Naczelna Rada Lekarska o propozycji wynagrodzeń w ochronie zdrowia: to przejaw arogancji władzy

Polska
Naczelna Rada Lekarska o propozycji wynagrodzeń w ochronie zdrowia: to przejaw arogancji władzy
Pixabay
Czeka nas nieuchronna zapaść publicznej opieki zdrowotnej" - ostrzega Naczelna Rada Lekarska

Naczelna Rada Lekarska jest niezadowolona ze sposobu, w jaki sposób traktuje się środowisko lekarskie w rozmowach o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, a propozycje resortu zdrowia odbiera jako przejaw arogancji władzy - wynika z oświadczenia przekazanego w piątek mediom. Przypomniała, że resort zaproponował podwyżki w kwocie 19 zł brutto miesięcznie za etat pracy lekarza w 2021 roku

Naczelna Rada Lekarska wskazała, że środowisko lekarskie mogło reprezentować swoją opinię wyłącznie w roli głosu doradczego Pracodawców RP w Zespole Trójstronnym Ministerstwa Zdrowia.

 

Resort zdrowia podkreślił w odpowiedzi na stanowisko NRL, że trwające obecnie prace odbywają się w ramach dialogu trójstronnego, w którym zgodnie z ustawą o RDS i innych instytucjach dialogu społecznego uczestniczą reprezentatywne organizacje związków zawodowych oraz reprezentatywne organizacje pracodawców.

 

ZOBACZ: Testy na Covid-19 w Biedronce. "Nie pomogą w rozwiązaniu problemu"

 

"Z uwagi na fakt, że ustawowa reprezentacja strony społecznej w Radzie Dialogu Społecznego nie obejmuje samorządów zawodowych, a dodatkowo Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy nie jest związkiem zawodowym posiadającym przymiot reprezentatywności wynikający z ustawy o RDS Minister Zdrowia postanowił o poszerzeniu reprezentacji podmiotów nie rządowych w prowadzonym dialogu m.in. o reprezentację Naczelnej Rady Lekarskiej oraz OZZL i Porozumienia Rezydentów OZZL" - podkreślił resort.

 

"Złożone propozycje wynagrodzeń pogłębiają patologię"

 

Naczelna Izba Lekarska poruszyła też kwestię propozycji resortu dotyczącą wskaźników wynagrodzeń na 2021 rok oraz na lata 2022-2024. Podsumowała, że "lekarze, lekarze dentyści i osoby wykonujące inne zawody medyczne w Polsce są i nadal będą proporcjonalnie najgorzej wynagradzani w stosunku do innych państw Unii Europejskiej, a złożone przez MZ propozycje jedynie tę patologię pogłębiają".

 

Zaznaczyła też, że propozycje resortu traktuje jako przejaw arogancji władzy.

 

"W sytuacji ogromnego zaangażowania pracowników medycznych w przeciwdziałanie skutkom pandemii i walkę o życie i zdrowie Polaków oraz uwypuklonego przez pandemię skrajnego niedoboru personelu medycznego, samorząd lekarski odbiera zgłoszone propozycje jako przejaw arogancji władzy - przedstawiciele rządu RP uznali, że ludzie wykonujący zawód lekarza są w systemie opieki zdrowotnej nieistotni i zbędni" - podkreśla Rada.

 

19 zł brutto podwyżki

 

NRL przypomniała, że resort zaproponował podwyżki w kwocie 19 zł brutto miesięcznie za etat pracy lekarza w 2021 roku.

 

"W kolejnych latach propozycja ta jest niewiele lepsza, zwiększając wynagrodzenie lekarskie od poziomu 1,31 przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2021 roku do poziomu +niebagatelnego+ 1,38 przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2024 roku" - dodała.

 

Odnosząc się do tego fragmentu resort zdrowia zaznaczył, że NRL pisząc o wysokości wzrostów wynagrodzeń nie porównuje do siebie kwot wynikających z ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego, lecz odnosi do propozycji Ministra Zdrowia ze spotkania Zespołu Trójstronnego z dnia 26 lutego 2021 r. kwoty, które otrzymać mogą wyłącznie lekarze po spełnieniu warunku złożenia zobowiązania do pracy tylko u jednego świadczeniodawcy.

 

ZOBACZ: Przeciw Covid-19 szczepili... powietrzem. "Doszło do pomyłki"

 

"Tylko bowiem ci spośród lekarzy, którzy złożą takie zobowiązanie, mogą obecnie otrzymać finansowane odrębnym strumieniem środków publicznych wynagrodzenie zasadnicze na poziomie 6750 zł" - wyjaśnił resort.

 

Resort zaznaczył równocześnie, że w przypadku wdrożenia propozycji Ministra Zdrowia po 1 lipca 2021 r. każdy lekarz ze specjalizacją II stopnia lub tytułem specjalisty bez potrzeby składania jakichkolwiek zobowiązań miałby gwarantowane wynagrodzenie zasadnicze na poziomie 6769 zł.

 

Ministerstwo zaznaczyło również, że ustawa z 8 czerwca 2017 r. ustanawia dla pracowników podmiotów leczniczych gwarancje analogiczne do gwarancji obowiązujących w stosunku do wszystkich innych zatrudnionych w Polsce zawartych w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Wytłumaczyło, że różnica pomiędzy tymi dwiema regulacjami sprowadza się do tego, że o ile np. lekarz specjalista od 31 grudnia 2021 r. nie będzie mógł mieć ustalonego wynagrodzenia zasadniczego na poziomie niższym niż 6563 zł (w przypadku wdrożenia propozycji MZ kwota gwarantowanego minimalnego wynagrodzenia zasadniczego wzrasta do 6769 zł i to już od lipca br.), to już każdy inny pracownik w Polsce ma gwarancję wynagrodzenia łącznego (nie zasadniczego jak lekarz) na poziomie 2800 zł miesięcznie.

 

Resort zapewnił, że po 1 lipca 2021 r. żaden lekarz zatrudniony na podstawie stosunku pracy w podmiocie leczniczym na terenie Polski nie będzie mogła mieć ustalonego wynagrodzenia zasadniczego na poziomie niższym niż wyżej wskazany. "Każdy lekarz, którego wynagrodzenie zasadnicze na dzień 1 lipca 2021 r. byłoby niższe niż wskazane wyżej, musiałaby mieć dokonany wzrost wynagrodzenia do tego poziomu" - podkreślił MZ.

 

"Propozycja zupełnie odbiega od oczekiwań"

 

"Jest również oczywiste, że w oparciu o gwarancyjny mechanizm najniższych wynagrodzeń pracownicy podmiotów leczniczych otrzymujący obecnie niższe wynagrodzenia otrzymają wyższe wzrosty wynagrodzeń. W szczególności taka sytuacja zachodzić będzie w przypadku grup zawodowych nieobjętych dotąd znaczącymi celowanymi podwyżkami wynagrodzeń. Podwyżki wynagrodzeń w tych grupach pokryć będą bowiem musiały również tę część różnicy pomiędzy wynagrodzeniem faktycznym a gwarantowanym na poziomie ustawy, która w przypadku lekarzy ze specjalizacją, pielęgniarek, położnych i ratowników medycznych jest mniejsza za sprawą realizowanych w ostatnich latach dedykowanych podwyżek wynagrodzeń" - podsumował resort.

 

Naczelna Rada Lekarska w swoim stanowisku podkreśliła także, że propozycja resortu "zupełnie odbiega nie tylko od oczekiwań pracowników medycznych, ale i pracodawców i w sposób jednoznaczny wskazuje, że system opieki zdrowotnej jest nadal dla decydentów nieistotną gałęzią gospodarki, niewymagającą inwestycji w kadry medyczne, mimo najwyższej w całej gospodarce dysproporcji w zakresie popytu i podaży pracowników". Wyraziła też żal, że w planach rządowych nie znalazła się inwestycja w najważniejszy jego element – kadry. "Być może infrastruktura i wyposażenie oraz kolejne inwestycje w e-zdrowie będą lepiej opiekować się pacjentami niż biały personel" - zasugerowała NRL.

 

ZOBACZ: Niedzielski: zawiesiłem dyrektora szpitala miejskiego w Radomiu

 

Zauważyła dalej, że złożone propozycje, mimo początkowo szerokich deklaracji wprowadzania modelu węgierskiego w dochodzeniu do optymalnych wysokości wynagrodzeń w ochronie zdrowia, pokazują, że czeka nas nieuchronna już zapaść publicznej opieki zdrowotnej w Polsce, migracja wewnętrzna lekarzy do sektora usług komercyjnych lub emigracja zarobkowa do innych państw Unii Europejskiej.

 

"Wszystko to wpłynie jedynie na dalsze ograniczanie dostępu do usług medycznych, wydłużenie czasu oczekiwania na podstawowe świadczenia oraz finalnie doprowadzi do pogarszania się stanu zdrowia polskiej populacji, co w niedalekiej przyszłości przyniesie nieodwracalne straty dla całej gospodarki" - dodała.

 

Naczelna Rada Lekarska biorąc to wszystko pod uwagę, znając w pełni oczekiwania środowiska, zadeklarowała "pełną determinację w dążeniu do ratowania publicznego systemu opieki zdrowotnej w Polsce, bo ten bez istotnego wzrostu finansowania, w tym również istotnego wzrostu wynagrodzeń dla pracowników medycznych, będzie stanowił zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego Polek i Polaków".

ml/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie