Pobicie strażnika na Jasnej Górze. Sąd nie uwzględnił wniosku o aresztowanie podejrzanego

Polska
Pobicie strażnika na Jasnej Górze. Sąd nie uwzględnił wniosku o aresztowanie podejrzanego
slaska.policja.gov.pl
Mężczyzna podczas przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył wyjaśnienia, które - jak podała prokuratura - są sprzeczne z zeznaniami świadków i zarejestrowanym materiałem wizyjnym

51-latek z Gliwic, podejrzany o zaatakowanie strażników klasztoru na Jasnej Górze nie trafi do aresztu, ale pod dozór policji - zdecydował w czwartek częstochowski sąd. Według prokuratury, mężczyzna pobił jednego ze strażników i naruszył nietykalność drugiego po zwróceniu mu uwagi, że nie ma maseczki.

Informację o nieuwzględnieniu wniosku prokuratury o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz. - Wobec podejrzanego został zastosowany dozór policji. Ma on raz w tygodniu stawiać się we właściwej jednostce policji - powiedział sędzia.

 

ZOBACZ: Jastrzębie-Zdrój. 21-latek wdarł się do domu i pobił właściciela. Groził nożyczkami i butelką

 

- Będzie w tej sprawie złożone zażalenie na decyzję sądu, jest ono przygotowywane - przekazał po południu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ, która wniosek o aresztowanie motywowała obawą ucieczki lub ukrywania się podejrzanego.

 

Zarzuty dotyczą wydarzeń z 19 marca. W poniedziałek częstochowska policja opublikowała film i zdjęcia, na którym zarejestrowano zajście, prosząc o pomoc w identyfikacji napastnika. Widać na nich, jak pracownicy Straży Jasnogórskiej proszą o opuszczenie Kaplicy Matki Bożej mężczyznę, który nie ma założonej maseczki. Ten wychodzi z ławki, klęka, wykonuje znak krzyża i opuszcza świątynię w asyście strażników. Na nagraniu z innej kamery, zainstalowanej na zewnątrz kaplicy, widać szamotaninę, jeden z zaatakowanych pracowników ochrony pada na ziemię.

Sam zgłosił się do policji 

Po publikacji filmu w mediach poszukiwany mężczyzna, 51-letni mieszkaniec Gliwic, w środę sam zgłosił się do jednostki policji w tym mieście. Tam, na polecenie prokuratury, został zatrzymany i przewieziony do Częstochowy. Śledczy zarzucili mu pobicie jednego strażników – chodzi o uderzenie go pięścią w twarz, na skutek którego pracownik upadł na plecy - i spowodowania u niego obrażeń oka; chodzi o naruszenie czynności narządu ciała poniżej siedmiu dni. Drugi zarzut dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej innego pracownika ochrony poprzez uderzenie go pięścią w głowę i zerwanie maseczki - informowała prokuratura.

 

ZOBACZ: Zaatakował kobietę na ulicy, kopał ją po głowie. Nikt nie zareagował

 

Podejrzanemu może grozić do dwóch lat więzienia. Stawiający zarzuty prokurator przyjął, że występki zarzucane podejrzanemu miały charakter chuligański. W takim przypadku sąd wymierza karę w wysokości nie niższej od dolnej granicy zagrożenia ustawowego zwiększonego o połowę. Ponadto warunkowe zawieszenie wykonania kary może nastąpić jedynie w szczególnie uzasadnionych wypadkach.

 

Mężczyzna podczas przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył wyjaśnienia, które – jak podała prokuratura - są sprzeczne z zeznaniami świadków i zarejestrowanym materiałem wizyjnym. Wniosek o aresztowanie podejrzanego prokurator motywował obawą ucieczki lub ukrywania się podejrzanego.

ms/PAP/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie