Wojewoda nie chce rozmawiać, decyzji nikt nie chce poprzeć. Co ze szpitalem w Łomży?

Polska
Wojewoda nie chce rozmawiać, decyzji nikt nie chce poprzeć. Co ze szpitalem w Łomży?
PAP/Artur Reszko
Placówka w Łomży została szpitalem jednoimiennym w woj. podlaskim

- Mam do zakomunikowania, że decyzja (o przekształceniu szpitala - red.) została podtrzymana. Nie będę odpowiadał na żadne pytania, dlaczego wojewoda przyjechał czy nie przyjechał, dlaczego podjął taką decyzję. W tej chwili nie mam nic więcej do dodania - powiedział na wtorkowym spotkaniu z personelem łomżyńskiego szpitala nowy p.o. dyrektora placówki Jacek Roleder.

Spór o szpital w Łomży trwa od piątku, kiedy okazało się, że decyzją wojewody podlaskiego szpitalem jednoimiennym w woj. podlaskim będzie szpital w Łomży, a nie - zgodnie z pierwotnymi założeniami - Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku.

 

Roleder, po przyjeździe na wtorkowe spotkanie, w pierwszej kolejności usiłował wyprosić z sali ekipę telewizji Polsat. Odstąpił jednak od tego zamiaru wobec głośnego sprzeciwu pracowników szpitala.

 

ZOBACZ: Łukasz Szumowski o zdrowiu ministrów

 

Podobnie jak dzień wcześniej starał się przekonać personel, że nie ma wpływu na decyzję wojewody, że nie zna powodów jej podjęcia i że nie udało mu się z wojewodą skontaktować. Zapewniał także - podobnie jak dzień wcześniej - że szpital będzie miał zapewnione wszystkie niezbędne środki ochrony osobistej oraz środki finansowe. Nie był w stanie jednak podać konkretnych terminów, w których spodziewa się skutecznego dostarczenia tej pomocy.

 

"Wiem, że nie przyjmują, rozmawiam na ten temat"

 

Ustosunkował się też pośrednio do informacji, że pacjenci z Łomży i okolic zostali decyzją wojewody praktycznie pozbawieni dostępu do podstawowej opieki medycznej. Łomżyński szpital od lat pełni główną bazę leczniczą i diagnostyczną w regionie, a obecnie pacjentom zaleca się kilkudziesięciokilometrowe podróże do okolicznych miejscowości, takich jak Zambrów, Kolno czy nawet oddalone o ponad 60 kilometrów Grajewo, do którego podróż w normalnych warunkach drogowych trwa ponad godzinę, a wiodąca tam trasa jest obecnie remontowana. 

 

- Ościenne szpitale częściowo przyjmują tych naszych pacjentów. Wiem, że są przypadki, że nie przyjmują, wiem, rozmawiam na ten temat - zapewniał Roleder wśród protestujących okrzyków personelu.

 

 

Personel szpitala zapowiada, że sprawa będzie przez nich zgłoszona do Światowej Organizacji Zdrowia oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

- Wczoraj laboratorium w Białymstoku uzyskało możliwości wykonywania badań w kierunku koronawirusa. Proszę państwa, jeszcze raz pokazuję, jak wielką głupotą była ta decyzja. Pięć szpitali w Białymstoku, a my zamykamy szpital, ograniczamy ludziom dostęp do leczenia, to jest niezgodne z prawami człowieka. Czy pan premier o tym wie i czy wie o tym pan minister? Pan minister ma przekazane niewłaściwe dane - mówiła podczas spotkania z dyrektorem jedna z pielęgniarek.

 

ZOBACZ: Szefowa sanepidu w Lublinie nagle odwołana

 

W poniedziałek minister zdrowia Łukasz Szumowski wypowiedział się podczas konferencji o sytuacji łomżyńskiego szpitala, powołując się na nieprawdziwe - dużo bardziej optymistyczne, niż rzeczywiste - dane dotyczące liczby łóżek i respiratorów dostępnych w placówce. Personel szpitala bezskutecznie dopytuje o to, kto przekazał ministrowi fałszywe informacje na ten temat.

 

"Kiedy dowiedziałem się o tej decyzji, ręce załamałem"

 

Z załogą szpitala w poniedziałek spotkał się m.in. prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, autorytet w zakresie epidemiologii. Nie krył on swojego zaskoczenia decyzją wojewody i przyznał wprost, że uważa ją za niewłaściwą.

 

 

- Kiedy dowiedziałem się o tym, że państwa szpital został wybrany, ręce załamałem. Jestem ostatnią osobą, której pan wojewoda słucha. Nie wiem, kogo słucha, skąd mam to wiedzieć. Moja klinika jeszcze kilka dni temu musiała zamknąć drzwi przed pacjentami izby przyjęć, bo mieliśmy środki ochronne na 3 dni. W piątek przyszło 10 proc. tego, co zamówiliśmy. To nie jest tak, że ode mnie cokolwiek zależy. Ja przyjechałem radzić doktorowi Radomowi (koordynatorowi oddziału zakaźnego w łomżyńskim szpitalu - red.) - wyjaśniał Flisiak

 

Wojewoda odsyła nas do NFZ

 

W związku z tą sprawą przesłaliśmy do rzeczniczki wojewody podlaskiego listę pytań, które miały naświetlić merytoryczne podstawy jego decyzji. Zostaliśmy jednak poinstruowani, by "w tym zakresie" skontaktować się z NFZ.

 

- NFZ jako płatnik nie jest podmiotem uwzględnionym w procesie decyzyjnym. Naszym obowiązkiem jest dbałość o opłacanie funkcjonowania szpitala w tej nowej formule. Biorąc powyższe pod uwagę, nie będziemy wypowiadać się w tej sprawie - przekazał nam rzecznik podlaskiego oddziału NFZ Rafał Tomaszczuk.

 

Na kolejne wiadomości wystosowane do rzeczniczki wojewody nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

 

MPWiK: bardzo poważne zagrożenie sanitarne

 

- Szpital w Łomży nie posiada systemu dezynfekcji ścieków odprowadzanych do miejskiej kanalizacji sanitarnej - mówił prezes MPWiK Mariusz Konopka podczas wtorkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej Łomży, cytowany przez portal 4lomza.pl. - W przypadku wprowadzenia ścieków z koronawirusem do kanalizacji, wirus może przetrwać w ściekach od kilku godzin do kilku dni – podkreślał. - Stwarza to bardzo poważne zagrożenie sanitarne i stwarza zagrożenie powstania niekontrolowanego źródła zakażenia wirusem Covid19 ludności aglomeracji miejskiej - przekonywał Konopka.

 

ZOBACZ: KRS w kwarantannie. Sędzia zakażony koronawirusem

 

O tym, że szpital nie ma odpowiedniego zaplecza technicznego do pełnienia funkcji szpitala zakaźnego, w tym m.in. nie ma oczyszczalni ścieków, pracownicy placówki mówili na spotkaniu z dyrektorem w poniedziałek.

 

- Pojawił się dodatkowy problem, nie mamy zbiornika na dezynfekcję odpadów zakaźnych - potwierdziła w rozmowie z polsatnews.pl Bernadeta Krynicka, kierowniczka działu kontraktowania w łomżyńskim szpitalu i była posłanka PiS. - Spółka miejska, gdzie odprowadzamy ścieki, przesłała nam dzisiaj pismo mówiące o tym, że jeżeli nie będzie takiego zbiornika i wstępnej dezynfekcji, to nie będziemy mogli odprowadzać ścieków.

 

"Nadal mamy nadzieję na zmianę decyzji"

 

- Sytuacja jest bardzo trudna w całej Polsce, każdy szpital będzie się mierzył z tym problemem, ale nasi pacjenci często nie są przyjmowani w wyznaczonych placówkach. W pogotowiu nie ma zwiększonej floty, nie ma zwiększonej liczby personelu. Tego się nie da zrobić - stwierdziła Krynicka.

 

Jak dodała, w dramatycznej sytuacji znajdują się m.in. pacjenci onkologiczni. - To jest rozpacz, gdzie oni pojadą na tę chemię dzienną? Oni dzwonią i słyszą, że kolejki, że niech pani przyjedzie, że może się uda albo nie uda, albo się pani dostanie, albo nie, bo pani nie była zapisana - powiedziała Krynicka. - Jak ta chemia dzienna zostanie poprowadzona, nie mam pojęcia. To są pacjenci z różnego środowiska, czy ich wszystkich będzie stać na podróż do Białegostoku? Część może w ogóle zarzucić leczenie - stwierdziła.

 

Krynicka została w poniedziałek decyzją prezesa PiS zawieszona w prawach członka partii, o czym poinformował szef komitetu wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Sobolewski. Była posłanka nie chciała bezpośrednio komentować tej decyzji.

 

- Ocenę zostawię społeczeństwu. Ja powiem krótko: ważniejsi są dla mnie ludzie, mieszkańcy Łomży i okolicy, niż kariera polityczna. Tutaj nie ma nawet o czym mówić, życie ludzkie jest najważniejsze, bezcenne. Nie ma mowy, żebym ja miała to poświęcić i bać się, że stracę na tym osobiście. Ja tu mieszkam prawie 30 lat, nad czym ja miałabym się zastanawiać? - powiedziała Krynicka w rozmowie z polsatnews.pl.

 

Prezydent Łomży i przedstawiciele rady miasta udali się po porannym posiedzeniu do Białegostoku, aby podjąć kolejną próbę interwencji na szczeblu wojewódzkim. Personel szpitala i władze miasta w dalszym ciągu liczą na to, że decyzja wojewody zostanie odwołana.

 

Wojewoda wyznaczył drugi szpital, zakażonych nadal brak

 

Szpital MSWiA w Białymstoku będzie drugim w regionie jednoimiennym szpitalem zakaźnym do opieki nad pacjentami z koronawirusem - taką decyzję podjął we wtorek wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski.

 

Poinformowano o tym w komunikacie zamieszczonym po południu na stronie internetowej Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego i w mediach społecznościowych urzędu.

 

 

"Mając na uwadze wzrost zakażeń wirusem SARS-CoV-2, niezbędne jest zwiększenie świadczeń opieki zdrowotnej dla osób z podejrzeniem zakażenia lub choroby zakaźnej COVID-19 w celu zapewnienia tym osobom właściwego dostępu do diagnostyki i leczenia" - głosi komunikat.

 

Podano w nim, że przekształcenie białostockiego szpitala MSWiA w jednoimienny szpital zakaźny ma na celu "zwiększenie dostępności świadczeniobiorców do leczenia choroby zakaźnej COVID-19". "To usprawni przede wszystkim proces diagnozowania, hospitalizowania i leczenia osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2" - wynika z tego komunikatu. Szczegółów harmonogramu przekształcenia nie podano.

 

W województwie podlaskim jak dotąd nie zdiagnozowano żadnego przypadku zakażenia koronawirusem.

bia/luq/ polsatnews.pl, mylomza.pl, 4lomza.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze