Strażnik marszałkowski miał grozić Lubnauer śmiercią. Witek: będą surowe konsekwencje

Polska

Mail z pogróżkami do Katarzyny Lubnauer wysłał funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej z 19-letnim stażem pracy - podało Centrum Informacyjne Sejmu. Strażnik napisał do polityk m.in. "trzeba cię zabić, jak tego złodzieja Adamowicza". Zatrzymano go w nocy z niedzieli na poniedziałek w czasie pracy. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek oceniła zachowanie mężczyzny jako "niedopuszczalne i dyskredytujące".

Do dotychczasowego przebiegu służby strażnika marszałkowskiego nie było żadnych zastrzeżeń - przekazało w poniedziałek Centrum Informacyjne Sejmu.

 

Szef Kancelarii Sejmu, na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, "niezwłocznie zawiesił obwinionego funkcjonariusza w czynnościach służbowych oraz zażądał podjęcia kroków zmierzających do natychmiastowego wydalenia go ze służby" - dodało CIS. 

 

Wobec funkcjonariusza zostało również wszczęte postępowanie dyscyplinarne.

 

Szeregowy pracownik

 

Do sytuacji odniosła się w rozmowie z dziennikarzami szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. - Jestem zszokowana tą sytuacją, tą wiadomością - powiedziała.

 

Pytana, czy będą konsekwencję wobec komendanta Straży Marszałkowskiej, odpowiedziała: "Wobec osoby, która dopuściła się takich czynów będą konsekwencje". Podkreśliła też, że wystąpiła do komendanta Straży o usunięcie dyscyplinarne ze służby podejrzanego strażnika.

 

Kaczmarska zaznaczyła też, że nie był to wysoko postawiony funkcjonariusz, ale szeregowy pracownik Straży Marszałkowskiej. Dodała także, że wszyscy funkcjonariusze są weryfikowani. - Przechodzą testy, badania, weryfikację, pod względem bezpieczeństwa ABW, także wszystko ten pan miał przeprowadzone z procedurami, prawem i ustawą o Straży Marszałkowskiej - powiedziała.

 

"Człowiek, który stał za groźbami był szczególnie blisko mnie"

 

- Jak się okazuje, człowiek, który stał za groźbami był szczególnie blisko mnie i innych posłów. To człowiek, który powinien nas tu strzec na korytarzach i w hotelu sejmowym - powiedziała Polsat News Katarzyna Lubnauer. 

 

Dodała, że "to szczególne oburzające, bowiem w mijającej kadencji Sejmu strażnicy marszałkowscy dostali szczególne uprawnienia, m.in. noszenia broni, w związku z tym powinni być dobierani ze szczególną starannością i kontrolowani".

 

- Być może są tam osoby z innego klucza. Takie sytuacji nie powinny mieć miejsca. To wymaga odpowiedzialności ze strony komendanta Straży Marszałkowskiej oraz władz Sejmu - przekazała.

 

Lubnauer w rozmowie z dziennikarzami przyznała też, że w Sejmie martwi ją "wszechogarniająca indoktrynacja".

 

- Każdy telewizor w Sejmie jest włączony na TVP Info, na którym non stop są "paski grozy", czyli wszystko, co ma hejtować i szerzyć nienawiść wśród tych, którzy oglądają, w stosunku do przedstawicieli opozycji; nie wiem na ile ten człowiek, bo nie wiem nic o jego zdrowiu psychicznym, o jego charakterze, pod wpływem tej spirali nienawiści, która jest szerzona, czy to nie miało wpływu - powiedziała szefowa Nowoczesnej.

 

Dodała, że sama nie boi się wychodzić do ludzi, ale po tej sytuacji "częściej będzie zamykać drzwi w swoim pokoju sejmowym".

 

"W nocy ostrzegli mnie, że sprawca jest w mojej okolicy, żebym nie wychodziła"

 

Lubnauer podziękowała policji za pośrednictwem mediów społecznościowych. Wyjaśniła też, że w czasie emisji jednego z niedzielnych programów na adres kontaktowy stacji telewizyjnej został przesłany mail z pogróżkami. W wiadomości miały znajdować się wulgarne wyzwiska i groźby pod adresem szefowej Nowoczesnej. Stacja zgłosiła to na policję, za co Lubnauer również podziękowała w poście.

 

"Wczoraj dopełniłam po telefonie z Policji formalności, w nocy ostrzegli mnie, że sprawca jest w mojej okolicy, żebym nie wychodziła" - napisała. Z kolei rano polityk dowiedziała się, że sprawca został ujęty w nocy. "Gratuluję Komendzie Stołecznej Policji sprawności i dziękuję za ostrzeżenie!" - podkreśliła.

 

Zaapelowała jednocześnie, aby sprawa ta była ostrzeżeniem dla "wszystkich twórców takich anonimowych gróźb, że nie są bezkarni". "A my i tak się nie przestraszymy, dzisiaj znowu spotkają mnie Państwo na ulicach Warszawy" - zapowiedziała Lubnauer.

 

 

Komentując to zdarzenie rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak zwrócił uwagę, że w okresie przedwyborczym nie brakuje gróźb kierowanych wobec polityków wszystkich opcji. - Z naszej strony nigdy nie zabraknie determinacji w dotarciu do osób, którym wydaje się, że są anonimowe - zapewnił.

 

Wskazał też, że w zatrzymaniu brali udział policjanci z wydziału do spraw cyberprzestępczości, których ustalenia "przyczyniły się do szybkiego zatrzymania mężczyzny".

 

 

"Niedopuszczalne i dyskredytujące funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej zachowanie, będzie skutkowało surowym konsekwencjami. Nie ma miejsca dla takich ludzi w służbie, do której wszyscy parlamentarzyści powinni mieć zaufanie. Wyrażam swoje ubolewanie w związku z tą sytuacją" - napisała na Twitterze Marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

 

 

"Groźby zostały skierowane wobec Posłanki na Sejm RP, ze strony funkcjonariusza który miał stać na straży bezpieczeństwa parlamentarzystów. Dzisiaj wszyscy powinniśmy solidaryzować się z Panią Katarzyną Lubnauer" - napisał na Twitterze b. szef MSWiA Joachim Brudziński. Pogratulował również policji. 

 

 

"To niewyobrażalne, by funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej tak się zachowywał"

 

Do sytuacji odniosła się również wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

 

- Jeśli coś takiego się wydarzyło - a zmiany w Straży Marszałkowskiej, nie wiem czy do końca gwarantują, że tam wszystko dobrze się dzieje - trzeba to przejrzeć i sprawdzić. To jest niewyobrażalne, żeby strażnik marszałkowski, do którego wszyscy posłowie mają zaufanie, zachowywał się w ten sposób - powiedziała w poniedziałek w Lublinie.

 

Dodała, że Straż Marszałkowska przeszła zmiany i - jak oceniła - nie były to zmiany na lepsze. - Zadziało się tam coś niedobrego. To jest zadanie dla marszałka Sejmu, dla komendanta Straży, żeby wrócić do tych dobrych wzorców, że strażnicy czuwali nad wszystkimi posłami i każdy poseł był dla nich ważny, byli strażnikami wszystkich parlamentarzystów, a nie kierowali się sentymentami politycznymi - powiedziała Kidawa-Błońska.

 

Na pytanie czy strażnicy powinni mieć broń, wicemarszałek Sejmu powiedziała, że ona czuje się w Sejmie bezpieczna i wolałaby, "żeby w Sejmie broni nie było".

prz/ml/pgo/wka/ac/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze