Resort zdrowia zajmie się sprawą badań prof. Maksymowicza. Jest odpowiedź uniwersytetu

Polska
Resort zdrowia zajmie się sprawą badań prof. Maksymowicza. Jest odpowiedź uniwersytetu
Wojciech Maksymowicz to lekarz, naukowiec były minister zdrowia, polityk Porozumienia Jarosława Gowina

Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła odpowiedź Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w sprawie eksperymentów medycznych realizowanych na uczelni z wykorzystaniem ludzkich płodów. W żaden sposób nie rozwiewa ona istniejących wątpliwości – poinformował rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz.

Zapowiedział, że w najbliższych dniach, po konsultacjach z ekspertami, zapadną decyzje co do dalszych losów tej sprawy.

 

- Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła odpowiedź uniwersytetu, która w żaden sposób nie rozwiewa wątpliwości dotyczących eksperymentów medycznych z wykorzystaniem ludzkich płodów. W najbliższych dniach, po konsultacjach z ekspertami, zapadną decyzje dotyczące dalszych losów tej sprawy – powiedział Andrusiewicz.

"Wiedziałem, że ktoś zbiera na mnie haki"

Wojciech Maksymowicz to lekarz, naukowiec były minister zdrowia, polityk Porozumienia Jarosława Gowina.

 

"Wiedziałem, że ktoś zbiera na mnie haki. Zostałem o tym uprzedzony przez ludzi związanych z polityką. Usłyszałem, że skoro jestem aktywny, muszę się z tym liczyć" - mówił prof. Maksymowicz w rozmowie z Interią. 

 

Lekarz często krytykował strategię rządu w sprawie walki z koronawirusem. W odpowiedzi minister zdrowia nazwał go ostatnio koronalanserem. Maksymowicz od pięciu miesięcy pracuje tez na oddziale covidowym. Profesora bronią nie tylko politycy porozumienia. 

 

ZOBACZ: Michał Wypij i Wojciech Maksymowicz grożą, że opuszczą klub PiS. W tle pieniądze dla Warmii i Mazur

 

- Jestem przekonana, że profesor Maksymowicz nie zrobiłby w swej pracy niczego, co by byłoby przeciw człowiekowi - stwierdziła Ewa Błaszczyk, założycielka Fundacji "Akogo?".

 

Wojciech Maksymowicz jest też jednym z dwóch polityków Porozumienia, którzy grozili odejściem z klubu PiS, województwo warmińsko-mazurskie nie dostanie dodatkowych funduszu dla firm poszkodowanych w pandemii.

 

WIDEO: Badania profesora pod lupą -  materiał "Wydarzeń"

  

Badania prof. Maksymowicza

Pod koniec 2016 roku prof. Maksymowicz publicznie podczas konferencji naukowej poinformował, że rozpoczyna projekt naukowy, w którym będą wykorzystywane komórki macierzyste pozyskane od naturalnie poronionych płodów między 17. a 22. tygodniem ciąży. W projekcie tym nie wchodziło w grę wywoływanie sztucznych poronień czy też dokonywanie aborcji.

 

Badania dotyczyły leczenia stwardnienia zanikowego bocznego (SLA) komórkami macierzystymi pochodzenia płodowego. O takich przygotowaniach do prowadzenia badań informowali w grudniu 2016 r. olsztyńscy naukowcy podczas sympozjum naukowego "Przerodzić żal w nadzieję".

 

ZOBACZ: Lekarz miał powiedzieć pacjentce, że "płód jest martwy", a później - że to żart. Szpital zaprzecza

 

Naukowcy związani z Wydziałem Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UMW) w Olsztynie informowali, że chcą hodować komórki macierzyste pozyskiwane z tkanek pochodzenia płodowego. Konkretnie – z tkanki mózgowej płodów, które uległy samoistnemu poronieniu między 17. a 22. tygodniem ciąży (wykorzystywanie tkanek płodów abortowanych jest wykluczone). Metoda izolowania komórek macierzystych z tkanek płodowych jest znana na świecie, bezpieczna i opisana naukowo, ale w niektórych środowiskach budzi wątpliwości etyczne – wskazywano wówczas.

 

Podczas sympozjum zorganizowanego na wydziale nauk medycznych lekarze i teologowie rozważali pod różnymi względami zastosowanie tkanek płodowych w terapiach komórkami macierzystymi.

"Możemy to traktować jak dawstwo organów"

Ks. prof. Marian Machinek z Katedry Teologii Moralnej Etyki olsztyńskiego uniwersytetu mówił wtedy, że wykorzystywanie tkanek płodowych można przyrównać do transplantologii.

 

- Jeśli potrafimy stworzyć bank komórek macierzystych, które nie są pobrane nieetycznie od płodów poronionych samoistnie, możemy to traktować tak, jak dawstwo organów. Takie działanie to nadawanie sensu tragedii, jaka spotkała rodziny dotknięte poronieniem – oceniał wówczas ks. prof. Machinek.

 

ZOBACZ: Ciąża, a koronawirus. "Chciałam, by moją córeczkę wyjęli, a mi pozwolili umrzeć"

 

Lekarze wskazywali, że tkanki płodowe są "najbardziej obiecujące" w nowoczesnych terapiach komórkami macierzystymi. - Komórki pochodzenia płodowego są komórkami wysoce zróżnicowanymi, mamy pewność, w jaką komórkę się przekształcą – mówiła wówczas dr Izabela Małysz-Cymborska z Katedry Neurologii i Neurochirurgii UWM.

 

Prof. Marcin Majka z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, od wielu lat prowadzący badania nad komórkami macierzystymi i ich zastosowaniem, zwracał wtedy uwagę na ich szerokie zastosowanie w medycynie regeneracyjnej, przy np. uszkodzeniach rdzenia czy chorobach neurodegeneracyjnych, których współczesna medycyna nie potrafi leczyć (np. choroba Parkinsona), a nawet w leczeniu cukrzycy czy dziecięcego porażenia mózgowego.

Tkani z naturalnie ronionych płodów

Prof. Joanna Wojtkiewicz, kierownik Banku Komórek Macierzystych w Olsztynie, podkreślała, że proces przygotowywania komórek macierzystych jest w Polsce skomplikowany prawnie, każda procedura wymaga zgód i wypełniania wielu dokumentów.

 

- Zdarza się, że trafia się pacjent, któremu pilnie jest potrzebna taka terapia, a nie można jej zrealizować z powodów formalnych – mówiła wtedy prof. Wojtkiewicz.

 

Olsztyńscy naukowcy chcieli pozyskiwać tkanki płodowe z płodów ronionych naturalnie w szpitalu wojewódzkim. Ginekolog prof. Tomasz Waśniewski mówił wtedy, że w tym szpitalu średnio raz w miesiącu zdarza się ronienie płodu 17-22-tygodniowego.

 

ZOBACZ: Szczepienia na COVID-19 a ciąża. "Należy być ostrożnym"

 

- Dla każdej pary są to ogromne tragedie, jedynym sposobem na poradzenie sobie z tą traumą jest przeżycie żałoby – ocenił wówczas prof. Waśniewski i dodał, że panie, które straciły ciąże, pytają o to, czy tkanki bądź organy ich dziecka mogą uratować życie komuś innemu.

 

Obecnie pytany o tę kwestię powiedział, że wówczas wszyscy etycy, którzy byli obecni na konferencji, zatwierdzili możliwość użycia materiału do transplantacji ciężko chorych ludzi.

 

- Uznali to jako absolutnie dopuszczalne, traktując to jako przeszczep tkankowy i pobranie materiału ze zwłok ludzkich. W tej chwili toczy się wokół tego dziwna sprawa medialna, podsycana przez niechętnych panu profesorowi – dodał.

 

Pytany, czy doszło do takich pobrań, odpowiedział, że nie będzie się wypowiadał w tej sprawie.

Szansa dla chorych na SLA

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w projekcie doszło do zaledwie kilku takich pobrań komórek i za każdym razem odbyło się to za zgodą matki.

 

ZOBACZ: Nadzieja dla chorych na raka i stwardnienie rozsiane. Leki dla nich w projekcie nowej listy refundacyjnej

 

Komórki macierzyste pozyskane z tkanek płodowych olsztyńscy naukowcy chcieli podawać chorym na stwardnienie zanikowe boczne (SLA). Lekarze z olsztyńskiego szpitala klinicznego prowadzili badania nad zastosowaniem komórek macierzystych w leczeniu cierpiących na tę chorobę. Dotąd jedna grupa chorych otrzymywała komórki macierzyste wyhodowane z ich szpiku, a druga grupa – ze sznurów pępowinowych. Lekarze różnicowali także podawanie komórek – niektórzy chorzy dostawali je jednorazowo, inni w kilku dawkach. Efekty leczenia naukowcy z Olsztyna określili jako dobre, ponieważ u ok. 70 proc. pacjentów udało się spowolnić postęp choroby.

 

Stwardnienie zanikowe boczne jest nieuleczalną chorobą niszczącą komórki nerwowe odpowiedzialne za pracę mięśni, w tym także oddechowych. Choroba ma różne tempo rozwoju i prowadzi do śmierci chorego. Chorzy na SLA są w pełni świadomi tego, co się z nimi dzieje, co sprawia im dodatkowe cierpienia psychiczne, powoduje depresję itp

dsk/PAP/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie