"Nie ma podstaw, by prezes NIK zrezygnował". Minister Jerzy Kwieciński w "Gościu Wydarzeń"

Polska

- Nie zrezygnowałbym z funkcji na miejscu prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia; uważam, że nie ma do tego podstaw - powiedział Jerzy Kwieciński, minister finansów oraz inwestycji i rozwoju w "Gościu Wydarzeń", odnosząc się do sprawy kamienicy szefa NIK, w której sutener miał wynajmować pokoje na godziny. Mówił też m.in. o groźbach wobec Katarzyny Lubnauer i budżecie Polski na 2020 r.

Zdaniem Kwiecińskiego, Marian Banaś to "bardzo solidny, »pancerny« i uczciwy człowiek. - Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy - dodał.

 

Zapytany przez Bogdana Rymanowskiego, czy szef NIK mógł nie wiedzieć, że wynajmuje kamienicę sutenerowi, który prowadzi w niej "pokoje na godziny", wskazał, że sam miał kiedyś podobne problemy.

 

- Wynajmowałem mieszkanie matce z dzieckiem. Wydawało mi się, że sprawdziłem wszystkie osoby, a ona robiła tam różne awantury, goście się awanturowali i wzywano policję - mówił. Podkreślił, że "takie rzeczy się w życiu zdarzają".

 

"Ta sprawa jest absolutnie wyolbrzymiana"

 

Dopytywany, czy służby specjalne wypełniły swoje obowiązki, stwierdził, że "ta sprawa jest absolutnie wyolbrzymiana". - Mamy szereg innych spraw, które mają faktyczne przełożenie na życie Polaków i naszych instytucji, którymi powinniśmy się zajmować, a nie tym, czy prezes Banaś wiedział, czy nie wiedział - stwierdził minister.

 

Przyznał, że służby specjalne sprawdzają członków rządu i innych ważnych urzędników. Wyraził nadzieję, że Marian Banaś również przechodził takie kontrole, gdy obejmował resort finansów, a później pieczę nad NIK.

 

Kwieciński przypomniał, że "to dzięki Marianowi Banasiowi dzisiejsza Krajowa Administracja Skarbowa ma tak duże sukcesy". - Ręczę za niego dwoma rękami - zapewnił. 

 

Zaraz po zakończeniu rozmowy z Jerzym Kwiecińskim w Polsat News, prezes NIK Marian Banaś zapowiedział w TVP Info, że "wystąpi do marszałek Sejmu o bezpłatny urlop, do czasu dogłębnego wyjaśnienia sprawy przez CBA".

 

Kwieciński o groźbach wobec Lubnauer: wobec takich przypadków powinniśmy być bezwzględni

 

Gość Polsat News, poproszony o komentarz ws. gróźb funkcjonariusza straży marszałkowskiej wobec szefowej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, stwierdził, że "jest w szoku, bo tam jest ostre sito, ale takie przypadki zdarzają się w innych służbach".

 

- Wobec takich przypadków powinniśmy być bezwzględni. Życie jest życie - wskazał, dodając, że strażnik ten powinien zostać dyscyplinarnie zwolniony.

 

Rymanowski zapytał Kwiecińskiego też o to, jak Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, powinien zareagować na doniesienia, że w stołecznym ratuszu pracuje autor "Soku z Buraka" - strony na Facebooku, na której pojawiały się nieprawdziwe informacje m.in. o rzekomej aborcji dokonanej przez Małgorzatę Wassermann.

 

- Powinien go wyrzucić i przeprosić całe społeczeństwo, że nie dokonał należytego nadzoru. Tak samo powinien postąpić szef strażników sejmowych - wskazał.

 

"Na pewno będzie dyskusja nad budżetem"

 

Kwieciński mówił też o głosowaniu nad budżetem na 2020 r., które zaplanowano na wtorek. - Decyzja (o jego przyjęciu przez rząd - red.) jest kolegialna i nie jest tak, że przyjdzie minister finansów czy premier i od razu wszystkich przekona. Na pewno będziemy mieli dyskusję - podkreślił. 

 

Zapewnił, że przedstawiany jutro budżet będzie odbiegał w niewielkim stopniu od tego, co zostało przygotowane przez jego poprzednika Mariana Banasia.

 

Dopytany, czy w budżecie będą ujęte 13. i 14. emerytura, obiecane przez Jarosława Kaczyńskiego podczas konwencji wyborczej PiS., stwierdził, że może się to stać "gdy taka pozycja ma podstawy prawne lub takie zadanie jest wymagane przez prawo".

 

- Każdy budżet, który jest tworzony, jest bardzo konserwatywnym. W 2018 r. mieliśmy mieć deficyt 40-miliardowy, a mieliśmy 10-miliardowy - wyliczył.

 

Przyznał jednak, że jeśli PiS wygra wybory to będą pieniądze na "dwie trzynastki".

 

Kwieciński o likwidacji limitu składek ZUS

 

Podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach premier Mateusz Morawiecki przedstawił i podpisał Pakiet dla Przedsiębiorców. To pięciopunktowy program zawierający propozycje takie jak: ulga w ZUS średnio 500 zł dla małych firm; ryczałtowy ZUS bez zmian dla firm o przychodach powyżej 10 tys. zł; podniesienie limitu przychodów dla podatku ryczałtowego i 9-proc. CIT-u oraz ponad 1 mld zł dla inwestorów.

 

Kwieciński skomentował opinię Jeremiego Mordasewicza, eksperta Konfederacji Lewiatan, który stwierdził, że pracodawcy oddaliby wszystkie ułatwienia z Paktu w zamian za wycofanie się rządu z likwidacji limitu składek na ZUS.

 

- To nie jest tak, że jesteśmy absolutnie głusi na to, co mówią np. Rada Dialogu Społecznego i związki zawodowe. Z drugiej strony, proszę wziąć dwie osoby: jednego przedsiębiorcę o przychodach 2 tys. zł brutto, który - nie mając ulg - musi zapłacić w tym roku 1317 zł i drugiego, zarabiającego 50 tys. zł, od czego musi zapłacić taką samą kwotę, czyli 1317 zł - wskazał.

 

Dodał, że pierwsza propozycja z Paktu pomoże ulżyć najmniejszym przedsiębiorcom.

 

"Macron powinien podziękować Polsce"

 

- Boleję, że tego typu słowa padają z ust ważnego polityka francuskiego - tak Jerzy Kwieciński ocenił wypowiedź prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który w drodze na szczyt klimatyczny w USA miał stwierdzić, że nie podobają mu się działania polskiego rządu ws. klimatu i zachęcać młodych ludzi, by przyjeżdżali do Polski i protestowali. 

 

- To Polska jest jednym z nielicznych krajów, które skutecznie wdrożyły protokół z Kioto. Macron powinien podziękować też za wdrożenie porozumienia paryskiego - uznał.

 

Dotychczasowe odcinki "Gościa Wydarzeń" oraz "Wydarzeń i Opinii" można zobaczyć tutaj.

jm/luq/wka/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze