Koniec patostreamingu w Polsce ? Są projekty PiS i KO

Polska

W Sejmie trwają prace na przepisami o zakazie patostreamingu. Swoje projekty złożyli posłowie PiS i KO. Pomiędzy propozycjami partii znalazły się różnice dotyczące m.in. promocji hazardu, wyłączenia odpowiedzialności karnej i ochrony głowonogów. Poseł PiS Michał Wójcik zarzucił wcześniej przedstawicielom partii rządzącej, że ukradli projekt jego partii, nazywając ich "złodziejami legislacyjnymi".

Wnętrze sali sejmowej z posłami i godłem Polski
Czarek Sokolowski/AP
Sejm pracuje nad nowelizacją Kodeksu karnego dotyczącą patostreamingu (zdj. ilustracyjne)

Nazwa "patostream" wzięła się z połączenia słów "patologia" oraz "stream" (ang. strumień). Oznacza nagrywanie i publikowanie albo transmitowanie na żywo materiałów, w których prezentowane są treści wulgarne, obsceniczne, szokujące lub brutalne. W połowie marca odbyło się pierwsze czytanie przygotowanej przez klub Koalicji Obywatelskiej nowelizacji Kodeksu karnego, zakładającej wprowadzenie odpowiedzialności karnej za patostreaming i promowanie przez influencerów hazardu.

 

Projekt zakłada kryminalizację rozpowszechniania w sieci, w formie obrazu lub dźwięku, treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego, a także treści przedstawiających jako autentyczne pozorowane popełnienie takiego czynu.

Projekt KO o zakazie patostreamingu. Co zawiera?

W katalogu czynów zabronionych wymieniono czyn zagrożony karą więzienia na czas nie krótszy od pięciu lat - jako umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece lub popełnione z użyciem przemocy; znęcanie się nad zwierzętami i głowonogami lub zabicie ich; naruszenie nietykalności cielesnej w sposób prowadzący do poniżenia lub upokorzenia innej osoby, a także działania dotyczące organizacji gier hazardowych.

 

ZOBACZ: Müller spotkał się z Kaczyńskim. Odpowiedział na obawy ws. stowarzyszenia Morawieckiego

 

Przedstawiając projekt noweli w marcu, odpowiadająca za niego szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży Monika Rosa podkreśliła, że jest ona odpowiedzią na zawetowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, wdrażającej przepisy unijnego Aktu o usługach cyfrowych (ang. Digital Services Act – DSA).

 

Rosa zapowiedziała też, że poza proponowanymi zmianami w Kodeksie karnym planowane są zmiany w Kodeksie wykroczeń, polegające na zmianie art. 107 i nadaniu mu brzmienia: "Kto za pośrednictwem sieci teleinformatycznej publicznie rozpowszechnia w postaci obrazu lub dźwięku treści przedstawiające popełnienie czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat pięciu jako umyślne przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece, stanowiącego naruszenie nietykalności cielesnej, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności oraz grzywny".

 

- Proponujemy taką zmianę po to, aby stworzyć kompleksowy system karania osób, które zarabiają i pokazują młodym osobom takie patologiczne treści za pomocą internetu. Ten przepis domyka system walki z patostreamingiem, aby eliminować luki w karalności. Powstaje swoisty system naczyń połączonych pomiędzy Kodeksem karnym a Kodeksem wykroczeń – powiedziała.

PiS z własnym projektem. Wójcik grzmiał: Złodzieje legislacyjni

Obecnie w Sejmie procedowany jest również projekt nowelizacji Kodeksu karnego przygotowany przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, który po pierwszym czytaniu w lipcu 2025 roki także został skierowany do prac w Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach. Przypomniał o nim podczas marcowej debaty nad propozycją KO poseł PiS Michał Wójcik, określając przedstawicieli partii rządzącej mianem "złodziei legislacyjnych" i twierdząc, że ukradli oni projekt wcześniej przygotowany przez jego partię.

 

Wójcik zaapelował o połączenie projektów i wspólne ich procedowanie.

 

ZOBACZ: Zapytali Trumpa o Polskę. "Wspaniały kraj, jesteśmy przyjaciółmi"

 

Merytoryczne różnice pomiędzy projektami dotyczą ochrony głowonogów (które jako bezkręgowce nie są objęte przepisami ustawy o ochronie zwierząt) oraz nielegalnej promocji hazardu przez influencerów – oba zapisy znalazły się w noweli przygotowanej przez KO.

 

Poza tym PiS zaproponował, aby działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej było zagrożone karą pozbawienia wolności na okres od sześciu miesięcy do ośmiu lat, a karze nie podlegała osoba działająca w obronie interesu publicznego. Natomiast w projekcie KO znalazł się zapis o wyłączeniu spod kary niektórych czynów, o ile będą miały związek z działalnością artystyczną czy naukową.

 

Zarówno posłowie KO, jak i PiS chcieliby, żeby opisane w ich projektach działania podlegały karze pozbawienia wolności na okres od trzech miesięcy do pięciu lat.

 

ZOBACZ: Awantura w "Debacie Gozdyry". Poszło o członkowsko w Unii Europejskiej

 

Podczas pierwszego czytania nowelizacji autorstwa PiS stanowisko KO na jej temat przedstawiła posłanka Magdalena Kołodziejczak. Zwróciła ona uwagę, że zmiany w prawie powinny prowadzić do "penalizacji szeroko rozumianego rozpowszechniania treści patologicznych, brutalnych, poniżających, demoralizujących lub naruszających godność człowieka, a nie jedynie tych rejestrowanych".

 

Zauważyła, że według wnioskodawców transmisja poniżającego zachowania polegającego na naruszaniu czyjejś nietykalności cielesnej będzie zagrożona karą wyższą niż rzeczywiście popełnione czyny (które obecnie są zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności na czas krótszy niż rok). Kołodziejczak wątpiła również, aby przepisy dotyczące patostreamingu musiały znaleźć się w Kodeksie karnym.

 

Przedstawiony w lipcu projekt PiS to kolejne podejście partii Jarosława Kaczyńskiego do zakazania patostreamingu. W maju 2023 roku do laski marszałkowskiej trafił podobny projekt ustawy zmieniającej Kodeks karny, jednak nigdy nie był procedowany – zgodnie z zasadą dyskontynuacji prac parlamentarnych.

 

Według przygotowanego przez Naukową i Akademicką Sieć Komputerową – Państwowy Instytut Badawczy raportu „Nastolatki” w 2024 roku patostreamy oglądało 22 proc. uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych. W roku 2022 było to 26 proc.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Adam Gaafar / mjo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie