Tłumy na przygranicznych stacjach. Niemcy masowo tankują w Polsce
Od dwóch dni na stacjach benzynowych przy granicy z Niemcami tworzą się kolejki do dystrybutorów. Z powodu niższych cen sąsiedzi z Zachodu przyjeżdżają do Polski, by uzupełnić baki. Często biorą ze sobą także kanistry. - W Niemczech jest za drogo, nie da się tak funkcjonować - mówi jeden z rozmówców Polsat News.

Zaczęło się w czwartek, zintensyfikowało w piątek, a w sobotę można już mówić o naprawdę sporych kolejkach. Chcąc zatankować auto na jednej z pięciu stacji benzynowych w przygranicznym Lubieszynie, należy uzbroić się w cierpliwość. Wszystko za sprawą gości z zachodniej granicy, którzy przyjeżdżają do Polski specjalnie po to, by zatankować swoje auta.
- W tym momencie na jednej ze stacji w przygranicznym Lubieszynie jest 20 aut i to są w znacznej mierze auta z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi - relacjonował obecny na miejscu reporter Polsat News Tobiasz Madejski.
Niemcy ruszyli na polskie stacje benzynowe. Tankują do pełna, zabierają ze sobą kanistry
Zainteresowanie niemieckich kierowców polską benzyną wynika z niższych cen od tych obowiązujących na terenie ich kraju. W Lubieszynie za litr benzyny trzeba zapłacić ok. 6,30 zł. Koszt litra oleju napędowego to zaś 7,29 zł.
Zaledwie 300 m dalej, już za zachodnią granicą, na lokalnej stacji benzynowej za litr benzyny zapłacimy 2,02 euro, a za litr oleju napędowego 2,07 euro. Gdy przeliczymy te wartości na złotówki, zauważymy różnicę sięgającą nawet 2,5 zł.
Niemieccy kierowcy, z którymi rozmawiał reporter Polsat News nie kryją, że opłaca im się tankować w Polsce. - W Niemczech jest drogo, za drogo, nie da się tak funkcjonować. Tutaj jest naprawdę lepiej - mówił jeden z nich.
ZOBACZ: Dezinformacja podbija ceny paliw. Niepokojące prognozy
- W tej chwili w Niemczech benzyna jest bardzo droga. Mieszkam blisko granicy i co tydzień tutaj przyjeżdżam - przyznał inny.
Na przygranicznych stacjach można spotkać, rzecz jasna, także Polaków. Ci nie są jednak zazwyczaj tak entuzjastycznie nastawieni do obowiązujących u nas cen. - Drożyzna i cały czas tak jest. Nigdy nie było tanie. Jestem lokalnym mieszkańcem, także tankuję tyle, ile potrzeba i jadę dalej - powiedział polski kierowca w rozmowie z Tobiaszem Madejskim.
Ceny paliw rosną w obliczu wojny w Iranie. Tusk: Konflikt nie ma wpływu na dostawy do Polski
Wartości na pylonach polskich stacji benzynowych rzeczywiście dość dynamicznie się zmieniają, chociaż rządzący zapewniają, że nie ma powodów do obaw. - Chcę państwu powiedzieć, że nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliwa w Polsce (...). Wojna nie ma bezpośredniego wpływu na dostawy ropy naftowej i innych paliw do Polski - zapewniał we wtorek premier Donald Tusk.
WIDEO: Tłumy na przygranicznych stacjach. Niemcy masowo tankują w Polsce

Mimo to w ostatnich dniach kierowcy głębiej sięgają do portfeli. Minister energii Miłosz Motyka w piątek na antenie Polsat News powtórzył deklaracje szefa rządu. - Nie ma dzisiaj żadnego ryzyka zerwania podaży tego surowca. Paliwa na pewno w Polsce nie zabraknie (...). Wręcz ta podaż, jeżeli chodzi o paliwa już przetworzone, jest znacznie szybsza niż popyt, więc tutaj ta kwestia jest stabilna - zapewnił.
ZOBACZ: Węgry mają problem przez wojnę w Iranie. Człowiek Orbana apeluje do Putina
Motyka zaznaczył jednak, że "sytuacja geopolityczna wpływa na makroekonomię, stąd te ceny".
Dezinformacja wlewa się do umysłów, a paliwo do baków. "Propaganda robiona niskim kosztem"
Na wzrosty ma wpływ także dezinformacja, która zalała sieć. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin zaczęły pojawiać się manipulacyjne grafiki, które mają napędzać popyt, ale i strach.
- De facto taka propaganda robiona jest bardzo niskim kosztem - mówił na antenie Polsat News Arnold Nadolczak, zwracając uwagę na mnożące się w materiałach błędy np. graficzne. - Jest to robione przez wykorzystanie chociażby sztucznej inteligencji. Czyli ma niskim kosztem wprowadzić zamieszanie. Żeby wywołać panikę i żeby to paliwo z tych stacji jak najszybciej znikało - objaśniał.
ZOBACZ: Wojna w Iranie a ceny paliw. Będzie drożej? Minister: Są próby wywołania paniki
Jeżeli Polacy będą ulegać takim manipulacjom, ceny rzeczywiście będą wzrastać. Z prognozy przekazanej Polsat News przez serwis e-petrol wynika, że w najbliższych dniach Polacy będą płacić więcej. Według analizy na okres 9-15 marca, przewidywana średnia cena Pb 98 z 6,96 zł za litr wzrośnie do 7,10 zł, Pb 95 z 6,15 zł poszybuje do 6,30 zł.
Droższy będzie też diesel, którego średnia cena wzrośnie z 7,12 zł za litr do 7,29 zł. Skutki obecnej sytuacji odczują również właściciele samochodów na gaz. Średnia wartość tego paliwa z 2,97 zł wzrośnie do 3,10 zł.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej