Jerzy Dziewulski: policja przeszukuje metr po metrze węzeł Konotopa, bo tam jest jakieś zaczepienie

Polska

- Szansa na to, że dziecko żyje, jest bardzo niewielka - powiedział Jerzy Dziewulski. - Coraz bardziej zaczynam wierzyć w to, że to mogło być samobójstwo rozszerzone ze straszną ideą zemsty. Chęcią zostawienia drugiego człowieka w głębokiej depresji do końca życia - powiedział były antyterrorysta. Policja szuka 5-letniego Dawida Żukowskiego w okolicy autostradowego węzła Konotopa pod Warszawą.

Pododdziały policji przeszukują w środę okolice autostradowego węzła Konotopa, gdzie autostrada A2 łączy się z obwodnicą Warszawy i rozdziela się na drogi ekspresowe S2 i S8. Te rejony były już wcześniej przeszukiwane. To już siódma doba poszukiwań zaginionego Dawida Żukowskiego.

 

Wiele wersji sprawdzanych równolegle

 

- Wersji jest wiele, co do tego nie mam cienia wątpliwości. Wersje ustala sama policja na podstawie materiałów które uzyskuje na podstawie prowadzonego dochodzenia. Wersje te sprawdzane są równolegle, jednocześnie - uważa Jerzy Dziewulski, były policjant.

 

Jego zdaniem powrót policjantów w rejon węzła autostradowego jest wynikiem ustaleń śledztwa. 

 

- To wydaje się bardzo logiczne. Nie mam wątpliwości, że w tej chwili nad tą sprawą pracują spore mózgi - powiedział Polsat News były antyterrorysta. - Powrót do Konotopy jest rezultatem braku chyba innych informacji. To jest powrót do miejsca, w którym jest jakieś zaczepienie. On (ojciec Dawida - red.) się tam zatrzymywał, dwukrotnie przejeżdżał. A więc był tam jakiś cel i ten cel trzeba opracować. Trzeba ustalić powód, dla którego on tam był - powiedział były poseł SLD.

 

Zdaniem Dziewulskiego śledczy wrócili do miejsca, o którym mają obecnie najwięcej informacji. Jest to według niego istotne, bo wszystko wskazuje, że działania ojca dziecka mogły być dobrze zaplanowane.

 

- Policjanci wrócili do początków tej sprawy. Zaczynają przeszukiwać metr po metrze miejsce, w którym kiedyś to już robili. Szukają tego najdrobniejszego śladu. Wygląda na to, że chyba prokurator ma rację, że (działanie ojca - red) było zaplanowane - powiedział Dziewulski.

 

Dziewulski: wywiezienie mało prawdopodobne

 

Jednocześnie były antyterrorysta uważa, że dziecko najprawdopodobniej nie zostało uprowadzone.

 

- Nie wierzę w wersję wywiezienia, sprzedania dziecka, są mało prawdopodobne - powiedział Dziewulski.

 

Uważa on jednak, że szansa na odnalezienie dziecka żywego jest niewielka.

 

- Szansa na to, że dziecko żyje jest bardzo niewielka - powiedział Polsat News Jerzy Dziewulski. - Coraz bardziej zaczynam wierzyć w to, ze to mogło być samobójstwo rozszerzone ze straszną ideą zemsty. Chęcią zostawienia drugiego człowieka w głębokiej depresji do końca życia - powiedział były antyterrorysta.

 

Zwrócił uwagę na próbę ukrycia śladów, żmudne śledztwo do tej pory nie doprowadziło do dziecka. Zdaniem byłego polityka zebranie jakichkolwiek śladów z ubrania ojca, który popełnił samobójstwo jest ekstremalnie trudne. Według Dziewulskiego ubranie było wymieszane z krwią i szczątkami oraz materiałem pochodzącym z podkładów, żwiru na nasypie kolejowym, ziemią. Jego zdaniem z takich szczątków zebranie może się udać, ale jest to bardzo mało prawdopodobne.

  

Dawid przed zaginięciem rozmawiał z mamą

 

Reporter Polsat News Klaudiusz Slezak poinformował, że policja intensywnie przeszukuje okolicę w pobliżu węzła Konotopa. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy kryminalnych oraz kilkudziesięciu mundurowych przeczesuje od rana kilka hektarów terenu po obu stronach autostrady w okolicach ulicy Żytniej w Duchnicach w pobliżu węzła Konotopa.

 

Ojciec dziecka, który według ustaleń śledztwa był w środę z synem w pobliżu lotniska im. Chopina, musiał wracać do Grodziska autostradą A2. Na podstawie logowań telefonu śledczy ustalili, że w rejonie węzła mężczyzna zatrzymywał się dwa razy. Podczas poprzednich poszukiwań psy tropiące miały wyczuć zapach ojca dziecka na bramie technicznej.

 

Polsat News

 

 

- Policjanci blokują wjazd na tereny rolno-przemysłowe. Jest tam także staw, przeszukują dokładnie ten teren - poinformował Klaudiusz Slezak. 

 

Według niego na miejsce przyjechali policjanci z wydziału kryminalnego oraz - najprawdopodobniej - prokuratorzy z Warszawy.

 

  

 

To także z tej okolicy miał być wykonany przez nieżyjącego ojca dziecka telefon do matki Dawida. Portal tvp.info ustalił, że 32-latek przekazał na chwilę słuchawkę synowi. "Chłopiec powiedział mamie kilka słów. Śledczy nie chcą ujawnić, czego dokładnie dotyczyła ta rozmowa, ale w jej trakcie Dawid zachowywał się normalnie. Nic nie wskazywało, aby był przestraszony, czy coś miałoby mu zagrażać. To był ostatni kontakt matki z dzieckiem" - podał portal.

 

 

Chłopiec poszukiwany od środy


Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. 5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę.

 

Policja ustaliła, że tego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg. Informacje o śmierci mężczyzny otrzymali policjanci z grodziska.

 

Obie informacje zostały powiązane ze sobą jeszcze tego samego dnia.

W piątek służby przeszukały około 900 hektarów terenu, głównie w pobliżu węzła Konotopa na wysokości autostrady A2. To rejon skrzyżowania ulic Żytniej i Ogrodników w podwarszawskich Duchnicach.

 

W tym rejonie sprawdzono m.in. cztery wytypowane studzienki. Przeszukania terenu przeprowadzone zostały także w Grodzisku Mazowieckim.

 

Policja apeluje o informacje


Policja cały czas apeluje do wszystkich, którzy na trasie między Grodziskiem Mazowieckim a Lotniskiem na Okęciu - szczególnie w środę, od godz. 17 do godz. 21 - widzieli chłopca, jego ojca lub szarą skodę fabią o numerze rejestracyjnym WGM 01K9, którą mężczyzna jeździł. Według ustaleń policji właśnie na tej trasie się przemieszczał. Samochód znaleziono, ale istotna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

 

W piątek wieczorem na stronie warszawskiej policji opublikowano wizerunek ojca chłopca, a do zdjęcia dołączono informację, w co mężczyzna był ubrany: czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem.

 

Chłopiec z kolei nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena - czerwonej wyścigówki z bajki "Auta". Logo z tym samym bohaterem znajduje się na zasłonie przeciwsłonecznej na jednej z szyb samochodu.

 

Wszelkie zgłoszenia na temat zaginionego Dawida, nawet anonimowe, można przekazywać policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można też zatelefonować do najbliższej jednostki policji lub pod numer alarmowy 112.

hlk/luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze