Lekarz miał powiedzieć pacjentce, że "płód jest martwy", a później - że to żart. Szpital zaprzecza

Polska
Lekarz miał powiedzieć pacjentce, że "płód jest martwy", a później - że to żart. Szpital zaprzecza
Polsat News

"Zdaniem Zarządu Spółki lekarz badający pacjentkę to osoba o wysokiej kulturze osobistej, ciesząca się uznaniem pacjentek i współpracowników" - napisał zarząd szpitala Powiatu Bytowskiego po rozpatrzeniu oficjalnej skargi złożonej przez pacjentkę w szóstym miesiącu ciąży. Kobieta twierdzi, że podczas badania USG lekarz miał jej powiedzieć, że dziecko jest martwe. A potem dodać, że to był żart.

Pani Kamila z bólem brzucha i skurczami zgłosiła się do Szpitala Powiatu Bytowskiego w Bytowie w piątek, 27 lipca.

 

"Około godziny drugiej w nocy dostałam silnych skurczów i bólu brzucha, a jako że jestem w szóstym miesiącu ciąży i od dziecka choruję na epilepsję, postanowiłam tego nie lekceważyć. Panie położne wypełniające dokumenty były nieuprzejme. Po dłuższej chwili pojawił się doktor i robiąc badanie USG, powiedział: Płód jest obumarły! Następnie po chwili dodał z uśmiechem: Żartowałem! Włączając dźwięk bicia serca dziecka" - tak zrelacjonowała wizytę w szpitalu w rozmowie z portalem gp24.pl. Lekarz zaprzeczył słowom pacjentki.

 

Kobieta podkreśliła, że reakcją na "żart" lekarza mógł być silny stres i atak padaczkowy. 

 

Przed rozmową z portalem sytuację opisała w internecie. Post zamieścił na Facebooku administrator fanpage’a "Hejted Bytów". Wpis przeczytał starosta i poprosił autorkę o kontakt.

 

"Dotychczas nie było żadnych skarg"

 

30 lipca do szpitala wpłynęła oficjalna skarga pani Kamili. Placówka wyjaśniała sprawę zgodnie z procedurą "Postępowanie z opiniami klientów". 

 

We wtorek szpital wydał oficjalne oświadczenie, które publikujemy poniżej.

 

"Zarząd Szpitala przeprowadził postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego zbadano dokumentacje medyczną oraz przesłuchano pracowników szpitala, którzy obsługiwali pacjentkę. Zebrany materiał przeczy faktom opisanym w poście i skardze. W dokumentacji medycznej zaznaczono, że pacjentka od początku wizyty zarówno położnym jak i lekarzowi, deklarowała, że nie planuje pozostać w szpitalu.

 

Ustalono też, że pacjentka odczuwała bóle przed przyjściem do szpitala, a nie w trakcie pobytu jak to opisano w skardze. Przeprowadzone za pomocą aparatury medycznej badania wykazały prawidłową pracę serca dziecka i taką informację przekazano przyszłej mamie. Po ostatecznej deklaracji o opuszczeniu szpitala - wbrew zaleceniom lekarza, pacjentce zapisano leki i zalecono wizytę kontrolną u lekarza prowadzącego. Z dokumentacji medycznej wynika że badanie zostało przeprowadzone profesjonalnie, z najwyższą starannością oraz dbałością o zdrowie pacjentki i dziecka. Lekarz stanowczo i konsekwentnie zaprzecza, że wypowiedział przypisane mu słowa.


Zdaniem Zarządu Spółki lekarz badający pacjentkę to osoba o wysokiej kulturze osobistej, ciesząca się uznaniem pacjentek i współpracowników. Przebieg jego dotychczasowej pracy w szpitalu w Bytowie nie daje podstaw do przypuszczeń, bez jednoznacznych dowodów, aby mógł się on zachować w sposób opisany w poście. Dotychczas nie było żadnych skarg dotyczących sposobu odnoszenia się tego lekarza do pacjentek" - napisała rzeczniczka szpitala Ewa Czechowska w oświadczeniu przesłanym polsatnews.pl.

 

"Wiadomo, o kogo chodzi"

 

W komentarzach pod wpisem na fanpage'u "Hejted Bytów" jeden z użytkowników napisał, że wiadomo o którego pracownika szpitala chodzi.

 

"Kto chociaż raz leżał na oddziale wie który to lekarz. Niemniej jednak opieka Pań położnych oraz innych lekarzy wg mnie bez zarzutu. Nie generalizowałabym wygłupów jednego idioty do pracy całego oddziału" - skomentował post.

 

"Szanowni Państwo mógłbym pewnie w tym wątku przytoczyć wiele słów podziękowań, czy nagród i wyróżnień za pracę dla personelu szpitala. Nie oznacza to jednak, że bagatelizuję zgłaszane uwagi, czy nieprawidłowości. Każdemu z Państwa przysługuje prawo do skargi na personel Szpitala w Bytowie złożonej bezpośrednio do prezesa" - napisał w komentarzu starosta bytowski Leszek Waszkiewicz.

 

Pacjentka, która złożyła skargę podkreśliła, że zamierza urodzić dziecko w innym szpitalu. 

 

plus.gp24.pl, polsatnews.pl

mta/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze