP/EPA/KOEN VAN WEEL
Jeśli chodzi o najlepsze europejskie ligi, najbardziej optymistyczna dla kibiców jest sytuacja w Niemczech.

Coraz mniej restrykcyjne przepisy i coraz konkretniejsze ustalenia sprawiają, że kibice mogą mieć nadzieję na wznowienie rywalizacji piłkarskich lig w niektórych krajach. Do rozwiązania pozostaje jednak wciąż wiele problemów spowodowanych pandemią koronawirusa.

Trwająca od drugiego tygodnia marca przerwa ma katastrofalne skutki ekonomiczne dla klubów. Za dokończeniem sezonu krajowych rozgrywek zdecydowanie opowiada się też Europejska Unia Piłkarska (UEFA), która przełożyła na przyszły rok mistrzostwa Starego Kontynentu, aby dla lig było więcej czasu.

 

Jednak decyzją rządów Francji i Holandii w tych krajach nie ma już możliwości dokończenia sezonu - tam profesjonalne piłkarskie mecze odbędą się najwcześniej we wrześniu. Na drugim biegunie jest Białoruś, gdzie mimo pandemii rozgrywki trwają zgodnie z planem.

 

Niemcy podejmą wkrótce decyzję

 

Jeśli chodzi o najlepsze europejskie ligi, najbardziej optymistyczna dla kibiców jest sytuacja w Niemczech. Ostateczna decyzja dotycząca wznowienia gry ma zapaść w środę, a pierwsze spotkania mogą odbyć się już w połowie maja. Piłkarze trenują już w niewielkich grupach i regularnie przechodzą testy na COVID-19.

 

ZOBACZ: Obowiązkowe maski w całych Niemczech. Wysokość kar w porównaniu z Polską zaskakuje

 

Organizator rozgrywek - Deutsche Fussball Liga (DFL) - przedstawił rządowi plan działania, który ma umożliwić rywalizację, jednocześnie chroniąc zdrowie i zapewniając bezpieczeństwo wszystkim zaangażowanym w mecze. Poparł go w niedzielę minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer.

 

- Plany DFL wydają mi się wykonalne i opowiadam się za wznowieniem gry w maju. Ale jasne jest dla mnie, że Bundesliga nie powinna mieć żadnych szczególnych przywilejów - stwierdził polityk.

 

Obowiązkowe badania dla całego zespołu

 

Ocenił jednocześnie, iż jeśli któryś piłkarz będzie miał pozytywny wynik badania, obowiązkową kwarantannę powinien przejść cały zespół. DFL takiego założenia nie poczyniła. A nie jest to dyskusja czysto teoretyczna, ponieważ od piątku wiadomo, iż dwóch zawodników FC Koeln ma COVID-19, podczas gdy reszta zespołu trenuje zgodnie z planem.

 

- Ktokolwiek trenuje mając COVID-19 naraża się na ryzyko uszkodzenia płuc, serca i nerek. Dziwię się, że piłkarze się na to godzą - mówił w sobotę Karl Lauterbach, ekspert ds. zdrowia partii SPD.

 

ZOBACZ: Jesteśmy znużeni koronawirusem. W sieci szukamy sportu, porad i plotek o gwiazdach

 

W Niemczech potwierdzonych zakażeń jest ok. 165 tysięcy, oficjalnie odnotowano niecałe siedem tysięcy zgonów z powodu COVID-19. Statystyki te są znacznie dramatyczniejsze we Włoszech - ok. 210 tys. chorych i 28,7 tys. zmarłych - oraz w Hiszpanii - odpowiednio 245 tys. i 25 tys.

 

Jednak w obu tych krajach ograniczenia też są stopniowo rozluźniane. Od poniedziałku, gdy piłkarze polskiej ekstraklasy będą mogli trenować w grupach do 14 osób, we Włoszech i w Hiszpanii rozpoczną się indywidualne treningi na klubowych obiektach - choć w Italii sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana i nie wiadomo, czy otwarte zostaną ośrodki treningowe we wszystkich regionach, czy niektóre będą musiały poczekać do 18 maja. Tak czy inaczej nie ma jeszcze żadnych ustaleń dotyczących terminów wznowienia rozgrywek.

 

Przepisy "szczególnie restrykcyjne"

 

Prezes odpowiedzialnej za hiszpańską ekstraklasę La Ligi Javier Tebas uważa, że przepisy dotyczące piłki nożnej są szczególnie restrykcyjne.

 

- Nie rozumiem, dlaczego rozgrywanie meczów przy pustych trybunach jest bardziej niebezpieczne niż praca przy taśmie w fabryce albo łowienie ryb na otwartym morzu - ocenił.

 

Jego słowa zacytował i poparł Steve Parish, prezes występującego w angielskiej ekstraklasie londyńskiego klubu Crystal Palace.

 

- Futbol to tylko kolejny biznes, który próbuje wrócić do pracy. Nie ma ani większych, ani mniejszych praw niż jakakolwiek inna branża - zaznaczył.

 

ZOBACZ: Rząd łagodzi obostrzenia. Jest decyzja o żłobkach i przedszkolach

 

W Anglii mówi się o "restarcie" w połowie czerwca, ale tam na razie nie jest zjednoczone nawet piłkarskie środowisko. Jednym z postulatów jest rozgrywanie meczów na wcześniej wskazanych 10 stadionach i rozwiązanie to popierają kluby z miejsc 1-14, ale pozostałe są przeciw.

 

"Musimy iść na kompromisy"

 

- Zdajemy sobie sprawę, że musimy iść na kompromisy, na przykład grać przy pustych trybunach. Ale gdybyśmy nie mogli grać na swoim stadionie, na znanym nam terenie, to byłoby wyraźnie nie na naszą korzyść - uważa Paul Barber, prezes 15. w tabeli Brighton & Hove Albion.

 

Jeśli nie uda się dokończyć sezonu, kluby Premier League stracą łącznie ponad 860 milionów euro. Co więcej, szef Crystal Palace Parish przestrzegł, że takie rozwiązanie wiązałoby się z falą pozwów, a sprawy toczyłyby się latami.

 

- Chcę wznowienia rozgrywek z uwagi na sportową uczciwość. (...) Zupełnie nie zależy mi na trudnych dyskusjach o wstrzymywaniu, odliczaniu punktów czy liczeniu średniej na mecz. Konsekwencje takich działań byłyby bardzo złożone i spowodowałyby prawne batalie, ciągnące się miesiącami, jak nie latami - podkreślił.

 

ZOBACZ: Dwukrotny mistrz świata w judo aresztowany pod zarzutem napaści seksualnej na nastolatkę

 

Przepisy nakazujące pozostanie w domach obowiązują w Wielkiej Brytanii przynajmniej do czwartku. Na COVID-19 zmarło tam już ponad 28 tys. osób.

 

Obawy o zdrowie dotyczą nie tylko ryzyka zakażenia koronawirusem. Szef stowarzyszenia lekarzy piłkarskich w Hiszpanii Rafael Ramos przestrzegł także przed kontuzjami zawodników.

 

Czy wrócą do pełni sprawności bez kontuzji?

 

- Nie grali w piłkę i byli zamknięci przez osiem tygodni, a nie wszyscy mają na tyle duże domy, żeby mogli w nich trenować. Nie wiemy, jak długo potrwa powrót do pełni sprawności bez ryzyka, że pojawią się kontuzje" - mówił w niedawnym wywiadzie dla "El Pais".

 

Savo Milosevic, 102-krotny reprezentant Jugosławii, a obecnie trener Partizanu Belgrad, ocenił czas potrzebny na powrót do pełni sprawności na cztery tygodnie. - W przeciwnym razie ryzyko doznania urazu po wznowieniu sezonu będzie ogromne - zaznaczył.

 

W Niemczech i Anglii do rozegrania pozostało jeszcze po dziewięć kolejek, W Hiszpanii - 11, natomiast we Włoszech - 12. UEFA ma nadzieję, że wszystkie krajowe ligi i puchary zostaną dokończone najpóźniej w lipcu. Wówczas w sierpniu mogłyby odbyć się pozostałe rundy Ligi Mistrzów i Ligi Europy.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze