Projekt weryfikacji szczepień na Komisji Zdrowia. Konfederacja chce odrzucenia ustawy PiS

Polska
PAP/Piotr Nowak
Janusz Korwin-Mikke domagał się na Komisji Zdrowia odsunięcia Rady Medycznej od decyzji ws. szczepień.

Poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia zażądał odsunięcia członków Rady Medycznej od decydowania ws. szczepień. - Domagamy się odsunięcia od decyzji członków Rady Medycznej i tego, by robili to ludzie, którzy nie mieli styczności z przedstawicielami wielkich firm farmaceutycznych - powiedział Korwin-Mikke, zarzucając jej członkom takie kontakty.

Wobec wątpliwości i pytań dotyczących projektu ustawy posłów PiS o weryfikacji szczepień, posłanka PiS Anna Kwiecień zgłosiła na komisji zdrowia wniosek o wysłuchanie publiczne w sprawie nowych przepisów.

 

- Zgłaszam wniosek o wysłuchanie publiczne, które miałoby się odbyć 5 stycznia 2022 r. - powiedziała posłanka Anna Kwiecień (PiS) podczas posiedzenia. Argumentowała, że posłowie nie skończą procedowania ustawy posła Czesława Hoca (PiS) do czasu posiedzenia Sejmu w połowie stycznia.

 

- Mielibyśmy szansę na wnikliwe zapoznanie się z ta ustawą, a przede wszystkim, żeby przedyskutować każdy artykuł tej ustawy - powiedziała polityk PiS.

Korwin-Mikke o "niewolnikach" i "bydle"

- My tu chyba wszyscy na tej sali jesteśmy na coś zaszczepieni. Wiemy, że szczepionki się czasami przydają, doskonale sobie zdajemy z tego sprawę - powiedział Janusz Korwin-Mikke (Konfederacja).

 

- Problem dotyczy naszej cywilizacji, czy żyjemy w kraju ludzi wolnych, którzy odpowiadają za życie swoje i swoich dzieci, czy też jesteśmy bandą niewolników, których właściciel ma prawo zaszczepić, czy może jesteśmy stadem bydląt, które właściciel ma prawo wyszczepić - mówił Korwin-Mikke. - Czy też może jesteśmy małymi dziećmi Sejmu i Sejm, jako nasz wielki ojciec, ma prawo się nami zajmować - kontynuował.

 

ZOBACZ: Rzecznik MZ: posłowie Winnicki i Braun zachowali się skandalicznie, będzie pismo do marszałek Sejmu

 

- Oczywiście, sytuacja się zmienia, kiedy następuje epidemia. Jesteśmy na progu epidemii. Gdyby jeszcze dwukrotnie wzrosła liczba zakażeń, byłaby wreszcie w Polsce epidemia. Bo epidemia jest wtedy, kiedy ilość zmarłych na epidemię przekracza liczbę zmarłych na inne choroby. Wiem, że zmieniono definicję po to, żeby móc zrobić panikę, histerię i móc sprzedawać produkty Pfizera i innych firm, ale taka jest normalna definicja epidemii - mówił poseł Konfederacji.

 

- Na razie jeszcze epidemii nie ma, ale rzeczywiście ona nam zagraża - powtórzył.

Poseł Konfederacji oskarża Radę Medyczną

Korwin-Mikke zarzucił członkom Rady Medycznej kontakty z przedstawicielami przemysłu farmaceutycznego.

 

- Ostatnią rzeczą jakiej można wierzyć, to jest wierzyć ludziom, którzy się stykali z wielkimi firmami farmaceutycznymi. W zamówieniach zbrojeniowych panuje zasada, że jeżeli ktoś z wojskowych zetknął się z przedstawicielem firmy, która produkuje uzbrojenie, to nie ma prawa brać udziału w negocjacjach na temat przyjmowania zamówień na uzbrojenie - powiedział Mikke.

 

Polityk Konfederacji argumentował, że kontakty takie wykluczają bezstronność.

 

- Tymczasem podejrzewam, że wszyscy członkowie Rady Medycznej stykali się z różnymi przedstawicielami wielkich firm farmaceutycznych. Trzeba być kompletnym szurem, żeby wierzyć tym ludziom, że są bezstronni - powiedział.

 

- Jeżeli kupuję samochód, to nie będę słuchał rady człowieka, który ma obiecane 20 procent od ceny sprzedaży - zastrzegł Korwin-Mikke.

 

ZOBACZ: Korwin-Mikke o strzelaniu do migrantów. Zacytował starożytną zasadę

 

Korwin-Mikke zażądał odsunięcia członków Rady Medycznej od decyzji w sprawie szczepień.

 

- Absolutnie domagamy się odsunięcia od decyzji członków Rady Medycznej i żeby robili to ludzie, którzy nie mieli styczności z przedstawicielami wielkiego techu - powiedział Korwin-Mikke.

 

Polityk bagatelizował dane dotyczące zakażeń koronawirusem i informacje dotyczące liczby zmarłych na koronawirusa.

 

- Nie ma wielkiego związku między ilością szczepień a śmiertelnością. W różnych krajach to jest badane, tej zależności nie ma. Nie ma zależności w Polsce między województwami - powiedział Korwin-Mikke, argumentując, że "okres ważności szczepionek jest krótszy niż ludzie myśleli".

 

- Nie ma również związku z tym, że rok temu mieliśmy śmiertelność na poziomie 600 i została ona przebita. Rok temu nie było ani jednego człowieka zaszczepionego i praktycznie nikt nie przechorował, a mimo to śmiertelność była wtedy niższa niż teraz - przypomniał. - Z czego wynika, że ponad 56 proc. zaszczepionych ludzi nie wpłynęło na zmniejszenie się śmiertelności od covidu - stwierdził.

 

WIDEO - Korwin-Mikke zażądał odsunięcia członków Rady Medycznej od decyzji ws. szczepień

 

"Gdyby to była ebola, dżuma, to rozumowalibyśmy inaczej"

Polityk Konfederacji domagał się traktowania COVID-19 tak jak każdej zwykłej choroby zakaźnej, mając najprawdopodobniej na myśli np. grypę lub przeziębienie.

 

- Powstaje pytanie, czy mamy prawo coś narzucać. Bo jakby to była ebola czy dżuma, to byśmy oczywiście rozumowali inaczej. Natomiast w tej sytuacji nie znamy jeszcze charakterystyki tego wirusa i doktor Sławomir Mentzen powiedział, że skoro pan premier mówi, że powinniśmy jak najprędzej wrócić do normalności, to należy po prostu traktować koronawirusa jak zwykłą chorobę zakaźną. Przy czym - uwaga - ciekawostką jest, że podobno nie jest wpisany (COVID-19 - red.) na listę chorób zakaźnych - powiedział polityk.

 

- Będziemy składali wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu i przyłączamy się do wniosku o wysłuchanie publiczne - powiedział.

 

ZOBACZ: Protest antyszczepionkowców. Dziambor: premier powinien przeprosić Konfederację

 

- Posłanka Zawisza mówiła o odpowiedzialności za ludzi. Chcę przypomnieć, że gdybyśmy zakazali budowy szóstych pięter, to znacznie spadłaby liczba samobójstw - stwierdził. - A mimo to nie wydajemy takich rozporządzeń, bo nie jest to powód, żeby to robić - powiedział.

 

- Ta ustawa tyczy się nie szczepionek, ale stosunków pracy. O tym jest ta ustawa - powiedział.

 

- Nie możemy mieszać stosunków pracy ze stosunkami zdrowotnymi i naruszać tajemnicy lekarskiej, jaką są stosunki między lekarzem i pacjentem. Tego dotyczy ta ustawa: czy można naruszać stosunki pracy? I my zdecydowanie protestujemy przeciwko takiemu podejściu do tego zagadnienia - powiedział Janusz Korwin-Mikke.

Konfederacja nie chciała obradować bez Korwina

Wcześniej poseł Konfederacji Grzegorz Braun domagał się o przerwę w obradach Komisji Zdrowia. - Miejcie na tyle przyzwoitości, żeby zaczekać z rozpoczęciem procedury aż na miejsce tej podstępnie zwołanej komisji, dotrą jej członkowie - mówił.

 

- Zwołaliście znienacka to posiedzenie. Jest w drodze stały członek komisji pan prezes Janusz Korwin-Mikke. Miejcie na tyle przyzwoitości, żeby zaczekać z rozpoczęciem procedury aż na miejsce tej, powtarzam znienacka, podstępnie zwołanej komisji, dotrą jej członkowie - mówił Grzegorz Braun z Konfederacji.

 

- Pan poseł Janusz Korwin-Mikke, co powinniście byli państwo odnotować i ze współczuciem zauważyć, ma ograniczone możliwości, jego mobliność jest mniejsza niż zwykle, dlatego bardzo proszę o zarządzenie przerwy do czasu przybycia wszystkich stałych członków komisji - dodał poseł, nawiązując do złamanej nogi Korwin-Mikkego, który jako jedyny poseł Konfederacji jest członkiem Komisji Zdrowia.

 

ZOBACZ: "Precz z faszyzmem". Awantura w Sejmie, poseł Konfederacji wykluczony z obrad

 

Braunowi odpowiedział przewodniczący komisji Tomasz Latos (PiS). - Panie pośle, ja pana informuję, bo pan może tego nie widzi, że dzisiaj od godz. 9:00 odbywa się w sumie pięć posiedzeń Komisji Zdrowia - zauważył.

 

- Myśmy podjęli w ramach prezydium decyzję, że po prostu jest zmieniony temat Komisji Zdrowia, która miała być od godz. 13:30. Rozumiem problemy zdrowotne pana posła Korwin-Mikke i być może z tych względów dzisiaj od rana nie uczestniczył w posiedzeniach komisji - dodał przewodniczący. Następnie poddał pod głosowanie wniosek Konfederacji o przerwę w obradach.

 

Członkowie komisji jednogłośnie odrzucili wniosek o przerwę, a gremium rozpoczęło procedowanie i dyskusję.

Lubnauer: "kto pracuje z klientami ma obowiązek szczepienia"

- My, jako Koalicja Obywatelska, wierzymy bardziej, mam wrażenie, niż PiS w zalecenia Rady Medycznej przy panu premierze. To, czego oczekiwalibyśmy od rządu, to by te zalecenia były realizowane - powiedziała podczas dyskusji posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Lubnauer.

 

Lubnauer oceniła, że omawiana ustawa "niewiele załatwia, by nie powiedzieć, że nic". - Jest typową metodą "spychotechnologii", by odpowiedzialność za wszystkie działania przerzucić z państwa na przedsiębiorców. To przedsiębiorcy mają podejmować decyzję, które mają charakter niepopularny i wymagać, jeżeli mają taką wolę, szczepień lub testów - powiedziała.

 

- Jeżeli czegokolwiek wymagamy, powinno to robić państwo, a nie przedsiębiorcy. To państwo powinno powiedzieć, że przedsiębiorca ma obowiązek wymagać. To państwo powinno powiedzieć, że ktoś, kto pracuje z klientami, ma obowiązek mieć szczepienie. To państwo ma obowiązek brać na siebie odpowiedzialność za trudne decyzje – akcentowała.

 

ZOBACZ: Tusk: nie ma powodu, by z obowiązkowymi szczepieniami czekać do 1 marca

 

Posłanka stwierdziła, że w ustawie nie ma zobowiązania, że to państwo zawsze pokryje koszt testów, jest zapis, że mogą być finansowane ze środków publicznych. Zapowiedziała poprawkę, by testy były finansowane ze środków budżetowych.

 

Zapowiedziała także poprawki, m.in. by zrealizować postulaty Rady Medycznej, na przykład obowiązkowe szczepienia w stosunku do osób pracujących w ochronie zdrowia, placówkach opiekuńczych i w placówkach edukacyjnych.

 

- Ta ustawa jest nie najlepiej napisana - powiedziała polityk opozycji. - Będziemy nad nią pracować. Uważamy, że dobrze, że w ogóle jest. Szkoda, że nie była pół roku temu, kiedy inne państwa przyjmowały rozwiązanie wymagania paszportu covidowego np. przy wejściu do placówek publicznych. Tu też tego nie ma - wskazywała Lubnauer.

Zawisza: Nie da się nic zrobić z tymi, którzy odmówią

Odnosząc się do wypowiedzi posła sprawozdawcy Czesława Hoca (PiS), który ocenił, że projekt nowych przepisów związanych ze zwalczaniem pandemii koronawirusa jest wyważony, koncyliacyjny i, "mówiąc kolokwialnie, lightowy", posłanka Lewicy Marcelina Zawisza powiedziała jednocześnie, że w proponowanej formie jest on "za bardzo ostrożny, za bardzo koncyliacyjny".

 

- Musimy wziąć odpowiedzialność za to, co się dzieje, ale rząd również musi wziąć odpowiedzialność. Ten projekt trzeba będzie poprawić - powiedziała.

 

ZOBACZ: Lewica złożyła w Sejmie projekt ustawy ws. obowiązku szczepień przeciw COVID-19 dla dorosłych

 

Według polityk Lewicy przepisy nie wprowadzają możliwości podjęcia jakichkolwiek działań wobec pracownika, który odmówiłby zastosowania się do proponowanych przepisów. 

 

- W tym momencie nie realizuje on swojego podstawowego cel, tzn. nie doprowadzi do tego, że będziemy mówić po jego wprowadzeniu, że żyjemy w bezpieczniejszym kraju - powiedziała posłanka Lewicy.

 

- Nie ma żadnych zębów w tej ustawie. Nie da się z tymi pracownikami, którzy odmówią testowania, szczepienia czy okazania certyfikatu ozdrowieńca, nic zrobić - dodała.

Weryfikacja szczepień przez pracodawcę

Komisja Zdrowia zajmuje się w pierwszym czytaniu poselskim projektem ustawy, która pozwolić ma na weryfikację szczepień pracowników przez pracodawców. Według projektu pracodawca miałby możliwość żądania okazania informacji o ważnym negatywnym wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, informacji o przebytej infekcji wirusa SARS-CoV-2 lub wykonania szczepienia przeciwko COVID-19. Projekt przewiduje też możliwość delegowania zatrudnionych do pracy poza stałe miejsce pracy lub do innego rodzaju pracy.

 

Tym punktem posłowie mieli zająć się w środę, ale ze względu na "przekroczenie limitu osób" na posiedzeniu, komisja została przełożona.

 

ZOBACZ: "Szczepienie czyni wolnym". Morawiecki: mroczny obraz, jak nisko potrafią upaść niektórzy politycy

 

W tym samym czasie przed Sejmem odbywał się protest zorganizowany przez Konfederację pod hasłem "Stop segregacji sanitarnej". Podczas manifestacji posłowie wystąpili pod transparentem, który nawiązywał do napisu nad bramą do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz "Arbeit macht frei". O tym, że kolejne posiedzenie komisji może odbyć się dziś, jako pierwszy informował portal Polsatnews.pl.

 

Projekt nowelizacji ustawy o szczególnych rozwiązaniach zapewniających możliwość prowadzenia działalności gospodarczej w czasie epidemii COVID-19 zakłada, że pracodawca będzie mógł zażądać od pracownika okazania informacji o negatywnym wyniku testu na obecność koronawirusa, informacji o przebytej infekcji lub wykonaniu szczepienia. Projekt został złożony we wtorek przez grupę posłów PiS, którą reprezentuje Czesław Hoc.

jk/hlk/Polsatnews.pl/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!