Nauczyciele z sekcji oświatowej NSZZ "Solidarność" domagali się realizacji porozumienia z rządem

Polska
Piotr Molecki/East News
Protestujący nauczyciele mieli ze sobą flagi NSZZ "Solidarność" i banery z napisem: "Stop oszczędnościom w oświacie"

Realizacji przez rząd porozumienia z kwietnia 2019 r. w zakresie wynagrodzenia nauczycieli, w tym m.in. powiązania wysokości wynagrodzenia nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce - domagali się protestujący w czwartek w Warszawie nauczyciele z sekcji oświatowej NSZZ "Solidarność".

W czwartek przed gmachem MEiN przy al. Szucha w Warszawie protestowali nauczyciele z sekcji oświatowej NSZZ "Solidarność". W demonstracji uczestniczyli jej przedstawiciele z różnych regionów Polski, m.in. Mazowsza, Podkarpacia, Warszawy, Olsztyna oraz Regionu Śląsko-Dąbrowskiego.

"Wynagrodzenia powinny być uzależnione od gospodarki"

Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" domaga się zrealizowania przez rząd porozumienia z kwietnia 2019 r. w zakresie wynagrodzenia nauczycieli, czyli powiązania wysokości wynagrodzenia nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. MEiN w maju zaproponowało powiązanie wysokości wynagrodzenia nauczycieli z minimalnym wynagrodzeniem za pracę.

 

ZOBACZ: Warszawa. Strajk pielęgniarek i położnych. "Medycy pod Sejmem"

 

Szefowa Prezydium Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Zielona Góra Bożena Pierzgalska przedstawiła podczas swojego wystąpienia postulat powiązania wynagrodzeń nauczycielskich ze średnią płacą krajową - dla nauczyciela kontraktowego, stażysty, mianowanego i dyplomowanego. Według niej, "wynagrodzenia powinny być uzależnione od gospodarki". "Dlaczego służba zdrowia może mieć naliczane pensje od średniej w sferze przedsiębiorstw. (...) Tych lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych ktoś musi wykształcić. Skąd ich weźmiecie, skoro nie będzie nauczycieli" - powiedziała Pierzgalska.

 

Szef Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa przekazał, że "negocjatorzy weszli z postulatami do siedziby ministerstwa edukacji". Wynik rozmów - jak dodał - zostanie przedstawiony po zakończeniu spotkania.

"Mamy zastępować rodziców"

Protestujący nauczyciele mieli ze sobą flagi NSZZ "Solidarność" i banery z napisem: "Stop oszczędnościom w oświacie". Skandowali takie hasła jak: "Solidarność - Solidarność", "Podpisaliście - realizujcie, nauczycieli nie oszukujcie" oraz "Ostrzegamy, ostrzegamy! Pensum nie oddamy".

 

Proksa podczas swojego wystąpienia zwrócił uwagę, że nauczyciele w krajach zachodnich zarabiają dużo więcej niż polski nauczyciel, mając jednak podobny czas pracy. W jego ocenie, nauczyciele na Zachodzie "nie wypełniają także tylu formalności, nie wypisują świadectw". "To są zadania administracji szkolnej, a nie nauczyciela" - podkreślił.

 

ZOBACZ: Węgry: Bruksela nie może dyktować, jak mamy wychowywać dzieci

 

"Robi się ze szkoły placówkę oświatowo-wychowawczą, i tak naprawdę mamy zastępować rodziców, którzy nie radzą sobie z wychowaniem pociech" - zaznaczył Proksa.

 

Z kolei przedstawiciele oświatowej "Solidarności" z Regionu Mazowsze zwrócili uwagę na to, że "podpisane porozumienie z rządem nie jest realizowane". "Wszelkie rozmowy z rządem stają się niewiarygodne i nie będziemy tego tolerowali" - ocenili.

Zaproponowali nauczycielom odgrzewane kotlety?

Sekretarz Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Agata Adamek zapowiedziała, że jeśli związkowcy nie doczekają się realizacji porozumienia, to "przyjdą liczniej - z rodzicami, babciami". "Będziemy dalej walczyć o to, co nam się słusznie należy. Warunki pracy nauczycieli to warunki pracy ucznia" - mówiła Adamek.

 

Zaznaczyła, że w szkołach powiatowych, w małych miastach, nauczyciele, aby wyrobić pensum, muszą podejmować się pracy w kilku placówkach. Według niej, "nauczyciele skończyli kilka kierunków studiów, a i tak zarabiają niedużo".

 

ZOBACZ: UE. Od czwartku obowiązują unijne cyfrowe zaświadczenia COVID-19

 

Adamek krytykowała także projekt nauczania inkluzywnego w polskich szkołach. "Nie jesteśmy przeciwko temu, żeby każde dziecko miało idealne warunki rozwoju - wręcz przeciwnie. My chcemy mieć stworzone takie warunki, żebyśmy mogli zabezpieczyć optymalną opiekę każdemu dziecku. (...) Dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych powinni się zajmować specjalnie do tego przygotowani nauczyciele z kilkunastoletnią praktyką. Jesteśmy przeciwni wprowadzaniu każdego ucznia do szkoły powszechnej, bo z tym problemem zostaje nauczyciel" - mówiła sekretarz "Solidarności".

 

Z kolei Bożena Pierzgalska oceniła, że "rząd nie ma programu dla oświaty". "Śmiejecie się z opozycji, że nie ma programu. A co nam zaproponowaliście? Odgrzewane kotlety" - zwróciła się do rządzących.

Propozycja ministra edukacji i nauki

W maju minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek skierował do stron zespołu do spraw statusu zawodowego nauczycieli propozycje zmian dotyczące wynagrodzeń i czasu pracy nauczycieli w dokumencie pod nazwą "Materiał do dyskusji w ramach prac zespołu do spraw statusu zawodowego nauczycieli". W dokumencie zaproponowano m.in. podwyższenie pensum o dwie godziny. Jednak nie wszystkim nauczycielom.

 

Propozycja nie obejmuje nauczycieli przedszkoli. Ich pensum ma pozostać na obecnym poziomie. Zaproponowano określenie wymiaru zajęć dodatkowych poza pensum (np. zajęć rozwijających zainteresowania), "które obowiązkowo realizowaliby nauczyciele przedmiotów, które wymagają mniej czasu na przygotowanie się do zajęć lub sprawdzanie prac pisemnych: nauczyciel wychowania fizycznego, nauczyciel plastyki i nauczyciel muzyki" na dwie godziny tygodniowo.

 

Wśród części dokumentu dotyczącej wynagrodzeń nauczycieli zaproponowano m.in. uzależnienie wysokości wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, odejście od rozliczania średnich wynagrodzeń nauczycieli, likwidację jednorazowego dodatku uzupełniającego, przejście do powszechnego sposobu naliczania wysokości odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych i przesunięcie uwolnionych środków na podwyższenie wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli.

 

Oświatowa "Solidarność" podkreśla, że podstawowym warunkiem przystąpienia do negocjacji jest realizacja punktu VI Porozumienia z 7 kwietnia 2019 r..

 

SKOiW NSZZ "Solidarność" zawarła porozumienie z rządem po trwających kilka tygodni negocjacjach, w przeddzień rozpoczęcia strajku przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych (które porozumienia z rządem wówczas nie zawarły). Zawiera ono 6 punktów. W ostatnim szóstym punkcie zapisano: "Zmiana systemu wynagradzania nauczycieli, w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi do 2020 r.".

 

Oświatowa "S" domagała się wówczas m.in. uzależnienia wynagrodzeń nauczycieli od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej i nadal ten postulat podtrzymuje. Proponuje jako kwotę wyjściową wynagrodzenia zasadniczego dla nauczyciela stażysty przyjąć współczynnik 80 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Nie zgadza się też na majową propozycję MEiN dotyczącą zwiększania pensum.

 

Krytycznie do propozycji MEiN odniosło się też ZNP i FZZ. Również chcą uzależnienia wynagrodzeń nauczycieli od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Są też przeciwne podniesieniu pensum.

 

Podczas czerwcowych posiedzeń zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty wszystkie trzy związki podtrzymały swoje stanowiska w sprawie propozycji MEiN.

aml/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!