Pegasus w kampanii prezydenckiej. Sławomir Nitras: Mieliśmy pewność, że nas podsłuchują

Polska
Pegasus w kampanii prezydenckiej. Sławomir Nitras: Mieliśmy pewność, że nas podsłuchują
PAP/Marian Zubrzycki/Valdemar Doveiko
Nitras uważa, że Pegasus odegrał kluczową rolę w kampanii prezydenckiej Trzaskowski vs. Duda

- W sztabie Rafała Trzaskowskiego mieliśmy absolutną pewność i przekonanie, na podstawie informacji, które sztab PiS upubliczniał, że oni nas podsłuchują - przekonywał polityk PO Sławomir Nitras w programie "Graffiti". Zasugerował, że Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i Zbigniew Ziobro mogli wprowadzać w błąd sędziów, wydających zgodę na wykorzystanie oprogramowania Pegasus do celów operacyjnych.

Minister sportu i rekreacji Sławomir Nitras był gościem środowego wydania "Graffiti". Grzegorz Kępka zapytał członka rządu m.in. o ujawnione we wtorek dane na temat stosowania oprogramowania szpiegowskiego Pegasus przez polskie służby w latach 2017-2022. Według informacji udostępnionej przez prokuratora generalnego Adama Bodnara, poddanych kontroli Pegasusem zostało 578 osób. 

 

- Robi to ogromne wrażenie - skomentował liczbę inwigilowanych polityk Platformy Obywatelskiej. Jak jednak dodał, powołując się na ministra Bodnara, część kontrolowanych osób to "pospolici przestępcy. - Nie mam jednak złudzeń, że wśród podsłuchiwanych byli też politycy opozycji i ta lista nie skończy się na Brejzie i Karnowskim, tylko będzie dużo dłuższa - oznajmił Nitras. 

Pegasus w kampanii. Sławomir Nitras: Mieliśmy poczucie od wielu lat

Minister wrócił do czasu kampanii prezydenckiej z 2020 roku, w której rywalizowali ze sobą kandydat PO Rafał Trzaskowski i prezydent Andrzej Duda wspierany przez partię PiS, z której się wywodzi.

 

- My mieliśmy poczucie od wielu wielu lat. Ja mogę mówić najbardziej o wyborach prezydenckich w 2020 roku. W sztabie Rafała Trzaskowskiego mieliśmy absolutnie pewność i przekonanie, na podstawie informacji, które sztab PiS upubliczniał, że oni nas podsłuchują - mówił Nitras, nie potrafił jednak przywołać konkretnych przykładów. 

 

ZOBACZ: Byli kontrolowani Pegasusem. Prokurator Generalny podał liczby

 

Wskazał też na istotną rolę ówczesnych szefów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, których nazwał "bardzo ważnym ogniskiem sztabu pana prezydenta Dudy" - Nie ulegało dla nas najmniejszej wątpliwości, że realnym szefem PiS odpowiedzialnym za informacje są Kamiński i Wąsik. Taka była atmosfera - przekonywał Nitras. - I wtedy i dzisiaj nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Pegasus był wykorzystywany w kampanii 2020 roku - dodał polityk.

 

ZOBACZ: Sławomir Nitras w "Graffiti": Czy prezydent pytał o to Polaków?

 

Zezwolenia sądów. "Nikt nie wiedział, czym jest Pegasus"

Nitras odniósł się też do wcześniejszej obietnicy rządu i sejmowej komisji ds. Pegasusa dotyczącej ujawnienia nazwisk osób, które były kontrolowane oprogramowaniem.

 

- W pierwszej kolejności powinni się o tym dowiedzieć sami zainteresowani i zdecydować, czy chce, by ta informacja była upubliczniania - mówił Nitras, podkreślając, że najważniejsze jest ukaranie winnych łamania obywatelskich praw. - A winni na górze całego tego systemu są Kamiński i Wąsik. Tam panowała taka mentalność, że oni są lepsi, że w interesie państwa wolno im wszystko. Knajactwo, nadużywanie prawa, łamanie go, a na końcu mówienie: My tu w imieniu Rzeczypospolitej - oskarżał polityk PO.

 

ZOBACZ: Inwigilowanie Pegasusem. Jest ruch Adama Bodnara

 

Prowadzący Grzegorz Kępka przypomniał, że na wykorzystanie Pegasusa w kontrolach zezwalały sądy.

 

- Dla mnie to jest najbardziej bałamutny argument - mówił Nitras, podkreślając, że "nikt nie wiedział, czym jest Pegasus". - Jedyną informacją, jako dostaliśmy od ministra Ziobry, kiedy pojawiły się medialne doniesienia, że to jest koń ze skrzydłami. Pytanie, co sędzia wiedział. Czy wydawał zezwolenie na czytanie wiadomości, czy skanowanie telefonu kilka lat wstecz, manipulowanie jego wiadomościami, oglądanie zdjęć - zauważy polityk. - Jeśli Kamiński, Wąsik i Ziobro w tej sprawie okłamali sądy, to za to również muszą odpowiedzieć - oświadczył.

 

ZOBACZ: Patryk Jaki o wyniku wyborów: PiS zawdzięcza wynik Zbigniewowi Ziobrze

 

Jak dodał, oburzyła go wypowiedź pewnego sędziego. - Oburzyła mnie wypowiedź, że sędzia ma tak dużo dokumentów, że nie jest w stanie tego przeczytać. Ja jednak wolałbym, żeby sędziowie decydując o naruszeniu czyiś praw obywatelskich mieli czas przeczytać dokumenty. A jeżeli nie mają czasu, to nie wyrażali zgody - skwitował minister. 

 

Aleksandra Kozyra / sgo / Polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie