Kandydaci na prezydenta apelują do Andrzeja Dudy. "Każdy Polak i Polka mu to zapamięta"

Polska
Kandydaci na prezydenta apelują do Andrzeja Dudy. "Każdy Polak i Polka mu to zapamięta"
PAP/Łukasz Gągulski/PAP/Radek Pietruszka
Władysław Kosiniak-Kamysz i Małgorzata Kidawa-Błońska apelują o weto

O zawetowanie noweli ws. dofinansowania TVP i PR zaapelował we wtorek do prezydenta Andrzeja Dudy lider PSL, kandydat na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył, że opozycja jest zjednoczona w działaniu na rzecz przekazania tych pieniędzy dla chorych na choroby nowotworowe. Podobny apel do prezydenta wystosowała kandydatka PO Małgorzata Kidawa-Błońska.

Sejm opowiedział się w ubiegły czwartek przeciwko uchwale Senatu o odrzucenie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia.

 

Kosiniak-Kamysz zaapelował na wtorkowej konferencji prasowej do prezydenta o zawetowanie noweli i przedstawił gotowy do złożenia takiego podpisu dokument, żeby - jak powiedział - pomóc prezydentowi podjąć decyzję

 

Lider PSL zaznaczył, że o weto apelują "już wszystkie partie opozycyjne". - Opozycja jest tutaj w porozumieniu, jest zjednoczona w działaniu na rzecz przekazania tych pieniędzy dla chorych na choroby nowotworowe w najtrudniejszej sytuacji, na szybką diagnostykę - dodał.

 

"Wylęgarnia hejtu", "ściek nienawiści"

 

Według towarzyszącego Kosiniakowi-Kamyszowi wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego (PSL) "większość przyzwoitych Polaków liczyła, że pan prezydent bez wahania, natychmiast podpisze to weto", gdyż - jak mówił - "jeżeli zestawimy potrzeby ludzi chorych na choroby nowotworowe ze środkami, które miały być przeznaczone na »wylęgarnię hejtu«, na »ściek nienawiści«, to dla każdego przyzwoitego człowieka nie ma wątpliwości, że to weto powinno być już dawno podpisane".

 

- Wiemy, że pan prezydent nie przywykł do podpisywania wet, bo wszystkie ustawy, które trafiają na biurko pana prezydenta, natychmiast zyskują jego akceptację. Warto, żeby na koniec kadencji pokazać, że warto być przyzwoitym - oświadczył Zgorzelski.

 

Kosiniak-Kamysz zapowiedział też złożenie w Senacie poprawki do budżetu na 2020 r., aby prawie 2 mld zł zostały przekazane - jak mówił - "nie na telewizję rządową, tylko na onkologię". - My różnimy się od innych nie tylko tym, że mówimy o tych sprawach, ale realizujemy - zaznaczył prezes PSL.

 

ZOBACZ: Szumowski: będę rozmawiał z prezesem TVP o działaniach prozdrowotnych w mediach

 

Uzasadniając zapowiadaną poprawkę, lider ludowców poinformował, że każdego roku choroby nowotworowe rozpoznawane są u 180 tys. osób, a w roku 2029 liczba ta wzrośnie do 220 tys. osób.

 

- Potrzeby są coraz większe. 30 tys. osób umiera przedwcześnie, ponieważ jest zbyt późna diagnostyka. Tylko około 30 proc. substancji leczniczych jest dostępnych w Polsce ze 100 proc. zarejestrowanych w Europie cząstek medycznych, które są wykorzystywane w leczeniu chorób nowotworowych - poinformował i przekonywał, że trzeba to zmienić, a weto prezydenta Dudy byłoby pierwszym krokiem.

 

Po uwadze dziennikarzy, że politycy PiS zarzucają, że za czasów koalicji PO-PSL leczenie onkologiczne "miało się najgorzej", natomiast w ostatnich latach wydatki na onkologię rosną i wzrasta procent PKB przekazywany na służbę zdrowia, Kosiniak-Kamysz odparł: "nie wzrasta, jest poniżej 5 proc. (PKB)".


- Chcieliśmy, żeby to było 6,8 proc. (PKB), o co walczyli lekarze rezydenci protestując, za co byli "opluwani", oskarżani, szykanowani - dodał.

 

Kosiniak-Kamysz przekonywał, że nie ma wzrostu "realnych nakładów na służbę zdrowia w procencie PKB". - Jest więcej pieniędzy wynikających z tego, że więcej składek wpływa. Ale jakbyśmy zobaczyli budżet NFZ za naszych rządów (PO-PSL), to też z roku na rok (było) coraz więcej pieniędzy - zapewniał.

 

ZOBACZ: "Nasza odpowiedź brzmi: nie". Sasin o propozycji przeniesienia 2 mld zł z TVP na onkologię

 

Prezes PSL zwrócił uwagę, że rosną także koszty funkcjonowania służby zdrowia, m.in. ze względu na nowe technologie medyczne. - Brakuje lekarzy, brakuje pielęgniarek, jest niespełna tysiąc specjalistów onkologii. Nie powstał Narodowy Instytut Onkologii, zmieniono tylko nazwę na Centrum Onkologii, które funkcjonowało dawniej - stwierdził.

 

Kandydat na prezydenta podał jako przykład Centrum Onkologii w Krakowie, gdzie zrezygnowało z pracy - jak mówił - "około stu pracowników, lekarzy, ale nie tylko, głównie odpowiedzialnych za radioterapię i chemioterapię", co doprowadziło do tego, że "jest tam brak kadry medycznej". - Tu nie chodzi wyłącznie o sprawy ogólnokrajowe, ale chodzi też o sprawy lokalne. Nie ma poradni onkologicznych, w wielu powiatach nie ma dostępu do lekarza onkologa, a już nie mówię o onkologach dziecięcych - alarmował.

 

"Ludzie czekają tu i teraz"

 

Po raz kolejny do prezydenta o zawetowanie noweli przyznającej 1,95 mld zł rekompensaty dla TVP i Polskiego Radia i przeznaczenie tych środków na onkologię apelowała także kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska.

 

- Teraz zapewnienia, że będą pieniądze na coś, na co nie było przez ostatnie pięć lat, nie mogą być traktowane poważnie. Ludzie czekają tu i teraz na te pieniądze. Rodzice i dzieci chorych apelują o nie. Prezydent musi tego głosu wysłuchać - podkreśliła podczas konferencji prasowej przed Centrum Diagnostyczno-Leczniczym we Włocławku - filii bydgoskiego Centrum Onkologii.

 

Wicemarszałek Sejmu dodała, że prezydent musi słuchać głosu Polaków, ale ona już nie wierzy w to, że on zawetuje tę nowelizację.

 

- Ale niech wie, że każdy Polak i każda Polka mu to zapamięta, że te pieniądze przeznacza na propagandę, a nie na leczenie ludzi - powiedziała.

 

ZOBACZ: Kidawa-Błońska żąda prezydenckiego weta. "Przekażmy 2 mld zł na onkologię"

 

Pytana o to, co jej formacja zrobiła na rzecz poprawienia stanu polskiej onkologii, wskazała na stworzenie szybkiej ścieżki onkologicznej, żeby pacjent wchodził po wykryciu raka w szybki tryb leczenia.

 

- Stworzyliśmy miejsca onkologiczne w szpitalach. Robiliśmy to krok po kroku. Nie rozumiem, dlaczego praktyki, które wprowadziliśmy, zostały zatrzymane. Nie posunęliśmy się o krok do przodu. Jeżeli wiemy, że jest problem i coraz więcej osób choruje na tę straszną chorobę, to trzeba zrobić tak, żeby te osoby czuły się bezpiecznie. Jeżeli mamy pieniądze w budżecie, to one powinny być wydawane racjonalne. Jak wytłumaczyć pacjentom, że rząd daje 5 mld zł na ten cel na 10 lat, a 2 mld zł na telewizję? Nie ma spotkania, na którym ludzie by się o to nie pytali - wskazała Kidawa-Błońska.

 

Podkreśliła, że wybór pomiędzy środkami na telewizję a przeznaczeniem ich na onkologię jest wyborem, który każdy podejmuje we własnym sumieniu.

 

Kidawa-Błońska pytana o pomysł PO na to, jak zachęcić lekarzy do pozostawania w Polsce, stwierdziła, że za rządów koalicji PO-PSL tworzono kolejne miejsca kształcenia lekarzy.

 

- Ten proces trwa. To nie jest tak, że w ciągu roku wykształcimy więcej lekarzy. To trwa kilka lat. Musimy spokojnie tworzyć więcej miejsc kształcenia, myśląc o przyszłości, oraz stworzyć taki system, który będzie ich zachęcał do pozostawania w naszym kraju. I to nie są tylko pieniądze, ale także warunki pracy. Lekarze chcą mieć więcej czasu dla pacjenta i chcą, aby było mniej biurokracji. Chcą też korzystać z nowoczesnych form leczenia. Przecież wiedzą, że są specjalne leki i można wyleczyć pacjenta - mówiła.

 

Dodała, że myśli o takim modelu, który pokaże lekarzom, iż w Polsce mogą leczyć w dokładnie taki sam sposób jak w innych krajach, gdzie służba zdrowia jest na wyższym poziomie.

 

"Wybiera to, co mówi prezes"

 

Oceniając prezydenturę Andrzeja Dudy Kidawa-Błońska powiedziała, że przez pięć lat pokazał się on, jako prezydent całkowicie niesamodzielny. Jej zdaniem udowodnił, że nie może nawet w takiej kwestii podjąć suwerennej decyzji. - Gdyby myślał o swojej reelekcji, powinien posłuchać głosu Polaków, ale wybiera to, co mówi prezes - powiedziała.

 

Minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował we wtorek, że planowane w 2020 r. wydatki na świadczenia onkologiczne wzrosną do ponad 11 mld zł. Oświadczył, że na onkologię wydawane jest obecnie ponad 3 mld więcej niż w roku 2015. Podał również, że na realizację Narodowej Strategii Onkologicznej - kompleksowego programu zmian w polskiej onkologii na lata 2020-2030 - przeznaczone zostanie łącznie ponad 11 mld złotych, a finansowanie tego programu z samego budżetu MZ to 5 mld zł. Na realizację NSO z budżetu państwa zaplanowano 250 mln zł w 2020 r., 450 mln zł rocznie w latach 2021–2023 oraz 500 mln zł rocznie w latach 2024–2030.

 

Kosiniak-Kamysz podkreślał, że onkologia i cała służba zdrowia są wśród priorytetów programowych PSL, jego kampanii prezydenckiej i wyraził zadowolenie z tego, że o onkologii mówi się coraz więcej, także w Brukseli.

 

ZOBACZ: Minister zdrowia: chciałbym nie 2 mld, a 4 mld albo 6 mld zł

 

- My ten temat podnosiliśmy już w kampanii europejskiej, wpisując do programu Europejskiej Partii Ludowej chęć utworzenia specjalnego funduszu do walki z chorobami nowotworowymi, wyrównywania szans w całej Europie. To się udaje, to jest realizowane w europarlamencie - oświadczył prezes PSL.

 

Podkreślił, że "cała służba zdrowia wymaga radykalnej reformy". - To jest temat najważniejszy dla mnie w kampanii prezydenckiej - oświadczył Kosiniak-Kamysz.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze