Szybko rośnie liczba bezrobotnych. Zasiłki tylko dla nielicznych

Biznes
Szybko rośnie liczba bezrobotnych. Zasiłki tylko dla nielicznych
PAP/Tytus Żmijewski
"Rząd ma świadomość, że stopa bezrobocia z obecnych 5,5 proc. wzrośnie do 10 proc. pod koniec tego roku"

W Polsce osoby, które są bez pracy, a jednocześnie mają prawo do zasiłku nie stanowią więcej niż 20 proc. wszystkich bezrobotnych. Sam zasiłek to zazwyczaj tylko kilkaset złotych netto. Rząd ewentualne podniesienie świadczenia przesuwa na koniec czerwca.

Ministerstwo Rozwoju przewiduje, w 2020 roku liczba bezrobotnych w Polsce wzrośnie o ponad 50 proc. Pod koniec marca osób oficjalnie poszukujących pracy było 909 tysięcy. Zdaniem wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz ta liczba może zwiększyć się do 1,5 miliona. Rząd ma więc świadomość, że stopa bezrobocia z obecnych 5,5 proc. wzrośnie do 10 proc. pod koniec tego roku.

 

Zwolnienia grupowe

 

Z najnowszych badań przeprowadzonych przez IHS Markit wynika, że tempo spadku zatrudnienia w polskim przemyśle jest teraz największe od kwietnia 1999 roku. W sferze usług pierwsze duże zwolnienia pracowników miały miejsce już w marcu. W niektórych restauracjach i sieciach hotelowych pracę traciła nawet połowa zatrudnionych. Ekonomiści banku CitiHandlowego spodziewają się, że pomiędzy majem a lipcem nowych bezrobotnych w Polsce może przybywać w tempie po 200 tysięcy miesięcznie.

 

ZOBACZ: Rolls-Royce szykuje się do likwidacji 8 tysięcy miejsc pracy

 

Wojewódzki Urząd Pracy na Mazowszu informuje, że zgłoszenia zwolnień grupowych z marca i pierwszego tygodnia kwietnia 2020 roku objęły trzy razy więcej pracowników niż rok wcześniej. A to tylko szczątkowe dane. Średnio w 2019 roku każdy miesiąc przynosił na Mazowszu około 960 zwolnionych w ramach zwolnień grupowych. Łącznie w 2019 roku w ten sposób pracę straciło w województwie mazowieckim ponad 11 tysięcy osób. Po czterech miesiącach 2020 roku zwolnienia grupowe już obejmują ponad 6 tysięcy osób. To blisko 1,5 tysiąca osób miesięcznie.

 

W dodatku, prawdziwą skalę zwolnień w całej Polsce poznamy dopiero w tym miesiącu. To efekt okresów wypowiedzeń - zwolnieni w marcu i kwietniu nie ruszą od razu do urzędów pracy, więc nie pojawiają się w tak szybko statystykach.

 

Rząd się namyśla

 

Prezydent Andrzej Duda pod koniec zeszłego tygodnia - w ramach kampanii wyborczej -  zaproponował, by zasiłek dla bezrobotnego podnieść do 1300 złotych, a dodatkowo, by każdemu kto stracił pracę w czasie pandemii wypłacać przez trzy miesiące także „świadczenie solidarnościowe" w wysokości 1200 złotych.

 

Nieco wcześniej wicepremier Emilewicz na antenie Polsat News zapowiadała, że zasiłek dla bezrobotnego mógłby zostać podniesiony do około połowy płacy minimalnej, czyli do 1200 -1300 złotych brutto. Zaraz potem Ministerstwo Pracy podało możliwą datę wprowadzenia wyższych świadczeń - 1 czerwca 2020 roku.

 

ZOBACZ: Emilewicz podała termin "odmrożenia" gospodarki

 

Najnowsze stanowisko samej Jadwigi Emilewicz jest dla bezrobotnych mniej korzystne. Rząd rozważy podniesienie wysokości zasiłku pod koniec czerwca. Natomiast do prezydenckiego postulatu „świadczenia solidarnościowego” oficjalnie nie odniósł się nikt z kręgów rządowych.

 

Tymczasem w Holandii osoba zwolniona z pracy z powodu pandemii dostaje 75 proc. swojej ostatniej pensji, w Czechach - 65 proc., a w Niemczech - 60 proc. W Stanach Zjednoczonych tracący pracę otrzymują zasiłek w wysokości 600 dolarów tygodniowo, choć na tak wysokim poziomie jest on utrzymywany tylko przez trzy miesiące. 

 

Upolitycznione bezrobocie

 

 Nie tylko Andrzej Duda upomina się o pieniądze dla bezrobotnych. Podobne, a nawet bardziej hojne propozycje zgłaszają inni kandydaci na prezydenta. Robert Biedroń wraz z klubem Lewicy postuluje podwyższenie zasiłku dla bezrobotnych do minimum 1400 złotych netto oraz dodatkowe świadczenie w wysokości 2100 złotych netto miesięcznie na czas epidemii. Pomysł ten wsparł Władysław Kosiniak-Kamysz i klub PSL - Koalicja Polska. Szymon Hołownia apelował z kolei o podniesienie zasiłku dla bezrobotnych do kwoty 2080 złotych brutto. 

 

Koalicja Obywatelska złożyła w sejmie poprawkę do ustawy o tarczy antykryzysowej 3.0, gwarantującą podwyżkę kwoty bazowej zasiłku do 1800 złotych brutto. Poprawka została przyjęta przez komisję finansów publicznych, ale w ostatecznym głosowaniu pomysł odrzucili posłowie PiS.

 

Tak jest teraz

 

Największym problemem polskich bezrobotnych jest to, że tylko co piąty z nich spełnia ustawowe kryteria dające prawo do zasiłku. Wynosi on od 689 do 1033 złotych brutto. Na rękę bezrobotny dostaje od 483 do 701 złotych - co miesiąc na przeżycie ma tylko od 25 proc. do 36 proc. pensji minimalnej. Wysokość świadczenia zależy od wielu czynników - głównie od długości stażu pracy.

 

ZOBACZ: 2 mld zł w poniedziałek na kontach firm. Drugi dzień Tarczy Finansowej

 

Wicepremier Jadwiga Emilewicz bardziej niż do podwyższonych zasiłków dla bezrobotnych przywiązana jest chyba do pomysłu socjalnej pomocy mieszkaniowej.  - Proponujemy nowe dopłaty do dodatków mieszkaniowych - zapowiedziała. Pieniądze dostawaliby najemcy dotknięci skutkami pandemii. - Mówimy tu o środkach, które mogą dojść nawet do 1500 złotych miesięcznie przez pół roku na pokrycie do 75 proc. czynszu - podkreśliła wicepremier.

 

Ministerstwo Rozwoju w tym roku na ten cel chce przeznaczyć  420 milionów złotych. Dysponentem środków  -  jak wyjaśniła Jadwiga Emilewicz - mają być gminy, które będą zbierać wnioski od 1 lipca 2020 roku, ale wypłacać należne kwoty wstecznie z uwzględnieniem  najmu mieszkania od 1 kwietnia.

 

 

 

Jacek Brzeski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze