Most pontonowy będzie gotowy do wtorkowego południa. Pierwsze ścieki popłyną nim w piątek

Polska

Pierwsze ścieki popłyną nowym rurociągiem z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka" w piątek - poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Sergiusz Kieruzel. Tymczasem fala ścieków spływająca Wisłą dociera już do Torunia.

Most pontonowy na Wiśle budowany w okolicy mostu Marii Skłodowskiej-Curie zostanie przekazany przez wojsko we wtorek po południu. Następnie powstaną drogi dojazdowe. 

 

W czwartek ma się rozpocząć montaż na moście pontonowym pierwszej nitki rurociągu odprowadzającego ścieki do oczyszczalni "Czajka". - W piątek rozpocznie się pompowanie (nieczystości - red.) - powiedział Kieruzel.

 

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to również w piątek zacznie się budowa drugiej nitki rurociągu, by w niedzielę wszystkie ścieki z lewobrzeżnej Warszawy popłynęły do "Czajki".

 

Przy budowie mostu pracuje 170 żołnierzy

 

Budowa mostu pontonowego na Wiśle w Warszawie rozpoczęła się w poniedziałek. 

 

Dowódca 2. drużyny pontonowej z 3. Batalionu Drogowo-mostowego w Chełmnie kapral Błażej Kuś poinformował, że ponad 170 żołnierzy wojsk inżynieryjnych pracuje przy budowie mostu pontonowego na Wiśle.

 

Żołnierze spławili rzeką człony mostowe w okolice mostu Marii Skłodowskiej-Curie. W tym miejscu znajduje się kolektor odprowadzający ścieki do rzeki. W niedalekiej odległości jest również przepompownia ścieków. Dlatego właśnie tam saperzy zepną od 6 do 7 członów mostowych w przeprawę. Całość będzie liczyła ok. 240 m.

 

Kapral Błażej Kuś zapewnił, że dla żołnierzy budowa takiego mostu nie jest czymś nowym. - Na każdym poligonie wykonujemy podobne zadania - podkreślił.

 

Mjr Dariusz Kurowski poinformował, że przeprawa ma być gotowa do wtorku do godz. 14. Na pytanie, czy żołnierze będą budować rurociąg na moście, którym mają być pompowane ścieki do oczyszczalni "Czajka" odpowiedział, że wszystko zależy od decyzji przełożonych. - Jeżeli wojsko będzie potrzebne, to zostaniemy - zapewnił.

 

Ścieki docierają do Torunia

 

W poniedziałek rzecznik prasowa toruńskiego ratusza Magdalena Stremplewska, poinformowała, że fala ścieków spływająca Wisłą dociera do Torunia.

 

- Jesteśmy w kontakcie z centrami zarządzania kryzysowego i wszystkim służbami. Najważniejsza informacja jest taka, że woda pitna nie jest zagrożona. Nie ma dziś także wielkiego upału, więc kwestie zapachowe także nie będą mocno dotkliwe. Mieliśmy już jednak pierwsze sygnały, że zapach wody jest nieprzyjemny - podkreśliła Stremplewska.

 

Dodała, że miasto zaleca ostrożność w korzystaniu z "uroków Wisły", m.in. przestrzega przed brodzeniem w wodzie, kąpielami, uprawianiem sportów wodnych i łowieniem ryb. W Toruniu woda pitna jest przede wszystkim czerpana z Drwęcy z ujęcia położonego powyżej poziomu Wisły oraz z ujęcia głębinowego w Małej Nieszawce.

 

- Nie ma więc szans, żeby ścieki w Wiśle wpłynęły na jakość wody pitnej w naszym mieście. Spodziewamy się, że w ciągu kilku dni sytuacja się unormuje, bo dobre wieści napływają z Warszawy, gdzie powoli sytuacja jest opanowywana. Ścieki płynące rzeką są już na tyle rozrzedzone, że w kolejnym miejscowościach nie będzie już to tak dotkliwy problem. Sanepid przeprowadził tzw. "próbkę zerową" i okazało się, że jakość wody jest dobra, ale jest nieznacznie zwiększona zawartość bakterii coli - wskazała rzecznik prasowa toruńskiego magistratu.

 

Brak zagrożenia we Włocławku

 

Także dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta we Włocławku Janusz Majerski poinformował, że i w tym mieście nie ma zagrożenia. Fala ścieków już tam dotarła, ale w jego ocenie jest "niezauważalna".

 

- Dla Włocławka najważniejsza sprawa to ujęcia wody pitnej. Mamy studnie głębinowe daleko od tej rzeki - na głębokości powyżej 100 m. Dlatego mamy piękną wodę. Sanepid przeprowadza odpowiednie badania, ale zmiany jakości wody w rzece są także minimalne - wskazał Majerski.

 

W regionie kujawsko-pomorskim według informacji przekazywanych przez wojewodę nie ma żadnego ujęcia wody pitnej z Wisły, a woda z tej rzeki jest wykorzystywana jedynie przez dwa duże zakłady i do celów rolniczych.

 

Do awarii jednego z kolektorów, przesyłających ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka", doszło we wtorek. Nieczystości skierowano wówczas do drugiego kolektora, który jednak w środę przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły - do rzeki trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę.

 

W obliczu zagrożenia ekologicznego, do którego może dojść w wyniku zanieczyszczenia Wisły, premier Mateusz Morawiecki podjął w ubiegły czwartek decyzję o budowie rurociągu.

msl/dk/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze