Aleksander Kwaśniewski: każda zmiana konstytucji będzie teraz uwikłana politycznie

Polska
Polsat News
Aleksander Kwaśniewski w "Gościu Wydarzeń".

"Przez 25 lat konstytucja sprawdziła się" - mówił Aleksander Kwaśniewski w 25. rocznicę przyjęcia ustawy zasadniczej przez Zgromadzenie Narodowe. Jego zdaniem to nie jest dobra chwila na zmiany w ustawie zasadniczej, które "mogłyby być uwikłane politycznie". - To dobry moment, by stworzyć nową komisję, która przeprowadziłaby refleksję nad konstytucją - powiedział były prezydent.

W 25. rocznicę przyjęcia Konstytucji RP przez Zgromadzenie Narodowe prezydent Aleksander Kwaśniewski ocenił w "Gościu Wydarzeń w Polsat News, że ustawa zasadnicza, która zastąpiła naczelny akt prawny z czasów PRL "sprawdziła się".

Kwaśniewski: Nie można dziś wprowadzać zmian w konstytucji

- Konstytucja przez 25 lat sprawdziła się, pomogła budować instytucje demokratyczne, pomogła nam wejść do struktur europejskich, zagwarantowała szeroki zakres praw i wolności obywatelskich - argumentował były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

 

- Ci którzy chcieli coś zrobić "nie tak" musieli tę konstytucję albo łamać, albo omijać. To znaczy, że sama konstytucja nie ma w sobie takich słabości, które by ułatwiały praktyki niedemokratyczne, czy ograniczające wolności obywatelskie. I to jest wielka zaleta tej konstytucji - mówił Kwaśniewski. 

 

ZOBACZ: Sondaż CBOS: połowa Polaków nie chce zmiany konstytucji

 

- Dzisiaj zmian w tej konstytucji nie można robić z tego względu, że są one wszystkie uwikłane politycznie. Każda zmiana niesie dziś takie zagrożenie, że obóz rządzący, obóz prawicy będzie chciał tę zmianę wykorzystać później przeciwko swoim oponentom politycznym - ocenił Kwaśniewski.

 

- Ten brak zaufania do intencji Zjednoczonej Prawicy powoduje, że nie da się dzisiaj rozmawiać poważnie o zmianach konstytucji - powiedział.

 

Grzegorz Kępka przypomniał, że zmiany proponował m.in. Donald Tusk. Lider PO postulował podniesienie progów koniecznych do podjęcia decyzji o wyjściu z Unii Europejskiej.

 

- Jestem przeciwko tym zmianom w tym momencie naszej historii - powiedział Kwaśniewski.

"Dobry moment na zastanowienie nad konstytucją"

- 25 lat konstytucji to jest dobry moment, żeby się nad nią zastanowić i stworzyć taką nową komisję konstytucyjną, która miałaby przeprowadzić refleksję nad konstytucją, czyli powiedzieć, co przez ćwierć wieku się sprawdziło, co już się zużyło, a jakie nowe regulacje są potrzebne - tłumaczył były prezydent, który do momentu wyboru na ten urząd pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego.

 

- Tylko to powinna być praca poważna, dogłębna wieloletnia i obliczona na to, że dopiero po kilku latach taka komisja konstytucyjna przedstawi swoje propozycje i są one wtedy przedkładane pod referendum ogólnonarodowe. To by nas wszystkich uczyło kultury konstytucyjnej. Wtedy wiedzielibyśmy o co chodzi, wiedzielibyśmy także, że konstytucja to jest rzeczywiście ustawa zasadnicza, która nie może podlegać koniunkturom - dodał.

 

ZOBACZ: Polska. Donald Tusk: problemem konstytucji jest to, że do władzy doszli ludzie, którzy ją gwałcą

 

- Stabilność konstytucji też jest wielką wartością, bo ona uczy kultury konstytucyjnej i prawnej. Myśmy mieli pecha do konstytucji. Nawet wielka Konstytucja 3 Maja nie uratowała Polski przed rozbiorami - przypomniał, choć przyznał, że stworzyła "dziedzictwo duchowe".

 

- Konstytucje międzywojenne też nie uratowały nas przed katastrofą wojenną, konstytucja PRL była konstytucją nie w pełni suwerennego państwa. Właściwie dopiero ta demokratyczna konstytucja przyjęta jako jedyna w referendum przez 25 lat daje nam materiał, co być może trzeba byłoby zmienić w przyszłości - dodał.

 

Zaznaczył jednak, że "te zmiany muszą płynąć z przekonania, że to będzie poprawiać państwo i dawać więcej siły obywatelom".

 

- I że nie będzie to związane z koniunkturą polityczną, ale z myśleniem o wspólnych wartościach i dobru - powiedział.

 

WIDEO - Aleksander Kwaśniewski w "Gościu Wydarzeń"

 

"Trzeba w dobrej formie zrobić drugi krok"

Argentyna, Meksyk, Arabia Saudyjska i Polska to zdaniem byłego prezydenta dobry skład grupy na mistrzostwa świata w Katarze.

 

- Trafiliśmy dosyć dobrze. W ogóle te grupy są dosyć wyrównane, nie ma chyba żadnej grupy śmierci. Z punktu widzenia atrakcyjności, to jest świetna grupa. Argentyna to jest Argentyna, dwukrotny mistrz świata i Messi, Meksyk to jest też widowiskowo grająca drużyna, Arabia Saudyjska nie ma nic do stracenia, więc też myślę, że będzie grała otwarty futbol - powiedział Kwaśniewski.

 

- Ważne, żeby dobrze się przygotować, uniknąć kontuzji i grać - powiedział były prezydent.

 

ZOBACZ: Losowanie grup mistrzostw świata w Katarze. Polacy poznali rywali

 

- Nam te mistrzostwa świata w XXI wieku nie wychodziły i myślę, że PZPN powinien przeanalizować, jakie błędy zostały popełnione. Graliśmy z różnymi trenerami, więc musi to być materiał analityczny. Czasu jest trochę, ale nie za dużo, kształt reprezentacji jest mniej więcej znany, nie sądzę, żeby Czesław Michniewicz mógł kogoś znaleźć, jak królika z kapelusza, bo obracamy się w gronie trzydziestu kilku zawodników którzy będą grali - powiedział Kwaśniewski.

 

- Nikt jeszcze meczu nie wygrał na papierze, ani tylko mówiąc o tym - zaznaczył. - Trzeba przygotować dobrą taktykę i w dobrej formie wyjść na boisko - mówił.

 

- To będzie fascynujące. Dobrze, że jesteśmy na tych mistrzostwach, to już jest pierwszy krok zrobiony, teraz trzeba zrobić następny - zaznaczył.

"Kontrowersyjne mistrzostwa w kontrowersyjnym miejscu"

Aleksander Kwaśniewski odniósł się do informacji o zapowiadanym odbieraniu tęczowych flag w czasie mundialu, co organizatorzy skomentowali nie jako dyskryminację, ale jako "zapewnianie bezpieczeństwa" i "zapobieganie atakom" ze strony "innych fanów futbolu".

 

- Pod względem politycznym to nie będą łatwe mistrzostwa. Zaczyna się od grzechu pierworodnego. Nikt dziś nie rozumie, jak Katar, maleńki kraj bez żadnej wielkiej tradycji piłkarskiej, może być organizatorem tych mistrzostw. Poza tym mówimy o Bliskim Wschodzie, gdzie jednak jest nie tylko inna kultura, ale także inne systemy polityczne - zaznaczył.

 

Według niego "momentów trudnych" może być wiele przed mistrzostwami i w ich trakcie, a FIFA "podjęła dziwaczną decyzję".

 

ZOBACZ: Eliminacje MŚ 2022. Mecz barażowy Polska-Szwecja. Biało-czerwoni wywalczyli mundial

 

- Nigdy nie byłem zwolennikiem organizacji mistrzostw świata poza krajami, które mają utrwaloną tradycję piłkarską, gdzie są prawdziwi naturalni kibice, których nie trzeba tam zwozić. Taka decyzja przez FIFA została podjęta, zobaczymy, jak sytuacja będzie się rozwijać, ale jestem przekonany, że to jest pierwszy z sygnałów komplikacji politycznych, które będą związane z tymi mistrzostwami - tłumaczył w Polsat News.

 

Dodał, że wcześniej dochodziły informacje o wykorzystywaniu cudzoziemców jako "niewolników" przy budowie obiektów sportowych.

 

- W kontrowersyjnym miejscu, kontrowersyjne mistrzostwa. Oby tylko futbol wyszedł obronną ręka - dodał były prezydent.

 

- Jeżeli mistrzostwa "utoną" w tych wszystkich politycznych problemach, to byłoby źle - wyjaśnił były prezydent, które w przeszłości pełnił także funkcję ministra sportu.

Wygrana Orbána nie będzie niespodzianką

- Jeżeli (Viktor Orbán) wygra, to nie będzie żadna niespodzianka, natomiast oceniam, że wynik opozycji będzie dobry i to będzie też powód do poważnej analizy, co taka wspólna lista daje - powiedział Kwaśniewski w sobotę w Polsat News. - Pewnie będzie też można powiedzieć o słabościach - dodał.

 

- Ale na pewno przegrana opozycji na Węgrzech nie jest końcem myślenia o wspólnej liście w Polsce - podkreślił były prezydent.

 

Według niego węgierska opozycja, która stworzyła wspólną listę, prawdopodobnie uzyska "wynik niezły, choć nie zwycięski". Zwrócił uwagę, że "opozycja na Węgrzech walczy w skrajnie trudnych warunkach, bo niemalże nie ma w ogóle dostępu do mediów, całkowicie zmonopolizowanych przez Orbána".

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Victor Orban: Ukraina prosi w istocie o zablokowanie węgierskiej gospodarki

 

Zdaniem Kwaśniewskiego jeden ze scenariuszy po stronie opozycji powinien zakładać utworzenie wspólnej listy. Zaznaczył, że decyzję powinny poprzedzić badania opinii społecznej "dlatego, że nie zawsze połączenie różnych bytów politycznych daje synergię wyborczą".

 

- Trzeba o tym myśleć, trzeba również myśleć i badać, jakie szanse miałyby dwie listy, o których mówił prezes PSL (Władysław) Kosiniak-Kamysz. Trzeba byłoby wiedzieć, jakby ten wynik wyglądał, gdyby wszyscy poszli osobno, czego też wykluczyć się nie da, ale biorąc pod uwagę system liczenia głosów d’Hondta to byłoby prawdopodobnie najgorsze z rozwiązań - powiedział odnosząc się do niedzielnych wyborów na Węgrzech, które wyłonią 199-osobowy parlament. Sondaże wskazują na wygraną rządzącej koalicji zawiązanej przez rządzącą konserwatywna Fidesz i Chrześcijańsko-Demokratyczną Partię Ludową (KDNP).

 

Drugi sojusz zawiązały zjednoczona opozycja (lewicowa Koalicja Demokratyczna, narodowy Jobbik, liberalne Momentum, lewicowo-liberalny Dialog, lewicowo-ekologiczna partię Polityka Może Być Inna oraz Węgierska Partia Socjalistyczna) - i cztery partie: skrajnie prawicowa Nasza Ojczyzna, prześmiewcza Partia Psa o Dwóch Ogonach, antyszczepionkowa Partia Normalnego Życia oraz prezentujący się jako centrowy i prodigitalizacyjny Ruch Rozwiązanie.

 

Dotychczasowe wydania programu "Gość Wydarzeń" można obejrzeć tutaj.

hlk/Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!