Koniec poszukiwań w Szczyrku. Tragiczny bilans wybuchu gazu

Polska
Koniec poszukiwań w Szczyrku. Tragiczny bilans wybuchu gazu
PAP/Andrzej Grygiel

Akcja ratowniczo-poszukiwawcza po wybuchu w Szczyrku została zakończona - oświadczył wicepremier Jacek Sasin, który przyjechał na miejsce wydarzenia. - Mamy pewność, że nikt już nie znajduje się pod gruzami - dodał. Bilans tragedii to 8 ofiar śmiertelnych, czworo dzieci i czworo dorosłych, członków jednej rodziny".

- Siła eksplozji była tak wielka, że prawdopodobnie wszyscy zginęli w chwili wybuchu - zaznaczył Sasin. 

 

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o wybuchu przy ul. Leszczynowej w Szczyrku w środę o godz. 18:26. Jak informowali świadkowie, huk wybuchu słychać było w promieniu kilku kilometrów. 

 

ZOBACZ: Wybuch gazu w domu w Szczyrku. Budynek, w którym mogło być osiem osób, zawalił się [ZDJĘCIA]

 

Na miejscu pracowało ok. 100 strażaków z PSP i OSP oraz 50 policjantów, którzy ręcznie odgruzowywali pogorzelisko.

 

Wojewoda: akcja niekiedy w ekstremalnych warunkach

 

- Pierwsze dwie ofiary znaleziono około godz. 1 w nocy, kolejne dwie zaraz po godz. 4:30. Liczymy na to, że to będą ostatnie osoby, które tak tragicznie zakończyły życie - powiedział w czwartek, jeszcze w trakcie akcji ratowniczej Jarosław Wieczorek, wojewoda śląski. 

 

- Naszym celem jest kontynuacja akcji. Przebiega ona momentami w ekstremalnych warunkach. Pogoda jest bardzo trudna, a na miejscu panuje wysokie zadymienie - mówił zaraz przed godz. 5 rano.

 

Trzy godziny później poinformował o zlokalizowaniu ciała piątej ofiary tragedii - to także dziecko. - Wierzymy, że cały czas idziemy po życie - dodał.  

 

Zaraz po godz. 9 poinformowano o odnalezieniu ciała szóstego mieszkańca zawalonego budynku. Dwa kolejne ciała dzieci zlokalizowano dwie godziny później. 

 

"Jedna z większych katastrof budowlanych województwa śląskiego"

 

- Chciałem podziękować i pochylić się przed ratownikami i strażakami, bo ich wytężona, ciężka praca w walce o życie jest godna pochwały - dodał Wieczorek o godz. 11:30. 

 

Jak wówczas stwierdził, "wydaje się, że wyczerpana jest liczba ofiar". - Oczywiście straż i ratownicy będą przeszukiwać cały ten obszar aż do trawy, aby mieć pewność, że nikt tam nie przebywa. Formalnie dopiero wtedy akcja zostanie zakończona, gdy wszystkie kamienie zostaną sprawdzone - mówił wojewoda. 

 

Zapewnił, że rodzina i bliscy ofiar są otoczeni odpowiednim wsparciem psychologicznym i socjalnym. - Będziemy robić wszystko, aby udzielić wsparcia. To tragiczna noc i dzień, jedna z większych katastrof budowlanych województwa śląskiego - stwierdził. 

 

- Wysoce prawdopodobne, że zmarli to członkowie dwóch rodzin. Trwa postępowanie policji i prokuratury - poinformował Wieczorek. 

 

ZOBACZ: Będzie śledztwo ws. wybuchu gazu w Szczyrku. "Chodzi o sprowadzenie katastrofy"

 

W Szczyrku o godz. 7 rano było minus 12 stopni Celsjusza. Była to 13 godzina akcji ratunkowej.

 

Wideo: Wybuch gazu w Szczyrku, zawalił się trzypiętrowy budynek

 

  

 

W akcji bierze udział kilkaset osób

 

- W budynku mogło znajdować się osiem osób. Wierzymy w to, że pozostałych tutaj nie było, albo idziemy i szukamy reszty osób żywych - powiedział Wieczorek.

 

ZOBACZ: "Niemal codziennie mamy zgłoszenia o uszkodzeniu gazociągu"

 

Poinformował, że w akcji ratunkowej bierze udział kilkaset osób. - Tę fundamentalną pracę wykonuje Państwowa Straż Pożarna, ale prócz tego pracuje kilkudziesięciu policjantów, służby zarządzania kryzysowego, lekarze, prokuratorzy, ratownicy medyczni - stwierdził.

 

Wojewoda dodał, że "wszystkie siły i środki muszą być w dyspozycji", aby w każdej chwili pomóc ewentualnym odnalezionym ludziom.

 

Burmistrz: największa tragedia w historii miasta w warunkach pokoju

 

- Gromadzimy ciężki sprzęt. Jeżeli będzie sygnał do użycia, jesteśmy na to przygotowani - zapewnił w Polsat News Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku. 

 

Jego zdaniem, w warunkach pokoju to największa tragedia w historii miasta. - Ten dom zamieszkiwała wielopokoleniowa, znana rodzina - dodał. 

 

WIDEO: Burmistrz Szczyrku komentuje przebieg akcji ratunkowej

 

  

 

- To też byli moi sąsiedzi, znam ich bardzo dobrze. Chcę mówić o nich w czasie teraźniejszym. Na miejscu jest specjalistyczna firma ze Śląska, która specjalizuje się w poszukiwaniach - mówił Byrdy. 

 

"Prawdopodobnie przewiercono gazociąg"

 

Trzypiętrowy budynek jest całkiem zniszczony, natomiast trzy okoliczne są uszkodzone; z ich okien powypadały szyby. 

 

ZOBACZ: Podano prawdopodobną przyczynę wybuchu w Szczyrku

 

- Prawdopodobnym powodem wybuchu było przewiercenie gazociągu. Nasze stacje zanotowały bardzo duże momentalne uchodzenie gazu, a tak się dzieje, kiedy w gazociągu powstaje dziura - powiedział Artur Michniewicz, rzecznik Polskiej Spółki Gazownictwa. 

 

W zniszczonym domu był też serwis narciarski

 

- Cegła po cegle usuwamy materiał z gruzowiska. Skupiamy się, by przebić się przez stropy na każdej z trzech kondygnacji - powiedział gen. Jacek Kleszczewski, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej.

 

Jak powiedział, w zniszczonym domu istniał serwis narciarski, przez co w środku było dużo materiałów łatwopalnych. - Jeśli tylko to środowisko otrzymuje świeży tlen, gdy podnosimy gruz, zaczyna znowu się tlić - poinformował.

 

ZOBACZ: W zawalonym domu w Szczyrku był serwis narciarski. "Wiele materiałów łatwopalnych"

 

- W zależności, na jakie trudności natrafiamy, albo łatwiej nam usuwać gruz, albo zajmuje to więcej czasu. To był solidny budynek - dodał Kleszczewski. 

 

Strażacy kują młotami pozostałości domu. - Na bieżąco używamy kamer termowizyjnych, całego specjalistycznego sprzętu. Na miejsce nie mogą wejść psy, m.in. dlatego, że gruzowisko jest nagrzane - mówił komendant. 

 

Policja sprawdza, czy poszukiwani na pewno byli w budynku

 

- Policjanci od samego początku ustalali, co stało się z mieszkańcami zawalonego budynku. Usiłowali skontaktować się ze wszystkimi, którzy ich znają: z sąsiadami, rodziną, znajomymi - mówił w Polsat News mł. aspirant Olaf Burakiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

 

ZOBACZ: Wybuch jak na filmach, później "głucha cisza". Świadkowie o tragedii w Szczyrku

 

Funkcjonariusze kierują też ruchem na okolicznych drogach. - Zgodnie z rozkładem jazdy zaczęły kursować autobusy; są przepuszczane przez ulicę, na której trwa akcja ratunkowa. Inne pojazdy nie są wpuszczane, ponieważ stoi tu kilkadziesiąt pojazdów służb - dodał Burakiewicz. 

ml/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze