"Murem za Juszczyszynem". Sędziowie odczytali uchwały, które podarł Nawacki

Polska
"Murem za Juszczyszynem". Sędziowie odczytali uchwały, które podarł Nawacki
Polsat News
Wiec solidarności z sędzią Juszczyszynem zorganizowano przed Sądem Rejonowym w Olsztynie.

Wiec solidarności z sędzią Pawłem Juszczyszynem przed Sądem Rejonowym w Olsztynie. Sędzia został zawieszony w wykonywaniu obowiązków przez Izbę Dyscyplinarną SN. Ma również obniżoną pensję. Zebrani sędziowie odczytali uchwały, które podczas piątkowego zebrania podarł prezes sądu Maciej Nawacki. Kilka godzin wcześniej na placu Solidarności manifestowało kilkunastu zwolenników prezesa Nawackiego.

Podczas zebrania jeden z sędziów przeczytał apel części sędziów Sądu Rejonowego w Olsztynie, którzy chcieli przyjęcia w sumie trzech uchwał.


Pierwsza dotyczyła zaniechania działań w sprawie sędziego Juszczyszyna, który został zawieszony w obowiązkach. Druga - wyrażała dezaprobatę po przyjęciu ustawy represyjnej wobec sędziów. Sędziowie z Olsztyna wezwali tym samym członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa, aby zrezygnowali. Po trzecie - sędziwie chcieli, aby uchwały zostały przekazane do prezydenta i do władz ustawodawczych.
Prezes Maciej Nawacki podarł następnie kartkę z uchwałami i zamknął zebranie. Jego zdaniem, był to "niedopuszczalny zakres kompetencji zebrania".

 

WIDEO: Nawacki podarł uchwały sędziów

  


W niedzielę przed olsztyńskim sądem zorganizowano wiec solidarności z sędzią Juszczyszynem. Zebrani trzymali transparenty z napisami "Obronimy wolne sądy", "wolne sądy, wolni ludzie" oraz "Konstytucja".

 

ZOBACZ: Olsztyńscy sędziowie murem za Juszczyszynem. "Żądamy jego przywrócenia"

 

Jak informowała reporterka Polsat News Anna Mioduszewska, mecenas Ryszard Afeltowicz zapowiedział ponowne złożenie zawiadomienia do prokuratury na prezesa Nawackiego. Emerytowany adwokat w grudniu złożył w prokuraturze zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez prezesa olsztyńskiego sądu.

 

W wiecu wzięli udział m.in. sędziowie olsztyńskiego sądu rejonowego, ale także innych apelacji. - W Polsce jest nas 10 tysięcy. Zawieszono Pawła, ale wszystkich nas nie zawieszą. Póki jesteśmy, będziemy stali na straży praw obywatelskich. Będziemy bronili waszych wolności i żaden polityk nie będzie miał wstępu na salę rozpraw - powiedziała sędzia Ewa Zabudowska z Gdańska.

 

Jak dodała, "za chwilę wchodzi w życie ustawa kagańcowa, która pewnych rzeczy będzie zakazywała sędziom". - Będzie nam zakazywała wykonania wyroku TSUE z 19 listopada ub. roku. Wierzę, ze sędziowie tej ustawie nie ulegną i że będą się kierować własnym sumieniem, przepisami prawa, zobowiązaniami wynikającymi z traktatów. Natomiast liczymy się z tym, że innych sędziów może spotkać los Pawła Juszczyszyna i mogą zostać pozbawieni części uposażeń i w rezultacie wyrzuceni z zawodu, jeżeli twór zwany Izbą Dyscyplinarną przy Sądzie Najwyższym będzie kontynuował swoją działalność - mówiła sędzia. Zapewniła, że "żaden sędzia, który będzie uczciwie wykonywał swoją pracę, nie zostanie sam".

 

"Musimy mówić głośno, z czym się nie zgadzamy"

 

Natomiast sędzia Magdalena Wołejko-Czubek z sądu rejonowego w Olsztynie mówiła, że "sędziowie nie będą milczeć". - Jesteśmy tu po to, by mówić głośno. Oczywiście milczenie jest wygodne, jest komfortowe, jest bezpieczne. Tak naprawdę dla dobra naszych rodzin najlepiej byłoby, gdybyśmy nie robili nic, gdybyśmy robili swoje, wykonywali tylko swoją pracę, nie wychylali się zza biurek - powiedziała i dodała, że "w sytuacji takiej jak teraz, gdy dzieją się rzeczy złe, milczenie jest wyrazem obojętności, przyzwolenia".

 

- Dzisiaj musimy mówić o tym głośno, z czym się nie zgadzamy. Jestem przekonana, że żaden z obecnych tutaj sędziów nie czuje się komfortowo, przemawiając przed sądem. Zgadzam się z opiniami, że miejsce sędziów jest na sali sądowej. Ale są sytuacje, w których musimy wyjść z tej strefy komfortu, musimy mówić głośno i wyraźnie - uznała sędzia.

 

Przekazała też, że "Paweł Juszczyszyn dziękuje za wsparcie, za wszelkie przejawy sympatii i zrozumienia".

 

Sędzia olsztyńskiego sądu rejonowego Katarzyna Zabuska przekonywała z kolei, że "nieprawdą jest, by sędziowie walczyli o swoje przywileje". - My walczymy o coś ważniejszego, fundamentalnego, o zasady, o niezależność sądów, o niezawisłość sędziów, o praworządność, o to, by moje dzieci i państwa dzieci, jeśli staną kiedyś przed sądem i jeśli ja będę postawiona przed sądem lub każdy z was, żebyśmy byli pewni, że ten sąd będzie orzekał zgodnie z prawem, zgodnie z materiałem dowodowym i zgodnie ze swoim sumieniem - mówiła sędzia.

 

Kilka godzin wcześniej manifestowali w Olsztynie zwolennicy prezesa sądu rejonowego sędziego Macieja Nawackiego. Ich wiec odbył się nie pod sądem, lecz na placu Solidarności - kilkaset metrów dalej. Trzymali transparenty z hasłami "Precz z bezprawiem sądów. Basta Kasta!" oraz "III Rzeczpospolita psuje się od łba". W tej manifestacji wzięło udział kilkanaście osób.

 

Zawieszenie Juszczyszyna


Sędzia Juszczyszyn, rozpatrując w listopadzie ub.r. w Sądzie Okręgowym w Olsztynie apelację w sprawie cywilnej, uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez obecną KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia sędziów - kandydatów do KRS. Skutkowało to m.in. decyzją prezesa olsztyńskiego sądu rejonowego - a także członka KRS - Macieja Nawackiego o odsunięciu Juszczyszyna od orzekania.


Juszczyszyn został odsunięty od orzekania na miesiąc, bo na taki okres może "zawiesić" sędziego prezes sądu. Następnie Izba Dyscyplinarna SN ponownie zawiesiła olsztyńskiego sędziego w orzekaniu.

 

ZOBACZ: "Działania Juszczyszyna mają cechy powodujące destrukcję w wymiarze sprawiedliwości"


We wtorek prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki - po otrzymaniu odpisu uchwały Izby Dyscyplinarnej SN - wydał tzw. zarządzenie techniczne, zgodnie z którym wszystkie sprawy w sądzie rejonowym zostały odebrane Juszczyszynowi i rozlosowane między pozostałych sędziów. Na czas zawieszenia zablokowano mu m.in. dostęp do sądowych systemów informatycznych, musiał też zwrócić akta spraw.


Sędzia Juszczyszyn w środę rano przyszedł do sądu - jak mówił - z zamiarem przystąpienia do rozpoznania sprawy w Sądzie Okręgowym. Jak przekazano potem dziennikarzom, z uwagi na "nagłą chorobę jednego z sędziów" zdjętych zostało z wokandy siedem przewidzianych na ten dzień rozpraw, w tym ta, w której występował jako przewodniczący składu sędzia Juszszczyszyn.

 

Rzecznik prasowy olsztyńskiego Sądu Okręgowego Olgierd Dąbrowski-Żegalski mówił wówczas, że sąd ten uznaje decyzję prezesa sądu rejonowego, który jest pracodawcą sędziego Juszczyszyna.

prz/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze