"Raport": Impreza urzędników gminy Wiązownica. W tle groźby wobec dziennikarzy

Polska
"Raport": Impreza urzędników gminy Wiązownica. W tle groźby wobec dziennikarzy
Polsat News
Podczas przygotowań reportera do relacji na żywo do dziennikarzy podszedł radny Ernest Kasia

W piątek reporterzy "Raportu" przedstawili układ towarzysko-polityczny między wójtem gminy Wiązownica a panią wicewójt i sekretarz jednocześnie. Dziennikarskie śledztwo się nie spodobało. W sobotę, podczas przygotowań reportera do relacji na żywo, do dziennikarzy podszedł radny Ernest Kasia. - Pan nie ma żony? Smutne życie macie - powiedział, a po chwili groził: "Ja się z panem rozprawię".

Reporterzy "Raportu" - Jacek Smaruj i Leszek Dawidowicz ujawnili nieprawidłowości jakie w gminie - za przyzwoleniem radnych - funkcjonują. Okazuje się, że w tle pojawiają się nie tylko imprezy zakrapiane alkoholem i pieniądze z funduszu socjalnego, ale i groźby. Eksperci o tej sprawie mówią wprost - to czysty konflikt interesów, ale to radnym i włodarzom gminy nie przeszkadza. 


W sobotę ekipa "Raportu" przygotowywała się do przeprowadzenia relacji na żywo. Temat dotyczył potencjalnych nieprawidłowości w wydawaniu publicznych pieniędzy, które według informacji dziennikarzy zostały przeznaczone, między innymi, na huczny wyjazd integracyjny urzędników. W piątek został wyemitowany w tej sprawie reportaż.

"Panie redaktorze, pan nie ma swojej żony?"

Nagle do dziennikarza podszedł mężczyzna, który okazał się radnym gminy Wiązownica. To Ernest Kasia.


- Panie redaktorze, pan nie ma swojej żony? Śpi pan cały tydzień sam, to nie jest takie smutne? - pytał. Niespodziewany gość był informowany o tym, że za chwilę ekipa ma wejście "na żywo", a ten utrudnia pracę.

 

ZOBACZ: Wójt gminy Tarnowiec Wiktor Barański nie żyje. Zmarł w trakcie kadencji, tak jak jego poprzednik


Radny Ernest Kasia coraz bardziej zaskakiwał: - Smutne życie macie panowie, bo naprawdę tak tydzień czasu przebywać poza domem. Sami nie wiecie, co wasze żony robią - mówił. - Bardzo mnie pana życie interesuje, tak samo pana kamerzysty - kontynuował Kasia. 

 

W końcu nasi dziennikarze poprosili radnego o odejście i umożliwienie im przeprowadzenia relacji. Wtedy zaczęły padać wyraźne groźby: "Ja się z panem tak rozprawię, że zobaczy pan".


Radny odjechał dopiero wtedy, kiedy dziennikarze poinformowali go, że wezwą policję. 

Impreza w Poroninie

Do redakcji "Raportu" dotarły nagrania przedstawiające bawiących się urzędników gminy Wiązownica. Impreza odbyła się w październiku w Poroninie i wzięło w niej udział kilkudziesięciu urzędników, w tym ci, którzy obejmują najważniejsze funkcje w gminie. 


Na nagraniach widać między innymi Krzysztofa Strenta - wójta gminy Wiązownica, a także panią wicewójt Annę Wilk. Na filmie widoczna jest niezwykła zażyłość tych dwojga ludzi. 


Przez całą imprezę strumieniami leje się alkohol, ale to, co zaskoczyło szczególnie mocno, to słowa informatora:


- Wszystko jest opłacone z funduszu socjalnego. Czy to taka impreza wyjazdowa, czy impreza, która gdzieś tam lokalnie jest zamknięta. Opisywane jest to jako: impreza integracyjna pracowników gminy Wiązownica - powiedział informator.


Reporterzy zapytali wójta o taki sposób wydatkowania pieniędzy. - Alkohol nie był finansowany z funduszu socjalnego - twierdzi Krzysztof Strent.

 

ZOBACZ: Lubelskie. Mieszkańcy Trzebieszowa bez światła. Gmina chce oszczędzać


Dziennikarze zapytali więc o całą resztę tej imprezy, która była finansowana z tego funduszu: "Czy fundusz socjalny, publiczne pieniądze, służą do tego, żeby organizować tego typu imprezy?". - Ustosunkuję się do tego, kiedy otrzymam konkretne pytania - odpowiedział wójt.


- To jest konkretne pytanie - pada ze strony "Raportu". - Ja mam tyle do powiedzenia w tym temacie. Tyle... Nic więcej - stwierdził Strent.

 

- Z punktu widzenia pracowników, to ktoś zabrał im pieniądze, które mogłyby im pomóc w ich sytuacji rodzinnej - twierdzi Katarzyna Batko-Tołuć z WATCHDOG Polska. Organizacja ta zajmuje się między innymi kontrolowaniem wydatkowania publicznych pieniędzy. 

 

WIDEO: "Raport": Impreza urzędników gminy Wiązownica. W tle groźby wobec dziennikarzy

 

Dwie najważniejsze osoby w gminie to para?

W związku z imprezą urzędników w Poroninie pojawia się jeszcze jedno pytanie. O wzajemne relacje, co warte podkreślenia, dwóch najważniejszych osób w gminie.


- Pan wójt z panią sekretarz połączyli siły, im to zajęło pół roku - twierdzi nasz informator.


Inny informator związany z urzędem gminy na pytanie o to, że to dość nietypowa sytuacja, kiedy dwoje najważniejszych urzędników jest parą, dodaje: "Mieszkają razem, po prostu są parą. Nietypowe, ja dotychczas się nigdy z takim czymś nie spotkałam".


Informator związany z Urzędem Gminy Wiązownica opowiada jak to wygląda. - Pani sekretarz pełni również funkcję wicewójta, zastępuje go we wszystkich sprawach, kiedy jest on nieobecny. I podpisuje z nim wspólnie, razem, wszystkie dokumenty, decyzje - mówi.

 

ZOBACZ: Miasta na minusie. Urzędnicy planują budżety na 2023 roku i szukają oszczędności


Co ciekawe, Krzysztof Strent, wójt gminy nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, jakie relacje łączą go z jego zastępczynią. - Spotykamy się prywatnie, ale to nie oznacza wcale, że żyjemy w konkubinacie - powiedział.


- Czyli nie jesteście parą? - dopytywali dziennikarze. - Nie mogę definitywnie stwierdzić: tak, nie. Oczywiście spotykamy się prywatnie, ale łączą nas przede wszystkim relacje zawodowe, z których jestem bardzo zadowolony - tłumaczył Krzysztof Strent.


A zawodowe relację wyglądają tak, że w grudniu ubiegłego roku Krzysztof Strent wygrał uzupełniające wybory i został wójtem gminy. Już kilkanaście dni później odwołał dotychczasowego sekretarza. A nowy sekretarzem, a także wicewójtem została właśnie Anna Wilk - opowiadają dziennikarze.

Konflikt interesów?

Być może nie ma tam żadnego konfliktu interesów, ale czy to jest możliwe, dziennikarze pytają Katarzynę Batko-Tołuć z WATCHDOG Polska. - Konflikt interesów jest, bo on jest po prostu obiektywnie. Może nie być nieprawidłowości w wyniku tego - mówi Batko-Tołuć.


- To jest sytuacja, która nie zapewnia tej misji publicznej, którą powinna i po drugie, mieszkańcy to obserwują i widzą, że jest taka sytuacja nepotyzmu. Trudno to nazwać, spokrewnieni nie są. Ale raczej nazwałabym to nepotyzmem niż kolesiostwem - kontynuuje. - Każda z tych sytuacji jest bardzo zła - kończy ekspertka z WATCHDOG Polska.

 

ZOBACZ: "Interwencja": Woda z fekaliami zalewa blok. Urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością


Profesor Andrzej Zybała ze Szkoły Głównej Handlowej dodaje: "Przede wszystkim jest to rujnujące dla obrazu tego urzędu, jako takiego folwarku, być może pana wójta, który uważa, że skoro został wybrany, to w takim razie nie ma żadnych granic, on może sobie postępować tak, jak mu się żywnie podoba. To znaczy, że człowiek nie rozumie reguł formalnych, które powinny być ramami funkcjonowania urzędu".

Potwierdzenie na sesji

Reporterzy postanowili udać się na sesję rady gminy, żeby zadać pytania dotyczące jej funkcjonowania. Radni zagłosowali za tym aby dziennikarze mogli zadać pytania.


Pierwsze z nich dotyczyło nieformalnego związku między wójtem a panią wicewójt. Odpowiedzi na pytanie udzielił przewodniczący sesji rady gminy. - Mnie nie przeszkadza i nikt z radnych nie zgłaszał takiego problemu. Mnie nie przeszkadza, nie mam informacji od radnych, żeby to komukolwiek przeszkadzało - powiedział Krzysztof Socała, przewodniczący rady gminy.

Fundusz imprezowy

Na posiedzeniu sesji rady gminy reporterzy zapytali także o dwie imprezy, które z wykorzystaniem środków z funduszu socjalnego odbyły się w tym roku. Jedna to impreza integracyjna dla urzędników, a druga to impreza zorganizowana właśnie między innymi dla radnych uczestniczących w tym posiedzeniu.

 

- Jeżeli macie państwo jakieś zastrzeżenia, to jest Regionalna Izba Obrachunkowa, proszę napisać tam skargę, że została naruszona dyscyplina finansów publicznych - odpowiedział przewodniczący rady gminy Wiązownica.

 

- Fundusz socjalny na pewno nie powinien być wykorzystywany do organizowania imprez rozrywkowych - twierdzi z kolei prof. Andrzej Zybala z SGH.

Bez odpowiedzi

Na sesji była jedna osoba, która nie zabrała głosu. Chodzi o sekretarza i wicewójta w jednej osobie -  panią Annę Wilk. - Pytania zostały zadane do radnych, ja tutaj siedzę, słucham i wiem. Odpowiedzi na pytania uzyskał pan, prawda? Dziękuję - odpowiedziała na pytanie reportera.


- To, co jest marzeniem moim, żeby te osoby, które służą, wójt służy, on powinien być krystaliczny. Mówi się, że ryba psuję się od głowy. No to wszyscy mówią: od rządu. Ale na poziomie lokalnym tą głową jest wójt - zauważa Katarzyna Batko-Tołuć z WATCHDOG Polska.

 

ZOBACZ: Wójt pojawił się na zakończeniu roku pod wpływem alkoholu. Ma usłyszeć zarzuty


Po materiale wójt opublikował w sieci oświadczenie:


"Zorganizowanie wyjazdu integracyjnego z tych środków, jak najbardziej mieści się w katalogu wydatków socjalnych. A to, co robią jego uczestnicy, w czasie wolnym, jest ich prywatną sprawą. Alkohol, który widzieli państwo na nagraniach z ukrytej kamery został sfinansowany z prywatnych środków uczestników wyjazdu. Mój prywatnie spędzony czas, poza godzinami pracy, nie ma wpływu na wykonywanie moich obowiązków" - czytamy. Całe oświadczenie dostępne jest na Facebooku Gminy Wiązownica.


Reporterzy zapytali przedstawicieli Urzędu Gminy Wiązownica o pełen kosztorys dwóch zorganizowanych w tym roku imprez. Do tej pory czekają na odpowiedź.

msm/prz/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie