Schetyna: "nie" dla adopcji dzieci przez pary homoseksualne; związków partnerskich nie wykluczamy

Polska

- Jeżeli będziemy mieli gotową większość w parlamencie do tej kwestii, to jestem gotowy przeprowadzić ten projekt - odpowiedział Grzegorz Schetyna, zapytany w Polsat News, czy po wygranej w wyborach, jego koalicja wprowadzi związki partnerskie. Lider PO zapewnił jednocześnie, że nie wprowadzi możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

- Czy, jeżeli wygracie wybory, czy pańska koalicja wprowadzi adopcję dzieci przez pary homoseksualne? - zapytał Schetynę Bogdan Rymanowski. 

 

- Na pewno nie, jestem pewny - odpowiedział szef Platformy Obywatelskiej.

 

- Związki partnerskie? - dopytywał prowadzący "Wydarzenia i Opinie".

 

– To zobaczymy, jaki będzie skład koalicji, jaki będzie skład parlamentu, jakie będzie oczekiwanie wyborców w tej sprawie - odparł polityk. Dodał, że "jeżeli będziemy mieli gotową większość w parlamencie do tej kwestii, to jestem gotowy przeprowadzić ten projekt".

 

Wiosna - partner do współpracy

 

Rymanowski zapytał Schetynę również o to, czy widziałby - w przypadku ewentualnego zwycięstwa wyborczego - w swoim rządzie lidera Wiosny Roberta Biedronia.

 

- Ja myślę, że to jest kwestia całego środowiska i tego, co udało im się zrobić powołując Wiosnę, że to jest w perspektywie przyszłego parlamentu na pewno partner do współpracy, tu nie ma co do tego żadnych złudzeń - odpowiedział szef PO.

 

Pytany, czy jeśli po wyborach to on współtworzyłby rząd, to widzi opcję, by wicepremierem był Biedroń, Schetyna powiedział, że "najważniejsze jest to, by wygrać wybory, nie można dzielić skóry na niedźwiedziu, ani stanowisk dzisiaj".

 

13. emerytura 

 

Lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zapewnił w programie "Wydarzenia i Opinie", że jego ugrupowanie poprze w Sejmie 13. emeryturę. - Trudno zabierać pieniądze tym, którym się należą, czyli emerytom i rencistom - dodał gość Bogdana Rymanowskiego.

 

Schetyna podkreślił w Polsat News, że "nie mamy tego projektu jeszcze na stole". 

 

Prowadzący program odparł, że "projekt jest bardzo prosty: 888 zł na rękę".

 

- Projekt jest jeszcze prostszy niż się wydawało. Ma być wypłacany w maju, dwa tygodnie przed wyborami, po to, by skutecznie skierować emocje emerytów i rencistów na te wybory - odpowiedział szef PO.

 

Dopytywany, czy nie boi się takiego efektu przy urnach wyborczych, Schetyna odparł, że nie, ponieważ "PiS kompletnie przestrzeliwuje społeczne oczekiwania". - Nie wyczuwa tych emocji - dodał lider PO. Przypomniał, że we "wrześniu wypłacono 300 zł przed początkiem roku szkolnego i kompletnie nikt tego nie zauważył".

 

- Nie wiem, jak będzie teraz. Jak najgorzej oceniam taki sposób uprawiania polityki, czyli korupcji politycznej: "macie tutaj pieniądze, to jest pierwszy i ostatni raz, tylko pamiętajcie, że za dwa tygodnie są wybory". To jest klasyczna polityka PiS - powiedział Schetyna.

 

 

"Zrealizujemy oczekiwania środowiska nauczycielskiego"

 

- Będę popierał nauczycieli protestujących i oczekujących podwyżki, będę wspierał samorządowców, którzy dzisiaj samodzielnie pozostają na placu boju i pomagają szkołom - podkreślił lider PO. Dodał, że "nauczyciele protestują i walczą o ważne rzeczy".

 

-  Mam nadzieję, że nie wpłynie to na przeprowadzenie egzaminów. Przyczyną tego kłopotu jest katastrofalna polityka minister Zalewskiej, która w nagrodę za to, że rozwaliła polską szkołę, jedzie do Brukseli - podkreślił gość Bogdana Rymanowskiego.

 

Schetyna dodał, że "nie powinno się strajkować w czasie egzaminów, ale po to jest ten rząd, który ma tak świetne samopoczucie, żeby rozwiązał ten problem". - Gdzie jest minister Zalewska, gdzie jest premier Morawiecki? - pytał przewodniczący Platformy Obywatelskiej. 

 

- Proszę zobaczyć, jaka to jest amatorszczyzna. Wszystko im wypada z rąk. To jest bardzo wyraźny sygnał, że ten rząd się kończy i PiS się kończy. (...) Uważam, że jest panika (w PiS - red.), że czują porażkę, zbliżającą się porażkę. Organizują akcję-ewakuację do Brukseli. Wybiegają się tam, jak najszybciej chcą się tam dostać, żeby zacząć zarabiać w euro i zapomnieć o tych kłopotach, które tutaj zostawili. Ale Polacy nie zapomną - podkreślił gość Polsat News.

 

- Jeżeli rząd nie zrealizuje oczekiwań środowiska nauczycielskiego, nie przyzna podwyżki 1000 zł brutto, to powiedziałem, to i mogę to dziś potwierdzić: tak, my damy tę podwyżkę - powiedział Schetyna.

 

"Premier Belka ma bardzo bogaty język"

 

Bogdan Rymanowski pytał też o wypowiedzi polityków opozycji na temat m.in. 500+ czy programu emerytura+, w tym o słowa posłanki PO-KO Urszuli Augustyn oraz byłego premiera i byłego szefa NBP Marka Belki.

 

Augustyn w programie "Polityka na Ostro" w Polsat News mówiła, że program 500+ powinien być powiązany z pracą. Z kolei Belka, w programie Agnieszki Gozdyry, świadczenie emerytura+ określił jako "ochłap wyborczy", który trzeba będzie "raz ponieść". - Nie ma perspektyw, żeby tego rodzaju prezenty były kontynuowane - mówił Belka.

 

Schetyna zauważył, że "premier Belka ma bardzo bogaty język". - Moja ocena jest inna. Na tym polega siła Koalicji Europejskiej, że my jesteśmy bogaci różnorodnością; różne partie, różne osobowości, różnie oceniają" - dodał szef PO.

 

Pytany, czy jest za ograniczeniem programu 500+, zaprzeczył. - Tak rozumiem (wypowiedź Augustyn - red.), że trudno zaakceptować sytuację, że oboje rodzice porzucają pracę, by otrzymywać 500+ i tworzyć z tego domowy budżet - powiedział. Zaznaczył jednocześnie, że Platformie zależy na aktywności Polaków na rynku pracy i na tym, by ta aktywność się opłacała.

 

Dopytywany, czy PO chciałaby wprowadzić taki warunek wypłacania świadczenia 500+, że jedno z rodziców musi pracować, Schetyna powiedział: - Nie, nie sądzę.

 

- Powinniśmy jednak dbać o tych Polaków, którzy pracują i dlatego powinniśmy traktować ich szczególnie, dlatego powinniśmy im pomagać.

 

Dodał, że skoro będzie wprowadzany program 500+ także na pierwsze dziecko, to "musi być on szeroki i dotyczyć wszystkich".

 

Zwiększanie deficytu

 

Gość "Wydarzeń i Opinii" przyznał, że "zwiększenie deficytu budżetowego nie ma żadnego uzasadnienia". - To, że jest deficyt i to, że w tak beznadziejny sposób zajmują się finansami publicznymi, wtedy, kiedy jest hossa i trzeba odkładać na trudniejsze czasy, my zwiększamy deficyt, premier zapowiada, że jeszcze go powiększy, to znaczy, że jest po prostu ekipą amatorów - podkreślił Schetyna.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" można oglądać tutaj.

luq/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze