Dwumiesięczne dziecko zmarło w Radomiu. "Na ścianach był szron"
Prokuratura bada przyczyny śmierci dwumiesięcznego dziecka w jednej z kamienic w Radomiu. O tym, że niemowlę nie oddycha, służby poinformowała matka. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce zauważyli, że w mieszkaniu było tak zimno, że na ścianach znajdował się szron. Śledczy badają, czy mogło dojść do nieumyślnego spowodowania śmierci.

Funkcjonariusze przybyli do jednej z radomskich kamienic po zgłoszeniu na numer alarmowy. Matka dziecka prosiła o przyjazd karetki pogotowia, bo jej dziecko nie oddychało. Po przybyciu ratowników na miejscu podjęli oni akcję reanimacyjną, jednak życia dziecka nie udało się uratować.
ZOBACZ: Nietypowa kradzież w Warszawie. Zniknęła figura Matki Bożej
- Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci dziecka. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u dziecka wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała - powiedział szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski.
Śmierć dwumiesięcznego dziecka w Radomiu. "Okna były przymarznięte, na ścianach był szron"
Przybyli na miejsce funkcjonariusze zauważyli, że w mieszkaniu jest bardzo zimno, panował tam też nieporządek.
- Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Woda w butelkach, które stały na jednym z regałów, również była zamarznięta - powiedział prok. Ołtarzewski.
ZOBACZ: 13-letnia Polka porwana przez morze na Malcie. Trudne warunki poszukiwań
W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka dziecka, a także jej siostra i babcia dziecka. Kobiety były trzeźwe i twierdziły, że paliły w piecu kaflowym w godzinach wieczornych dnia poprzedzającego śmierć dziecka.
Prokuratura sprawdzi, czy nie doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci
Dziecko znajdowało się w gondoli od wózka. Było przykryte pokrowcem, kocykiem, włożone w ocieplacz, kombinezon. Miało spodenki, skarpetki, koszulki, dwie pary śpioszków, czapkę i rękawiczki.
ZOBACZ: Wpłacili zaliczki, zostali bez niczego. "Już nie liczę, że odzyskam pieniądze"
Matka z dzieckiem nie żyła w mieszkaniu, do którego przybyli ratownicy, do Radomia przyjechała w odwiedziny. 37-letnia kobieta utrzymuje, że nie wiedziała, że w mieszkaniu panują tak trudne warunki, a jej dziecko było zdrowie i nakarmione.
We wtorek przeprowadzono sekcję zwłok dziecka. Prokuratura przekazała, że jak dotąd nie udało się ustalić przyczyny zgonu. Śledczy badają okoliczności śmierci pod kątem możliwości nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia. Jak dotąd nikt w tej sprawie nie usłyszał zarzutów.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej