"Kopalnia Turów będzie pracować do 2044 roku. Polska musi mieć czas" Artur Soboń w "Graffiti"

Polska
"Kopalnia Turów będzie pracować do 2044 roku. Polska musi mieć czas" Artur Soboń w "Graffiti"
Twitter.com
Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń w "Graffiti".

- Polska musi mieć czas na zastąpienie bloków energetycznych na węgiel innymi źródłami powiedział - w "Graffiti" Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych. - Musimy mieć czas, by zapewnić tym terenom sprawiedliwą transformację i funkcje gospodarcze, które sprawią, że będą się rozwijać po zaprzestaniu wydobywania węgla - dodał.

Zapytany o wycofanie czeskiego wniosku w sprawie wstrzymania wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej polityk powiedział, że liczy, iż nastąpi to "jak najszybciej".

 

- Po podpisaniu umowy międzyrządowej, która określi wspólne ramy porozumienia, Czesi wycofają swój wniosek, bo będzie to warunkiem tej umowy - powiedział Artur Soboń. - Spodziewam się, że będą to najbliższe tygodnie - dodał. 

Soboń: Czesi mogą wystąpić o sankcje

- Czesi, jako strona w sporze, mogą wystąpić o sankcje. W ramach postanowienia może zdecydować o tym TSUE. W tym postanowieniu (o zamknięciu kopalni Turów - red.) jest tyle nieprecyzyjnych określeń, jak słowo "natychmiast", ze powstał na użytek debaty publicznej słowniczek, który określa, że "natychmiast" to miesiąc. Tego nie wiemy. Z całą pewnością "natychmiast" nie może być rozumiane w potocznym tego słowa znaczeniu, że ktoś z dnia na dzień zaprzestanie wydobycia węgla - stwierdził Soboń.

 

Zapytany o pozycję Polski w sporze o kopalnię Turów przyznał, że jest ona słabsza. 

 

- Jesteśmy rzeczywiście w trudniejszej sytuacji po tym postanowieniu. Trzeba pamiętać, że przysługuje nam jeszcze droga prawna w postaci wniosku o uchylenie tego środka zabezpieczającego, który w istocie rzeczy jest środkiem, który rozstrzyga, a nie zabezpiecza. Bo gdyby go zastosować w sposób literalny, nie byłoby możliwości powrotu do wydobycia. Droga prawna jest, ale lepszą drogą jest porozumienie - ocenił Soboń.

 

Polityk przyznał, że działania minimalizujące ryzyko wpływu wydobycia na środowisko są przez PGE podejmowane na mocy uzgodnień ze stroną czeską i okolicznymi mieszkańcami.

 

- W porozumieniu podpisanym w poniedziałek określiliśmy górny limit wydatków, wszystkich storn, rządowej i samorządowej, który będzie skierowany na wspólne projektu. W jaki sposób te proporcje będą podzielone - tego jeszcze nie doprecyzowaliśmy - przyznał.

 

ZOBACZ: Górnicy z kopalni Turów protestują we Wrocławiu. "Spontaniczna manifestacja"

 

Przyznał, że Czesi przygotowują ostateczną propozycję. - Będziemy nad tym się zastanawiali, ale jesteśmy w kontakcie i mam nadzieje, ze uda się szybko wypracować wspólną wersję - powiedział polityk PiS.

 

Zapytany o to jak długo pracować będą kopalnia i elektrownia powiedział, że określa to ważna licencja.

 

- Kopalnia dzisiaj ma ważną i całkowicie pozbawioną jakichkolwiek możliwości tego, aby podważyć ją prawnie decyzję w postaci koncesji na wydobycie do roku 2044. Takie jest plan, aby do tego roku ta kopalnia wydobywała - wskazał.

 

- Moim zdaniem ten plan jest realny, w tym miesiącu został oddany nowy blok na węgiel brunatny, 500 MW. Ten blok będzie oczywiście pracował w systemie najdłużej jeśli chodzi o bloki na węgiel brunatny - dodał Soboń.

 

Przypomniał, że w piątek podpisał umowę społeczną z górnikami. węgla kamiennego, gdzie pokazano w jaki sposób redukowane będzie do 2049 roku wydobycie węgla kamiennego - powiedział. Przyznał, że rynkowa pozycja energii z węgla będzie coraz gorsza, a wpływ na to ma wysokość cen praw do emisji CO2.

 

- Z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski, z punktu widzenia także tego, że musimy mieć czas, żeby zastąpić te węglowe bloki nowymi inwestycjami i zapewnić sprawiedliwą transformację, zapewnić tym terenom także takie funkcje gospodarcze, które będą powodowały, że one będą się rozwijać po okresie, w którym przestaną wydobywać węgiel - argumentował.

 

- Dobrze by było, żeby Polska miała odpowiedni czas - dodał. 

Hipokryzja wylewających łzy

Polityk odniósł się do słów posła PiS Joachima Brudzińskiego, który napisał na Twitterze, że nie będzie "przepraszał i tłumaczył się hołocie i popaprańcom, którzy najpierw 'zaorali' nasze stocznie, a dziś ironizują i martwią się o rynek promowy i stoczniowców".

 

Chodzi o raport Najwyższej Izby Kontroli, która poinformowała, że rządowy program budowy promów "Batory", przyjęty w 2017 r. w ramach planu Morawieckiego był prowadzony bez zatwierdzonego planu, harmonogramu i budżetu. Zdaniem kontrolerów NIK program kosztował 14 mln zł, a żadna jednostka nie powstała.

 

Joachim Brudziński zakładał się publicznie, że projekt będzie dokończony.

 

- To mocne słowa - przyznał Soboń. - Jest to hipokryzja tych, którzy te łzy wylewają - ocenił.

 

ZOBACZ: Brudziński: najgorsze, co może nam się przytrafić, to brak pokory

 

- Jeśli spojrzymy jak wyglądała konstrukcja budżetu do 2015 rok‎u, każdego roku budżet państwa zapewniał sobie z prywatyzacji i wyprzedaży spółek skarbu państwa, a jak to wygląda po roku 2016? To wygląda to tak, że z prywatyzacji do budżetu wpływa zero złotych - powiedział.

 

- Pan poseł Brudziński jest osobą zaangażowaną w rozwój przemysłu stoczniowego, w jego reanimację po tych latach w których nasi poprzednicy doprowadzili go do upadku i do ruiny - stwierdził.

 

WIDEO - Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń w "Graffiti"

 

  

"Orlen bez wątpienia polską spółką"

W niedzielę odbyła się doroczna pielgrzymka mężczyzn i młodzieńców do Sanktuarium Matki Bożej Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc w przesłaniu do pielgrzymów zaprotestował przeciwko otwieraniu sklepów wielkopowierzchniowych w niedzielę pod pozorem otwierania w nich punktów pocztowych i dziękował koncernowi PKN Orlen za wykupienie wydawnictwa Polska Press.

 

Artur Soboń przyznał, że uczestniczył w mszy, podczas której padły słowa hierarchy.

 

- Byłem podczas pielgrzymki, która miała miejsce w niedzielę w Piekarach Śląskich - powiedział. - Słuchałem słów ks. arcybiskupa z dużą uwagą, zainteresowaniem, bo były bieżącą wykładnią katolickiej nauki społecznej w miejscu szczególnym, bo Matka Boska Piekarska jest patronką sprawiedliwości społecznej - powiedział Soboń.

 

Zapytany, czy trzeba będzie uszczelnić ustawę precyzującą zasady handlu w niedzielę, powiedział, że może być to konieczne.

 

- Jeśli jest tak, jak mówił ks. arcybiskup, to rzeczywiście trzeba będzie zadbać, o to, aby nie można było omijać tych przepisów - powiedział. - Nie po to tworzymy reguły gry, które są obowiązujące dla wszystkich. I nikt nie powinien mieć możliwość ich omijania. Byłoby to także zakłócaniem konkurencji. Gdyby ktoś wykorzystywał triki, sztuczki prawne do tego, aby otwierać sklepy, to inni robiliby to samo - powiedział.

 

Abp Skowrc podziękował także PKN Orlen za wykupienie polskiej prasy lokalnej z rąk niemieckiego kapitału.

 

- Ks. arcybiskup zwrócił uwagę na rolę prasy lokalnej, na Śląsku szczególne znaczenie ma to, że ona jest dzisiaj w polskich rękach - stwierdził polityk PiS. - Nie będę ukrywał, że dla mnie to też ma znaczenie - dodał. Przyznał, że "Orlen jest bez wątpienia polską spółką".

"Nie znam planu politycznego premiera Gowina"

- Nie znam profesora Wiącka, nie wiem też jaki jest plan polityczny związany z głosowaniem pana premiera Gowina - powiedział Soboń odnosząc się do podziału w Zjednoczonej Prawicy w sprawie wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich.

 

- To jest gest, który jest nieprzyjazny - powiedział, przyznając, że wybór RPO nie jest objęty umową koalicyjną.

 

- Zawsze jest tak, że jeśli w kwestiach personalnych, szczególnie jeśli mamy tak napiętą sytuację, wybór kolejnych kandydatów na RPO budzi emocje polityczne - powiedział polityk.

 

ZOBACZ: Marcina Wiącka na RPO popierająją m.in. wicepremier Gowin i poseł Girzyński z PiS

 

- Lepiej by było, gdyby udało się pana premiera Gowina przekonać do tego, aby wspólnie głosować nad kandydaturą, która ma szanse w Senacie - powiedział wiceminister aktywów państwowych.

 

Jego zdaniem senator Lidia Staroń ma większe szanse na wybór, również dlatego, że jako senator może oddać głos na samą siebie.

 

Przyznał, że to "szkoda, że nie przeszedł Bartłomiej Wróblewski".

 

Program prowadził Grzegorz Kępka.

 

Dotychczasowe wydania programu "Graffiti" można obejrzeć tutaj.

hlk/ml//Polsatnews.pl/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie