"Niech Bóg mi wybaczy". Zabił swoją żonę, później opublikował wpis w internecie
Marcin G., który w nocy z wtorku na środę zabił swoją żonę, opublikował w mediach społecznościowych przejmujący wpis, w którym zarzucił partnerce romans. "Niech Bóg mi wybaczy" - napisał mężczyzna w środę rano. Niedługo później zgłosił się na policję. Dziennikarze Polsat News dotarli do ojca zmarłej kobiety, który zarzuca swojemu zięciowi przeinaczanie faktów i zażywanie nielegalnych substancji.

Marcin G. w swoim środowym wpisie opisywał, że jego żona Magdalena wdała się w romans z Damianem K. 10 lat temu. Jak ocenił mężczyzna, który w nocy z wtorku na środę przyznał się policjantom do zamordowania własnej żony, jego partnerka wraz ze swoim kochankiem "postanowili zrobić z niego psychola i potwora".
ZOBACZ: Zabił żonę, po czym oddał się w ręce policji. Tragedia w Wielkopolsce
"Niestety to było dla nich za mało, więc postanowili mnie jeszcze wyj.... z domu, w którym i tak mieszkali jak para, kiedy byłem w delegacji. Byłem dymany tylko na kasę, którą w całości dawałem Magdzie, a ta kupowała stroje erotyczne i buty do łóżka dla niego" - opisywał, sugerując również, że jego żona zażywała nielegalne substancje.
"Dla mnie to już za dużo. Niech Bóg mi wybaczy" - podsumował G. swoją wypowiedź.
Zabił własną żonę, zamieścił przejmujący wpis. "Niech Bóg mi wybaczy"
W rozmowie z dziennikarzami Polsat News do sprawy odniósł się Andrzej Przezpolewski, ojciec zmarłej kobiety. Stwierdził on, że G. "cały czas" oskarżał swoją żonę o ewentualne zdrady. - Miał omamy, bo to narkoman. Jakichś tabletek się nażarł - opisywał mężczyzna, wskazując także, że z uwagi na zażywanie nielegalnych substancji jego zięć był niegdyś hospitalizowany.
Jego zdaniem po pobycie w szpitalu G. zalecono stosowanie farmakoterapii, która miała poprawić jego stan psychiczny. - Nie chciał brać tych tabletek, córka nie mogła w niego wmusić - opisywał ojciec zmarłej kobiety.
ZOBACZ: 48-latek przestał zjawiać się w pracy. Tragiczne odkrycie w Szczecinku
G. w swoim środowym wpisie sugerował także, że był zdradzany również podczas "delegacji". Przezpolewski potwierdził w rozmowie z Polsat News, że jego zięć faktycznie wyjeżdżał do pracy do Niemiec. - Robił dorywczo za granicą, jak znalazł gdzieś (pracę), ale po tygodniu-dwóch wracał, bo Niemiec wywalał, bo jak ktoś wydzwania non stop przez telefon zamiast pracować, no to nikt nie będzie trzymał - podsumował mężczyzna.
Tragedia w Wielkopolsce. Mąż zabił żonę, do wszystkiego przyznał się policji
Sprawę Marcina G. prowadzi konińska prokuratura. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie Sylwia Lewandowska w rozmowie z polsatnews.pl odmówiła odniesienia się do zarzutów, które publikował G. w mediach społecznościowych.
- Czynności procesowe trwają. Nie zostały jeszcze wykonane - powiedziała.
ZOBACZ: Małopolskie: Zmumifikowane zwłoki w mieszkaniu. Mogły tam leżeć dwa lata
Lewandowska poinformowała także, że w czwartek o godz. 11 odbyła się sekcja zwłok zmarłej kobiety.
Zbrodnia w Słowikach w woj. wielkopolskim. 49-latek zabił swoją żonę
Do zbrodni, której miał się dopuścić 49-letni Marcin G., doszło w nocy z wtorku na środę w miejscowości Słowiki pod Kleczewem w powiecie konińskim. Jak relacjonował polsatnews.pl, mężczyzna po dokonaniu zabójstwa swojej żony udał się do policjantów ze Słupcy w woj. wielkopolskim, aby przyznać się do tego czynu.
- Dyżurny wysłał funkcjonariuszy pod wskazany adres domowy, gdzie ujawniono zwłoki 41-latki - przekazała asp. Sylwia Król z Komendy Miejskiej Policji w Koninie.
ZOBACZ: Zapadł wyrok. „Interwencja” pomogła rozwiązać śledztwo
Policjantka informowała, że na ciele zmarłej kobiety widoczne były rany kłute. Dodała, że póki co "jest za wcześnie na wskazanie motywu zbrodni". Nieznany był też szczegółowy przebieg zdarzeń tragicznej nocy. Mężczyzna, który przyznał się do zbrodni, został niezwłocznie zatrzymany.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej