Posiedzenie RBN. Nawrocki do Czarzastego: Wolałbym spędzać czas w innym towarzystwie
W Pałacu Prezydenckim trwa posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęcone realizacji programu SAFE, zaproszeniu Polski do Rady Pokoju oraz wyjaśnieniu "wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych" Włodzimierza Czarzastego. Przedstawiciele kancelarii prezydenta wskazywali tu na kontakt marszałka Sejmu z Rosjanką Swietłaną Czestnych.

- Prezydent Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, aby omówić kluczowe kwestie bezpieczeństwa państwa, w tym program SAFE, kontakty Włodzimierza Czarzastego oraz proponowaną Radę Pokoju.
- Prezydent podkreślił znaczenie weryfikacji funkcji ustrojowych, jak marszałek Sejmu, pod kątem dostępu do informacji niejawnych, zwracając uwagę na potencjalne ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego.
- Omówiono program SAFE, podkreślając jego charakter pożyczki z potencjalnymi uwarunkowaniami politycznymi i konieczność transparentności wydatków oraz oceny jego spójności ze strategią obronności państwa.
- Prezydent Nawrocki skrytykował brak jasnego stanowiska rządu w sprawie przystąpienia Polski do Rady Pokoju, dementując jednocześnie informacje o obowiązkowej wpłacie jednego miliarda dolarów.
Prezydent Karol Nawrocki rozpoczął część jawną posiedzenia od wyjaśnienia, dlaczego zdecydował się zwołać posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
- W sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej narasta ostatnio zbyt wiele pytań, a zbyt mało jest rzetelnych, pełnych odpowiedzi - mówił.
Jak podkreślił prezydent wszystkie trzy sprawy, które zostaną omówione podczas części niejawnej, łączy wspólny mianownik: "suwerenność decyzyjna państwa oraz zaufanie obywateli do instytucji Rzeczypospolitej, które mają dać im realne, a nie pozorne bezpieczeństwo".
Prezydent o Włodzimierzu Czarzastym: Musi być jasna i klarowna weryfikacja
Prezydent zwrócił się także bezpośrednio do marszałka Sejmu, kiedy mówił o kwestii przystąpienia Polski do Rady Pokoju. - W kampanii wyborczej zapytano mnie czy usiądę do stołu z Władimirem Putinem. Odpowiedziałem, że usiądę z każdym do stołu, jeśli tego będzie wymagał interes Rzeczypospolitej Polskiej. Osobiście jestem ścigany przez Władimira Putina i przez Federację Rosyjską, więc nie śpieszy mi się do tego, żeby siedzieć i ze zbrodniarzem Putinem i z reżimem, z przedstawicielem reżimu Łukaszenki. Natomiast jeśli będzie tego wymagał interes państwa polskiego, to jako prezydent Polski jestem do tego gotowy. Z całą pewnością część z państwa dzisiaj nie chciałaby spędzać czasu także ze mną, a ja niekoniecznie chciałbym spędzać, spoglądam na pana marszałka, który kiwa głową, więc tak, wolałbym spędzać czas w innym towarzystwie i z tego co rozumiem pan marszałek także - mówił.
ZOBACZ: "Wschodnie kontakty" Czarzastego? "Pojawia się dużo niepokojących informacji"
Ponadto Karol Nawrocki tłumaczył, dlaczego jednym z tematów posiedzenia są "wschodnie kontakty" Włodzimierza Czarzastego. - Marszałek Sejmu nie jest wyłącznie funkcją polityczną. To jest funkcja ustrojowa, wpisana w ciągłość państwa i wszystko co jej dotyczy, dotyczy też państwa i dotyczy jego bezpieczeństwa. Możemy to określić brutalnie prostym idiomem. Marszałek Sejmu jest o jedno uderzenie serca od prezydentury. Gdyby Pan Bóg zdecydował się odwołać z tego świata prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dzisiaj, to jutro obowiązki prezydenta sprawowałby pan marszałek Włodzimierz Czarzasty. Dlatego sprawa jest tak ważna i dlatego jest państwowa. I właśnie dlatego wątpliwości wobec marszałka muszą być przedmiotem naszego dzisiejszego spotkania. To jest sprawa bezpieczeństwa narodowego, w takich sprawach nie wystarczą słowa, nie wystarczą programy publicystyczne, nie wystarczą wywiady. Musi być jasna i klarowna weryfikacja - argumentował.
Prezydent podkreślił jednocześnie, że on sam wielokrotnie przechodził procedury weryfikacyjne prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego za rządów różnych premierów. - Nie możemy sobie pozwolić na sytuację, w której obowiązki głowy państwa przejmie osoba, która nie ma poświadczenia do dostępu do informacji ściśle tajnych - mówił.
ZOBACZ: "Tutaj rząd mówi prawdę". Polityk PiS o Czarzastym
- Z informacji publicznej wynika, że marszałek Sejmu, gdy był członkiem komisji do spraw służb specjalnych, nie uczestniczył w częściach posiedzeń tej komisji dotyczących materiałów o klauzuli ściśle tajne, ponieważ nie poddał się procedurze poszerzonego postępowania sprawdzającego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wobec tych okoliczności musi paść pytanie wprost: dlaczego nie poddał się pan marszałek poszerzonemu postępowaniu sprawdzającemu? Czy była to decyzja wynikająca z powodów formalnych czy obawa przed konsekwencjami ujawnienia określonych relacji, okoliczności? My tego nie wiemy, panie Marszałku - podkreślił.
Program SAFE. Karol Nawrocki: Tu nie może być jednostronnych decyzji
- Sprawdzamy czy program SAFE może służyć rzeczywistemu wzmocnieniu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej. (...) Tu nie może być jednostronnych ustaleń, tu potrzeba współpracy, kontroli. Bezpieczeństwo państwa nie jest obszarem, w którym można pozwolić sobie na niejasność improwizację ani na domysły. Jest sferą, w której każda decyzja musi mieć jasno określony cel, koszt i konsekwencje.
Zdaniem prezydenta rząd powinien "zabiegać o to, by w ten proces zaangażowani byli wszyscy, żeby wypracować jak najdalej idące porozumienie co do tego, jak te środki będą wydawane, jak będą inwestowane".
- Będę dziś wszystkich państwa do takiego ponadpolitycznego zaangażowania i dyskusji na forum Rady Bezpieczeństwa Narodowego namawiał. Również dlatego zaproponuję konkretne propozycje zapisów do projektu ustawy, które będą wychodzić naprzeciw zabezpieczeniu interesu i bezpieczeństwa Polski. Chciałbym by Polska podchodziła do programu SAFE w sposób rzeczowy i odpowiedzialny, dostrzegając oczywiście jego potencjalne znaczenie dla zwiększenia zdolności obronnych państw członkowskich, ale i widząc ryzyka z nim związane - mówił prezydent.
ZOBACZ: Wiceszef MON apeluje do PiS. Ujawnia, na co trafią środki z programu SAFE
- Przez ostatnie dni obserwujemy ze strony rządu i polityków obozu rządzącego dużą euforię, bardzo dużą euforię, szczególnie w wymiarze komunikacyjnym po zatwierdzeniu przez Radę Unii Europejskiej polskich programów zbrojeniowych w ramach pożyczki SAFE. Jednak Polacy w moim uznaniu nie otrzymali jeszcze pełnej informacji o tym programie i dlatego chciałem o tym dzisiaj jako prezydent Polski, zwierzchnik sił zbrojnych, z państwem porozmawiać - przekonywał.
Karol Nawrocki poruszył najpierw kwestię "warunków udzielenia pożyczki i warunkowości".
- Fundusze z programu SAFE to nie jest bezzwrotna dotacja, to jest pożyczka, dlatego potrzebna jest konkretna odpowiedź na pytania dotyczące prawdziwego kosztu tego zaciągniętego zobowiązania i warunkach na jakich jest ono nam udzielane. Mówimy o kwocie 43,7 miliarda euro, czyli blisko 190 miliardach złotych. To jest olbrzymi dług, który będzie spłacany przez państwo polskie przez lata. Gdy nas już nie będzie, (...) to ten dług będzie spłacany przez naszych poprzedników, następców, a więc także z troski o tych, którzy przejmą kontrolę nad państwem polskim, zadaję te pytania - wskazywał.
- Jednocześnie, choć SAFE formalnie opiera się na mechanizmie kredytowym, nie sposób pominąć ryzyka pośredniego, czyli powiązania wypłat z szerzej rozumianą uwarunkowością polityczną. Ostateczna decyzja o wypłatach i ich warunkach będzie należała do Komisji Europejskiej. Mamy jako wspólnota narodowa konkretne doświadczenia w tej sprawie. Przychodzi tu na myśl mechanizm KPO, który de facto okazał się instrumentem politycznym, instrumentem arbitralnym. W obszarze bezpieczeństwa państwa członkowskie muszą mieć pewność co do przewidywalności, ale także stabilności dostępu do środków. Brak takiej pewności rodzi pytania o odporność całego mechanizmu w sytuacjach kryzysowych - mówił.
ZOBACZ: Rząd zdecydował ws. programu SAFE. Kosiniak-Kamysz zaapelował do prezydenta
- Kontrola i przejrzystość wydatków jest także w moim zainteresowaniu. Projekt ustawy o finansowym instrumencie zwiększania bezpieczeństwa dziś nie przewiduje dedykowanego wzmocnionego mechanizmu kontroli antykorupcyjnej adekwatnego do skali finansowej i tempa realizacji zamówień. Jest to luka, która w moim uznaniu musi zostać uzupełniona na etapie legislacyjnym. Zasadnym i koniecznym jest ujawnienie także listy 139 projektów przewidzianych do realizacji w ramach SAFE przed podpisem ustawy - wskazywał prezydent.
- W tej kwestii docierają też do mnie niepokojące informacje, o których być może po zakończeniu tej części posiedzenia będziemy mogli rozmawiać, ale myślę, że dla opinii publicznej i dla jasności w kontekście skredytowania naszej wspólnoty narodowej na kolejne dekady, warto byłoby poznać 139 projektów przewidzianych do realizacji w ramach SAFE. Przed podpisaniem tej ustawy ja z całą pewnością będę chciał z taką listą się zapoznać. Nie dostrzegam argumentów ani racji w tym, aby uniemożliwić publikację wiedzy o tej liście, biorąc pod uwagę, że tak jak powiedziałem, zadłużamy się w imieniu obywateli na wiele lat, na co najmniej kilka dekad - przekonywał Karol Nawrocki.
Poza kwestią projektów przewidzianych do realizacji w ramach SAFE Karol Nawrocki poruszył także temat deklaracji dotyczących konkretnych beneficjentów programu.
- Rząd deklaruje, że nawet 80 proc. środków z programu SAFE, co mnie bardzo cieszy [...] trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego. Oczywiście to jest kierunek, który w 100 proc. popieram. Do tej pory jednak nie przedstawiono jeszcze żadnych dokumentów, które czyniłyby tę deklaracje wiarygodną. Mam nadzieję, że na wypracowanie tego typu dokumentów będziemy mieli czas i możliwości.
Karol Nawrocki o SAFE: Nie od tego jesteśmy, by wspomagać zachodniego sąsiada
Kontynuując część wystąpienia dotyczącą SAFE, Karol Nawrocki wskazał również na korzyści, które jego zdaniem mógłby czerpać nasz sąsiad dzięki przystąpieniu Polski do programu.
- Co więcej coraz liczniejsze sygnały, także z zagranicy, wskazują, że konstrukcja programu SAFE sprzyja przede wszystkim największym zachodnioeuropejskim koncernom zbrojeniowym, a nie państwom, które dopiero budują własny potencjał obronny i są najbliżej konfliktu wojennego, tak jak Polska. Fakt, że Niemcy, jeden z największych producentów i eksporterów uzbrojenia w Unii Europejskiej, w ogóle nie wystąpiły o środki z programu SAFE, w moim uznaniu nie jest przypadkiem. Oczywiście Niemcy, myśląc o pożyczce na zbrojenia, mogą szukać korzystniejszych warunków kredytowych. Mam tę świadomość. Jednak brak ich w tym programie jest też logicznym potwierdzeniem, że ich przemysł i tak stanie się jednym z głównych beneficjentów tych pieniędzy, także poprzez zamówienia składane przez inne kraje.
- Wszyscy mamy interes - i polski prezydent, i polski rząd, i wszystkie koła parlamentarne - w tym, aby program SAFE nie okazał się wsparciem dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki naszego zachodniego sąsiada, któremu życzymy jak najlepiej, ale nie od tego jesteśmy, aby wspomagać naszego zachodniego sąsiada, tylko aby dbać o interes Polski.
ZOBACZ: Porozumienie Tuska z Nawrockim? Sondaż: Polacy nie pozostawili złudzeń
Prezydent wskazał również na konieczność dokonania oceny tego, czy program SAFE jest spójny ze strategią rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025-2030.
- Czy siły zbrojne Rzeczpospolitej są zdolne w krótkim czasie efektywnie przyjąć i wdrożyć sprzęt nabywany w takiej skali, a także czy struktura tych zakupów rzeczywiście zwiększa zdolności obronne państwa i czy jest spójna z programem rozwoju Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2025-2030? Bez tej odpowiedzi istnieje oczywiście ryzyko działań pozornych, kosztownych, szybkich, lecz strategicznie wątpliwych. [...] Celem nie może być proste "kupić, żeby kupić". Każdy wydatek w tym obszarze musi być oceniany nie przez pryzmat tempa czy presji politycznej, tego najbardziej chcielibyśmy uniknąć, lecz faktycznego wpływu na zdolności operacyjne.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Karol Nawrocki o Radzie Pokoju
W wystąpieniu prezydenta znalazł się również temat Rady Pokoju, której "celem ma być współpraca państw na rzecz stabilizacji, zapobiegania konfliktom, w pierwszej kolejności konfliktowi w strefie Gazy". Zdaniem Karola Nawrockiego ta propozycja może mieć "realne konsekwencje strategiczne, polityczne, wojskowe, sojusznicze, a także ekonomiczne i gospodarcze".
- Na 19 lutego jest zaproszenie dla Polski. Ja takie zaproszenie otrzymałem do Waszyngtonu na spotkanie inauguracyjne Rady Pokoju. To potwierdza, że sprawa jest cały czas otwarta, jest pilna i dlatego również znalazła się w agendzie naszego dzisiejszego spotkania - tłumaczył prezydent.
ZOBACZ: Rada Pokoju zamiast ONZ? Trump: Nie jest zbyt pomocna
Jak mówił Karol Nawrocki, w jego przekonaniu problem dotyczący Rady Pokoju wynika z tego, że "rząd formalnie nie przedstawił prezydentowi Polski żadnego konkretnego stanowiska".
- Dzisiaj nie ma, drodzy państwo, nie ma rekomendacji, nie ma rzeczowej analizy, nie ma opinii, ani opinii pozytywnej, ani opinii negatywnej. W moim uznaniu to jest głęboko niepoważne, jeśli patrzymy na Stany Zjednoczone i na zaproszenia prezydenta Stanów Zjednoczonych jako na rzecz, którą należy z całą pewnością traktować poważnie - wskazywał Karol Nawrocki.
ZOBACZ: Sikorski mówił o wątpliwościach ws. dołączenia do Rady Pokoju. "Chcielibyśmy wiedzieć zawczasu"
Zdaniem prezydenta w sprawie Rady Pokoju doszło do dezinformacji dotyczącej kwoty, jaką Polska miałaby wpłacić, dołączając do nowo utworzonej instytucji.
- Jest natomiast jaskrawa dezinformacja i o tym też chciałem państwu powiedzieć, jakoby Polska musiała wpłacić jeden miliard dolarów amerykańskich, aby do Rady Pokoju przystąpić. Szanowni państwo, ktoś, kto zapoznał się z kartą Rady Pokoju, wie, że jest to nieprawda. Jest w tej karcie zapisane wyraźnie, że państwo przystępuje do rady na zaproszenie przewodniczącego, czyli Stanów Zjednoczonych na okres trzech lat. Po tym czasie przewodniczący decyduje o ewentualnym przedłużeniu uczestnictwa. Kadencyjność ta nie ma zastosowania jedynie do państw, które w pierwszym roku swojego członkostwa wpłacą jeden miliard dolarów. Innymi słowy wpłata ta ma charakter dobrowolny, a mimo to została użyta w opinii publicznej do podważania samego sensu istnienia Rady, a co najmniej obecności w niej Polski. To świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd. To chciałbym, żeby wszyscy, którzy nas oglądają, wiedzieli, że nikt nie oczekuje wpłaty w momencie przystąpienia do Rady Pokoju. To jest albo brak wiedzy, albo świadoma dezinformacja w opinii publicznej.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego
W skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego - organu doradczego prezydenta w sprawach wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa - wchodzą marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, szefowie MSZ, MON i MSWiA, minister koordynator służb specjalnych, szefowie ugrupowań posiadających klub parlamentarny, poselski lub koło poselskie (lub przewodniczący tych klubów lub kół), szefowie Kancelarii Prezydenta i BBN. Posiedzenia Rady zwołuje prezydent, on też określa ich tematykę.
PiS na RBN będzie reprezentował przewodniczący klubu Mariusz Błaszczak, KO - również szef klubu Zbigniew Konwiński. PSL będą reprezentować - poza wicepremierem, szefem MON i prezesem ugrupowania Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem - wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski oraz szef klubu PSL-TD Krzysztof Paszyk. W posiedzeniu weźmie też udział szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz wraz z przewodniczącą ugrupowania Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.
ZOBACZ: Człowiek Brauna na posiedzeniu RBN. "Ja bym go nie zapraszał"
Rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik przekazał PAP, że w posiedzeniu RBN będzie uczestniczyć szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska. Na posiedzeniu pojawi się również lider Partii Razem, poseł Adrian Zandberg.
Wiceprzewodniczący klubu Konfederacji Michał Wawer powiedział PAP, że ugrupowanie reprezentować będzie lider Konfederacji, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak oraz poseł Bartłomiej Pejo. Swoją obecność potwierdził także przewodniczący koła Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik.
ZOBACZ: Anna Maria Żukowska zdradza plany ws. spotkania RBN. "Nikt nam nie zabroni"
Cenckiewicz: Nie będzie żadnego show i ataku
Szef BBN Sławomir Cenckiewicz zapowiedział, że podczas posiedzenia "nie będzie żadnego show i ataku", a intencją prezydenta jest to, by porozmawiać poważnie o sprawach państwowych. Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak powiedział w zeszłym tygodniu, że jeśli w posiedzeniu RBN będzie uczestniczył Cenckiewicz, to nie będzie można przekazywać na nim niejawnych informacji.
Między Kancelarią Prezydenta RP i BBN a rządem i służbami toczy się obecnie spór o poświadczenia bezpieczeństwa Cenckiewicza i jego dostęp do informacji niejawnych. Strona rządowa, w tym minister-koordynator służb specjalnych stoją na stanowisku, że poświadczenia bezpieczeństwa zostały odebrane Cenckiewiczowi przez SKW w 2024 roku; Cenckiewicz zwraca uwagę na nieprawomocny wyrok sądu administracyjnego uchylający decyzję SKW, który zapadł w 2025 r. W sprawie tego wyroku KPRM złożyła nierozstrzygniętą jeszcze skargę kasacyjną do NSA.
ZOBACZ: Cenckiewicz pokazał dokumenty, rzecznik mu odpowiedział. Ostra wymiana zdań
Oprócz punktu posiedzenia RBN dotyczącego marszałka Sejmu, kontrowersje budzi też udział w niej posła sejmowego koła Konfederacja Korony Polskiej Włodzimierza Skalika, którego część polityków określa jako prorosyjskiego.
Marszałek Sejmu zauważył we wtorek, że kwestia programu SAFE jest w dużej mierze tematem poufnym i tajnym. - Problem polega na tym, że będzie uczestniczył w tym wydarzeniu (RBN) pan Skalik, polityk wprost prorosyjski i jedyny parlamentarzysta, który głosował przeciwko uchwale potępiającej rosyjskie ataki na terytorium Rzeczpospolitej - powiedział Czarzasty. Zaznaczył, że podczas posiedzenia RBN odbędzie się dyskusja o sprawach związanych z zakupem broni. - W związku z tym, ja bym po prostu pana Skalika nie zapraszał - oświadczył.
ZOBACZ: Czarzasty odpowiada Nawrockiemu: Nie dam się zastraszyć
Nawiązał też do punktu obrad RBN, który ma dotyczyć jego osoby. Ocenił, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego "nie jest bazarem ani cyrkiem" i niektóre tematy nigdy nie powinny być jej przedmiotem. - Od takich spraw są służby, prokuratura i sąd - ocenił. Zapowiedział, że podczas Rady będzie chciał zadać swoje pytania dotyczące m.in. kontaktów prezydenta Nawrockiego ze środowiskiem pseudokibiców i przestępczego półświatka. - Dotyczy koneksji prezydenta z osobami takimi jak Wielki Bu, zawodnik MMA podejrzany o działania w trójmiejskim półświatku - mówił.
Także wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podkreślił, że "ma problem" z niektórymi osobami zaproszonymi na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. - Ja bym takich gości do Pałacu Prezydenckiego nie zaprosił - zaznaczył szef MSZ, odnosząc się do udziału w RBN sejmowego koła Konfederacja Korony Polskiej.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk w poniedziałek wyraził nadzieję, że na posiedzeniu nie będzie nikogo, kto nie posiada dostępu do informacji niejawnych. Zauważył, że posłowie z urzędu posiadają dostęp do informacji tajnych.
Kontrowersje wokół posiedzenia RBN. Polska przystąpi do Rady Pokoju?
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz podkreślił w poniedziałek w TV Republika, że Nawrocki podczas RBN chce usłyszeć, jakie jest stanowisko rządu ws. przystąpienia do Rady Pokoju. Według Leśkiewicza, "jeżeli będzie decyzja pozytywna, powinna być rozpatrzona szybko".
Inicjatywa dotycząca Rady Pokoju budzi kontrowersje oraz obawy, że jest ona tworzona jako alternatywa wobec ONZ. Te przypuszczenia potwierdził sam Trump, który w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że Rada może zastąpić ONZ. Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom, wśród których obok demokratycznie wybranych przywódców znajdują się też autokraci, tacy jak Putin czy przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka.
Rzecznik prasowy prezydenta był też pytany o kolejny temat, który ma być poruszony na posiedzeniu RBN: "wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego". - Ta sprawa jest niezwykle niepokojąca, ta sprawa zaniepokoiła pana prezydenta. Tym bardziej, że pan marszałek Czarzasty nie odpowiedział na żadne z pytań, nie wyjaśnił tych swoich towarzysko-biznesowych znajomości z panią Swietłaną Czestnych, osobą powiązaną bardzo blisko z kręgami władzy Federacji Rosyjskiej - powiedział Leśkiewicz.
ZOBACZ: "Wschodnie kontakty" Czarzastego? "Pojawia się dużo niepokojących informacji"
Odnosząc się do kolejnego tematu, którym ma zająć się RBN czyli programu SAFE, Leśkiewicz podkreślił, że wokół tego programu jest nadal wiele niewiadomych. - Ten program ma kilka znaków zapytania, zresztą rządzący sami te znaki zapytania wywołują, bo nie informują transparentnie o szczegółach dotyczących tego programu - zauważył. - PR-owo mówią, że mamy 43 mld euro, ale do dziś tak naprawdę nie wiemy, jak będzie oprocentowana ta pożyczka, na jakim procencie ona będzie, czy to będzie 3 czy 4 proc. Wiemy tylko, że te pieniądze trzeba wydać do roku 2030, a spłacać będziemy do 2070 - powiedział Leśkiewicz.
Instrument SAFE to program, który ma na celu wzmocnienie obronności państw członkowskich UE; przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia - m.in. w postaci nisko oprocentowanych pożyczek - przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Polska złożyła wniosek o dofinansowanie na kwotę 43,7 mld euro, będąc tym samym największym beneficjentem tego programu pożyczkowego. Pod koniec stycznia polski wniosek o środki zaakceptowała Komisja Europejska.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej