Miliony stron akt ws. Epsteina wstrząsają Ameryką. Wśród nazwisk Trump, Musk i Gates

Świat

Opublikowano miliony stron dokumentów dotyczących przestępstw Jeffreya Epsteina. W aktach znalazła się m.in. lista FBI z niepotwierdzonymi donosami na Donalda Trumpa, którego nazwisko pojawia się tam setki razy. Biały Dom zaprzecza tym ustaleniom. Nowe informacje rzucają też cień na Elona Muska i Billa Gatesa - według dokumentów mogli mijać się z prawdą w sprawie kontaktów z Epsteinem.

Portrety Donalda Trumpa, Elona Muska i Billa Gatesa na tle dokumentów.
PAP/EPA/AARON SCHWARTZ / POOL; Wikimedia Commons/Gage Skidmore; European Commission - Photographer: Lukasz Kobus; Unsplash
Departament Sprawiedliwości USA opublikował dokumenty dotyczące Jeffreya Epsteina

Departament Sprawiedliwości USA opublikował w piątek ponad trzy miliony stron dokumentów w sprawie przestępstw seksualnych Jeffreya Epsteina i osób, którym udostępniał swoją wyspę. Podczas konferencji prasowej zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche poinformował, że pliki przekazane opinii publicznej zawierają opisy ponad dwóch tysięcy filmów i 180 tys. zdjęć.

 

Administracja Donalda Trumpa została zobligowana do publikowania tych dokumentów na mocy ustawy o przejrzystości akt Epsteina.

 

Jak podało BBC, w dokumentach setki razy pada nazwisko Donalda Trumpa. Obecny prezydent USA miał przyjaźnić się z finansistą, ale twierdzi, że ich relacja zepsuła się lata temu i nie wiedział o przestępstwach seksualnych.

Donald Trump w aktach dotyczących Jeffreya Epsteina

Wśród świeżo opublikowanych akt sprawy znajduje się lista sporządzona przez FBI w ubiegłym roku. To donosy na Trumpa przekazane przez dzwoniących na ogólnokrajową linię informacyjną Threat Operation Center. Część z nich została złożona bez wskazania dowodów, a FBI nie zweryfikowało zgłoszeń.

 

Lista zawiera m.in. zarzuty o nadużycia seksualne przez Trumpa, Epsteina i inne znane postacie. Biały Dom twierdzi, że są fałszywe.

 

ZOBACZ: Rosjanie za najbardziej wrogi kraj uważają Polskę. Zmienił się stosunek do Trumpa

 

"Niektóre dokumenty zawierają nieprawdziwe i sensacyjne zarzuty wobec prezydenta Trumpa, które zostały przekazane FBI tuż przed wyborami w 2020 roku" - poinformował Departament Sprawiedliwości USA. "Dla jasności, te twierdzenia są bezpodstawne i fałszywe, a jeśli mają choć odrobinę wiarygodności, z pewnością już zostałyby użyte przeciwko prezydentowi Trumpowi" - dodano.

Elon Musk pisał z Epsteinem. Chciał się "wyluzować"

Ujawnione akta rzucają cień także na Elona Muska, właściciela takich gigantów technologicznych jak Tesla, Space X oraz platforma społecznościowa X (dawniej Twitter).

 

Musk, którego dotąd nie oskarżano o zaangażowanie w sprawę Epsteina, wcześniej podkreślał, że odrzucił zaproszenie na wyspę, na której miało dochodzić do przestępstw. Według nowych dokumentów przedsiębiorca wielokrotnie rozmawiał z Epsteinem w sprawie potencjalnej podróży w to miejsce.

 

"Który dzień/noc będzie najbardziej szaloną imprezą na twojej wyspie?" - napisał do finansisty przed planowaną podróżą w 2012 roku. Mail miał zostać wysłany w listopadzie. Epstein odpisał Muskowi, aby sprecyzował, ile osób chciałby przetransportować śmigłowcem na wyspę. Przedsiębiorca odpowiedział, że będzie tylko on i jego ówczesna żona Talulah Riley.

 

ZOBACZ: Nowe materiały w sprawie Epsteina. Media: Bulwersująca wzmianka o Trumpie

 

Kolejny mail Musk wysłał w Boże Narodzenie 2012 roku. Pytał, czy Epstein ma zaplanowane jakieś imprezy, bo musi się "wyluzować". Podkreślał, że w tym roku pracował "na granicy zdrowego rozsądku", więc doświadczenie "spokojnej wyspy" jest przeciwieństwem tego, czego potrzebuje.

 

W kolejnej wymianie wiadomości pod koniec 2013 roku Musk i Epstein dogadywali wizytę na wyspie finansisty.

 

Mimo to nie ma dowodów, że Musk kiedykolwiek był na wyspie Epsteina. Biura prasowe przedsiębiorstw kontrolowanych przez przedsiębiorcę nie odpowiedziały BBC na prośbę o komentarz.

Choroba weneryczna u Billa Gatesa? Epstein miał załatwić mu leki

Inny wątek dotyczy Billa Gatesa. Twórca Microsoftu - dostawcy oprogramowania Windows i pakietów MS Office - według ujawnionych danych miał zarazić się chorobą weneryczną po współżyciu z Rosjankami.

 

Chodzi o maile z lipca 2013 roku, które miały być przygotowane przez Jeffreya Epsteina, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek dotarły do Gatesa. Oba zostały wysłane z konta finansisty i wróciły na to samo konto.

 

W jednym z maili znalazł się list rezygnacyjny od Fundacji Billa i Melindy Gatesów, w którym nadawca wiadomości (prawdopodobnie Epstein) skarżył się na konieczność zakupów leków dla Billa Gatesa, "aby poradzić sobie ze skutkami współżycia z rosyjskimi dziewczynami".

 

Kolejny mail zaczął się słowami "Drogi Billu". Epstein ubolewał nad zerwaną przyjaźnią z twórcą Microsoftu i ponownie stwierdził, że Gates próbował ukryć chorobę przenoszoną drogą płciową, którą miała mieć także jego żona Melinda.

 

ZOBACZ: Musk odpowiedział na pytanie Sikorskiego. "Śliniący się imbecyl"

 

Biuro prasowe Billa Gatesa przekazało BBC, że informacje w ujawnionych aktach są "absurdalne i całkowicie fałszywe". "Jedyną rzeczą, którą pokazują te dokumenty, jest frustracja Epsteina z powodu braku trwałego związku z Gatesem oraz jak daleko był gotów się posunąć, by złapać kontakt i go oczernić" - przekazano.

Akta sprawy Epsteina. Demokraci twierdzą, że zatajono miliony stron

Jak podkreślił zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche, Departament Sprawiedliwości zdecydował się nie publikować dokumentów, które zawierają dane osobowe lub wrażliwe informacje na temat ofiar Epsteina.

 

Prokurator stwierdził też, że piątkowa publikacja "oznacza koniec bardzo kompleksowego procesu identyfikacji i przeglądu dokumentów".

 

Partia Demokratów twierdzi natomiast, że departament zataił zbyt wiele dokumentów. Według nich około dwa i pół miliona stron wciąż może pozostawać poza dostępem opinii publicznej.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Patryk Idziak / polsatnews.pl / BBC
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie