Koronawirus wśród górników i ich rodzin. Ponad tysiąc zakażeń

Polska
Koronawirus wśród górników i ich rodzin. Ponad tysiąc zakażeń
PAP/Andrzej Grygiel
Wśród pracowników kopalń, gdzie stwierdzono najwięcej zakażeń, przeprowadzane są kolejne testy.

Zakażenie koronawirusem potwierdzono dotąd u 799 górników i ponad 650 członków ich rodzin - poinformował wicepremier Jacek Sasin po wtorkowym posiedzeniu regionalnego sztabu kryzysowego w Katowicach. Dodał, że wśród górników przeprowadzono dotąd ponad 10 tys. testów na obecność koronawirusa.

- Średnio około 17 proc. osób, które przebadano wśród górników, to osoby, u których stwierdzono występowanie koronawirusa. Na szczęście zdecydowana większość górników przechodzi to zarażenie w sposób albo bezobjawowy, albo z bardzo niewielkimi objawami; konieczność hospitalizacji była tylko w stosunku do 26 osób - powiedział wicepremier podczas briefingu prasowego po posiedzeniu sztabu.

 

ZOBACZ: Ruszają testy przesiewowe u górników na Śląsku. Ponad 100 zakażeń koronawirusem

 

Pozostałe zarażone osoby pozostają w izolacji, przede wszystkim w swoim domach. "Pewna niewielka grupa osób pozostaje w izolatoriach" - podał Sasin, który jako minister aktywów państwowych nadzoruje spółki węglowe. Za pozytywną uznał informację, że prawie 97 proc. zakażonych koronawirusem osób przechodzi infekcję bezobjawowo albo w sposób bardzo lekki.

 

Zbadana ma być cała załoga

 

We wtorkowym posiedzeniu sztabu kryzysowego w Katowicach wzięli udział - w formie wideokonferencji - m.in. dyrektorzy kopalń, przedstawiciele spółek węglowych, sanepidu oraz służb mundurowych - policji, straży pożarnej, straży granicznej, inspekcji transportu drogowego, wojewódzkiego sztabu wojskowego oraz Wojsk Obrony Terytorialnej. Wicepremier podziękował wszystkim służbom zaangażowanym w walkę z koronawirusem, a także kierownictwu kopalń oraz samym górnikom.

 

Sasin poinformował, że wśród pracowników kopalń, gdzie stwierdzono najwięcej zakażeń, nadal przeprowadzane są testy - zbadana ma być cała załoga tych zakładów. W ocenie ministra sytuacja w kopalniach jest obecnie "pod kontrolą".

 

ZOBACZ: Skarżą rząd za śmierć na koronawirusa. Hiszpanie złożyli pozew

 

Wicepremier potwierdził, że kopalnie, będące ogniskami wirusa, zostały wyłączone z pracy. Chodzi o trzy kopalnie Polskiej Grupy Górniczej (Ruch Jankowice kopalni ROW, Murcki-Staszic i Sośnica), jedną w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (Pniówek) oraz kopalnię należącą do spółki Węglokoks Kraj (Bobrek).

 

"Pracują tylko pracownicy niezbędni"

 

- Wszyscy pracownicy tych kopalń są badani za pomocą testów - zapewnił Sasin. Wskazał, że ponowne uruchomienie zakładów będzie możliwe dopiero po potwierdzeniu, że ich pracownicy są zdrowi i mogą wrócić do pracy. - Dzisiaj w tych kopalniach pracują tylko pracownicy niezbędni, którzy utrzymują je w takim stanie, aby były one bezpieczne i aby można było przywrócić je do pracy w momencie, kiedy będzie taka możliwość - wyjaśnił minister.

 

Sasin ocenił, że decyzja o badaniach przesiewowych tak dużej grupy osób była bezprecedensowa w skali kraju. - To się udało dzięki skoordynowanej, sprawnej akcji, przeprowadzonej przez władze rządowe na poziomie centralnym, ale we współpracy z administracją wojewódzką, z panem wojewodą, z Państwową Inspekcją Sanitarną na poziomie wojewódzkim. Dzisiaj mamy właśnie takie efekty (...), że mamy tę sytuację pod kontrolą - w tej chwili w tych kopalniach badania wśród pracowników są przeprowadzane - powiedział szef resortu aktywów państwowych.

 

12 tys. wymazów do badań

 

Jak poinformował wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, do poniedziałku od górników pobrano ok. 12 tys. wymazów do badań pod kątem obecności wirusa Sars-CoV-2. "Chcemy tę akcję kontynuować, aż wszyscy górnicy z tych pięciu zakładów wydobywczych zostaną przebadani. Najpóźniej w czwartek ta akcja zostanie zamknięta" - powiedział wojewoda. Zapewnił, że wymazy pobierane są zarówno od górników, jak i członków rodzin tych pracowników, u których badania dały dodatni wynik. Testy wykonują laboratoria w różnych częściach Polski.

 

W całym woj. śląskim koronawirusem zakażonych jest blisko 4 tys. osób. W ostatnich godzinach przybyły 204 potwierdzone przypadki. Według wojewody Wieczorka, od kilku dni w woj. śląskim spada liczba osób hospitalizowanych z powodu koronawirusa.

 

ZOBACZ: "Nie są pomocą lekarza, niższym szczeblem". Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek

 

- To pokazuje, że wirus, przynajmniej w stosunku do górników, nie powoduje znaczącego wzrostu jeśli chodzi o potrzebę wsparcia hospitalizacyjnego czy konieczności podłączenia do respiratorów, a wręcz przeciwnie" - mówił wojewoda. Zapewnił, że region jest przygotowany na przejęcie dużej liczby osób w szpitalach, a także w izolatoriach, gdzie na ok. 500 miejsc przebywa niespełna 100 osób - 41 z nich do pracownicy kopalń.

 

Wicepremier Sasin po raz kolejny zdementował informację, jakoby rozważane było "zamknięcie" woj. śląskiego ze względu na sytuację epidemiczną. - Nie ma żadnych planów zamykania czy jakiegokolwiek odseparowania od reszty kraju woj. śląskiego, nie ma takiej w tej chwili potrzeby. Natomiast jeśli chodzi o kopalnie, to reagowanie odbywa się na bieżąco - powiedział, oceniając, że na dziś nic nie wskazuje, by trzeba było zatrzymywać pracę kolejnych kopalń.

msl/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie