"Nic nie wiedziałem. Moje pokolenie miało religijne wychowanie, ksiądz to święta rzecz"

Polska

Lech Wałęsa zaprzeczył, aby wiedział, że jego kapelan ks. Franciszek Cybula miał skłonności pedofilskie. W filmie braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" kapłan przyznał, że molestował 12-latka. - Ja katolik, jakbym wiedział, to bym na coś takiego pozwolił? Nie ma mowy - powiedział były prezydent dziennikarzom. Wałęsa uważa, że to dobrze, że film powstał i że pomoże on w oczyszczeniu Kościoła.

- Mojemu pokoleniu nie mieści się w głowie, żeby ksiądz posunął się tak daleko - powiedział były prezydent Lech Wałęsa.

 

- Gdybym miał podejrzenie, to bym wyjaśniał. Jestem tak zaskoczony, że nie wiem, co powiedzieć - stwierdził Wałęsa. Jak stwierdził nie zamierza oglądać filmu Tomasza i Marka Sekielskich, który opublikowali w serwisie YouTube w sobotę.

 

Nie jestem, w stanie tego oglądać

 

- Nie jestem w stanie oglądać tego filmu. Pochodzę ze wsi, moje pokolenie miało proste, religijne wychowanie i w związku z tym ksiądz to jest święta rzecz - wyjaśnił Wałęsa.

 

W filmie znajduje się fragment , w którym Tomasz Sekielski rozmawia z byłym kapelanem Wałęsy ks. Franciszkiem Cybulą. Kapłan już nie żyje, zmarł 21 lutego w swoim domu na Kaszubach. Reporterowi udało się kilka miesięcy przed jego śmiercią porozmawiać z kapelanem, który przyznał się do molestowania. W filmie mówi też mężczyzna, ofiara molestowania, który opowiada o tym, jak były spowiednik Wałęsy m.in. zmuszał go do seksu oralnego.

 

Lech Wałęsa kilka razy powtórzył, że tą informacją jest zaskoczony. Były prezydent przyznał, że jeśli chodzi o wiarę to był ze swojego spowiednika zadowolony.

 

- Ja jego wybrałem dlatego, że on mnie spowiadał przedmałżeńsko i on mi bardzo ładnie niektóre rzeczy wytłumaczył, dlatego on mi się spodobał, odszukałem go i wziąłem na kapelana - mówił Wałęsa.

 

Zapytany o obronę innego kapłana, ks. Henryka Jankowskiego, byłego kapelana "Solidarności", któremu pokrzywdzeni zarzucili molestowanie seksualne w czasach, gdy byli dziećmi, Lech Wałęsa powiedział, że bronił kapłana, bo "tych rzeczy nie widział". W grudniu 2018 roku w magazynie "Gazety Wyborczej" ukazał się reportaż "Sekret Świętej Brygidy".

 

Wałęsa: "Okazuje się, że to prawda"

 

- Ja tych rzeczy nie widziałem, ja w ogóle nie przewiduję, że ksiądz może tak postępować - powiedział Wałęsa.

 

Jednak przyznał, że wychodzące na jaw fakty każą sądzić, że zarzuty są prawdziwe.

 

- Mnie to się nie mieści w głowie, ale okazuje się, że to jest prawda. Jestem zaskoczony, nie podoba mi się to wszystko, że miałem takich kiepskich spowiedników i nauczycieli wiary - mówi były prezydent.

 

- Chciałbym, żeby moi nauczyciele byli lepiej sprawdzani, żeby nie zdarzały się takie przypadki. Jednocześnie apeluję do ludzi, do społeczeństwa, dlaczego mi o tym nie powiedzieliście wcześniej, dlaczego oni się ukryli pod mój parasol, dlaczego ja teraz muszę odpowiadać za ich złe zachowanie - powiedział dziennikarzom Lech Wałęsa.

 

Ks. Franciszek Cybula, który był gdańskim duszpasterzem młodzieży szkół średnich i akademickiej został w 1980 roku spowiednikiem Lecha Wałęsy, a 10 lat później został kapelanem prezydenckim i pełnił posługę w Belwederze.

 

Ks. Henryk Jankowski 17 sierpnia 1980 odprawił mszę dla robotników strajkujących w Stoczni Gdańskiej. Następnie został kapelanem "Solidarności", blisko współpracował z Wałęsą i związkiem. Był także proboszczem kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Pomnik księdza został usunięty po tym jak w "Gazecie Wyborczej" został opublikowany reportaż, w którym pojawiły się oskarżenia ks. Jankowskiego o pedofilię.

hlk/prz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze