Największa w historii zapaść na rynku pracy w USA

Świat
Największa w historii zapaść na rynku pracy w USA
PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Mężczyźni w oczekiwaniu na dorywczą pracę w parku w Shirlington w stanie Wirginia otrzymali żywność

Skok stopy bezrobocia z 4,4 do 14,7 proc. i wzrost liczby zwolnionych z pracy Amerykanów o ponad 20 milionów to efekt zaledwie ostatnich czterech tygodni. Tak złej sytuacji amerykański rynek pracy nie doświadczył nigdy wcześniej.

Według danych Amerykańskiego Biura Pracy, w kwietniu stopa bezrobocia skoczyła z najniższego od prawie 50 lat poziomu  4,4 proc. do 14,7 proc. Choć to wynik lepszy niż się obawiano (analitycy oczekiwali 16 proc.), to tak potężnego szoku amerykański rynek pracy nie doświadczył nigdy dotychczasowej w historii.

 

Wielkie bezrobocie

 

W ciągu zaledwie czterech tygodni pracę straciło 20,5 miliona Amerykanów w sektorze pozarolniczym. Od początku ataku epidemii koronawirusa na bezrobociu wylądowało 33,5 miliona obywateli USA, biorąc pod uwagę liczbę wniosków o zasiłek.

 

W mniej spektakularny sposób o zapaści świadczy średnia długość tygodnia pracy, która utrzymała się na poziomie 34,2 godziny. Ci, którzy pracę zachowali, mogli cieszyć się wyższą aż o 7,9 proc. niż  przed rokiem godzinową stawką płacy. Z makroekonomicznego punktu widzenia to jednak niewielka pociecha, bowiem już opublikowane na początku tygodnia dane za marzec, wskazywały na sięgający 14,7 proc. spadek zamówień na dobra trwałego użytku. To zaś świadczy o potężnej zapaści sprzedaży w kraju, którego gospodarka opiera się w decydującym stopniu na konsumpcji.

 

ZOBACZ: Już 33 mln Amerykanów wystąpiło o zasiłek dla bezrobotnych

 

Na fatalne wyniki wskazywały już środowe dane firmy ADP, zajmującej się outsourcingiem obsługi kadrowej firm, mówiące o ubytku 20,2 miliona miejsc pracy w kwietniu. Także w środę pesymistyczne opinie wygłosił James Bullard, przewodniczący oddziału Fed z St. Louis. Ostrzegał, że stopa bezrobocia może zwiększyć się nawet do ponad 20 proc., mimo wprowadzenia programu wspierającego utrzymanie przez firmy miejsc pracy. Bullard przewiduje, że największe nasilenie napięć na rynku pracy będzie miało miejsce w drugim kwartale tego roku.

 

Nadzieja w elastyczności

 

Trzeba jednak pamiętać, że amerykański rynek pracy jest dość specyficzny i charakteryzuje się bardzo wysoką elastycznością. Dzięki temu przedsiębiorcy mogą bardzo szybko reagować na wahania koniunktury i dostosowywać do nich poziom zatrudnienia. Duże wahania liczby zatrudnionych i wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nie są więc w USA niczym nadzwyczajnym. Gdy tylko warunki ulegają poprawie, zatrudnienie potrafi bardzo szybko się zwiększyć.

 

O bezrobociu w Stanach Zjednoczonych rozmawiano na portalu comparic.pl

 

 

Inna sprawa, że po recesji związanej z globalnym kryzysem finansowym z lat 2008-2009, przyrost miejsc pracy następował dość wolno, mimo że przemysł i usługi nie doznały aż tak wielkich problemów, z jakimi teraz muszą się mierzyć. W szczycie poprzedniego kryzysu stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych sięgała 10,1 proc., a wyższa była jedynie w 1982 r. i wynosiła 10,8 proc.

 

ZOBACZ: Szybko rośnie liczba bezrobotnych. Zasiłki tylko dla nielicznych

 

Mimo wspomnianej elastyczności, powrót do stanu zatrudnienia sprzed pandemii może zająć kilka lat, choć wiele zależeć będzie od tego, jak szybko amerykańska i globalna gospodarka poradzą sobie z problemami i wejdą na wysokie obroty. Wiele wskazuje na to, że będzie do tego potrzeba sporo czasu, nawet zakładając, że nie nastąpi nawrót pandemii jesienią lub w przyszłym roku, a przecież takie obawy formułują epidemiolodzy.

 

Tekst powstał przy współpracy z portalem comparic.pl

Roman Przasnyski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze