Dubaj. Hiszpanka nie może wyjechać z ZEA. Winne prawo "kafala"

Świat
Dubaj. Hiszpanka nie może wyjechać z ZEA. Winne prawo "kafala"
Pixabay.com
Hiszpanka miała pracować na luksusowym jachcie. Nie może wyjechać z Dubaju

Hiszpanka Mercedes Ylania Cardenas od ponad miesiąca nie może wyjechać z Dubaju, gdyż nie chce się na to zgodzić jej były szef z ZEA, który ją zatrudnił. Powodem jest obowiązujący w tym kraju system pracowniczy "kafala" - podają hiszpańskie media.

Pochodząca z Malagi 33-letnia Cardenas chciała odejść z pracy i za ostatnie zaoszczędzone pieniądze kupiła bilet powrotny do domu. Na lotnisku została jednak zatrzymana przez policję ZEA. Po przetrzymaniu jej przez 14-godzin bez jedzenia zakomunikowano jej, że nie może wyjechać, ze względu na prawo "kafala". Jest ono współczesną formą niewolnictwa i wyzysku.

 

- Powiedziano mi, że nie mogę wyjechać, gdyż były szef anulował moją wizę pracowniczą - opowiedziała Cardenas przez telefon dziennikowi "El Confidencial".

Prawo "kafala"

System "kafala" (w języku arabskim: sponsoring) obowiązuje w większości państw Zatoki Perskiej. Pozwala na traktowanie pracowników, jakby byli własnością swoich pracodawców, na ich złe traktowanie i wykorzystywanie.

 

ZOBACZ: Dubaj walczy z upałem za pomocą dronów. Wywołują deszcz

 

Pozwala też pracodawcy anulowanie wizy zagranicznego pracownika, a nawet na zatrzymanie jego paszportu w celu uniemożliwienia zmiany miejsca zatrudnienia. Zagraniczny pracownik potrzebuje zezwolenia na wjechanie czy wyjechanie z kraju, a także na opuszczenie miejsca zatrudnienia.

"To było bardzo niebezpieczne"

Cardenas przybyła w październiku do ZEA razem ze swoim partnerem, by podjąć pracę na luksusowym jachcie do wynajęcia, ale warunki zatrudnienia okazały się dalekie od oczekiwanych.

 

- System lokalizacji, radio i stery jachtu były zepsute. Nie było wskaźnika paliwa ani głębokościomierza. Statek płynął na ślepo. To było bardzo niebezpieczne - powiedziała Hiszpanka.

 

ZOBACZ: Władca Dubaju musi zapłacić pół miliarda funtów byłej żonie, aby zabezpieczyć ją przed nim samym

 

Oprócz tego bardzo trudne były warunki bytowe - w kajucie nie było wentylacji, kuchenki ani pralki, wszędzie łaziły karaluchy. Kiedy dodatkowo zerwała się kotwica i pracujący jako kapitan partner kobiety wezwał inspekcję, jacht został unieruchomiony, co nie spodobało się jego właścicielowi.

Wylądowała na ulicy

Po trzech dniach właściciel pojawił się z policjantami i prawnikami, którzy dali Cardenas i jej partnerowi 10 minut na opuszczenie statku. Kiedy udali się na lotnisko, aby powrócić do kraju, okazało się, że mężczyzna może polecieć, ale ona nie. Na wyjazd kobiety nie zgodził się jej były pracodawca.

 

- Jestem osłabiona, nie odżywiam się dobrze, gdyż znajduję się na ulicy, bez środków do życia, daleko od rodziny; nikogo tutaj nie mam - powiedziała Cardenas, którą na razie przygarnęła rodzina latynoamerykańska. Jej partner robi, co może, aby wyciągnąć ją z Dubaju. Ostatnio opowiedział wszystko prasie.

 

ZOBACZ: Ukraińskie modelki opowiedziały o koszmarze aresztowania w Dubaju. Nie wszystkie wróciły do domu

 

System "kafala" jest krytykowany przez organizacje broniące praw człowieka i Międzynarodową Organizację Pracy. Szacuje się, że na świecie ok. 3 mln osób pracuje w tym systemie i są to w większości ludzie pochodzący z krajów Azji Południowo-Wschodniej.

prz/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie