Piąta doba od zaginięcia Dawida. Policja zmienia taktykę w poszukiwaniach

Polska

- Dzisiaj policja wstrzymuje poszukiwania prowadzone przez pododdziały zwarte. Jeszcze wczoraj dokładnie przeczesywano metr po metrze konkretne rejony, łącznie ponad 4 tys. hektarów, jednak chłopca nie udało się odnaleźć. W poniedziałek policja skupia się na działaniach operacyjnych i dokładnej analizie dotychczas zebranego materiału - informuje reporter Polsat News Piotr Witkowski.

- Działalność operacyjna ma polegać na przeszukiwaniu konkretnych punktów, miejsc, co bezpośrednio wynika z prowadzonego śledztwa, ze zgłoszeń, które napływają do policji. Trwa analiza danych, a jest ich mnóstwo. Są to m.in. nagrania z monitoringu, z trasy przejazdu samochodu, który został odnaleziony oraz informacje o logowaniu się telefonu komórkowego ojca dziecka - mówi reporter Polsat News. 

 

- Dziś nie będą prowadzone prace pododdziałów zwartych, czyli m.in. oddziałów prewencji Komendy Stołecznej Policji. W tej chwili, już od wczoraj, prowadzona jest bardzo szczegółowa analiza kryminalistyczna całości zebranego materiału. Mówimy przede wszystkim o analizie tego, co do nas trafiło, co już zebraliśmy - wyjaśnił w rozmowie z Polsat News rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak.

 

"Ojciec Dawida miał problemy z hazardem i narkotykami"

 

- Byłam w Grodzisku Mazowieckim w czwartek. Ludzie znają mnie z mediów, więc opowiadali mi wiele rzeczy. Mówią, że ojciec Dawida miał problemy z hazardem i narkotykami - powiedziała w Polsat News psycholog Teresa Gens.

 

Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. 5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

 

Policjanci i wspierające je służby, m.in. strażacy i żołnierze WOT, przeszukiwali miejsca skrupulatnie wyselekcjonowane przez funkcjonariuszy. Sprawdzany był m.in. obszar od punktu w dzielnicy Łąki w Grodzisku, gdzie ojciec 5-latka zostawił samochód, do wysokości A2.

 

Wyznaczone tereny podzielono na sektory, które przeszukiwały pododdziały zwarte. Rzecznik stołecznej policji mówił wcześniej w niedzielę, że taktyka dotychczasowych poszukiwań może ulec zmianie.

 

W akcji poszukiwawczych do tej pory uczestniczyły tysiące osób - zarówno grodziscy policjanci, stołeczne oddziały prewencji, funkcjonariusze pionu kryminalnego, żołnierze WOT, strażacy, druhowie, jak i chętni mieszkańcy. W poszukiwaniach wykorzystywane są policyjne drony i śmigłowce, a także przeszkolone psy tropiące.

msl/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze