Chaos i pijaństwo na pokładzie Ryanaira. "Nasz lot był męką"

Świat
Chaos i pijaństwo na pokładzie Ryanaira. "Nasz lot był męką"
Pixabay/Daily Record
Pasażerowie lotu na Ibizę narzekali na głośnych współtowarzyszy podróży

Tańczyli, chodzili z głośnikiem na głowie i pili wódkę - tak zachowywali się pasażerowie linii lotniczych Ryanair w drodze na Ibizę. Grupa hałaśliwych ludzi nie tylko zakłóciła spokój pozostałych podróżujących, ale - według szkockiej pary, która uczestniczyła w tym samym locie - złamała zasady bezpieczeństwa. - Personel nie reagował. Przynosił im jedynie kolejne drinki - relacjonuje para.

Chodzi o lot, który odbył się 25 września z Edynburga na Ibizę. Grupka roześmianych pasażerów na pokładzie samolotu wypiła butelkę wódki, zakupionej w strefie wolnocłowej. Pijani opuścili swoje miejsce i tańcząc w wąskim korytarzu pośrodku samolotu, próbowali ustawić sobie na głowie głośnik, z którego puszczali głośną muzykę.

"Straszliwa męka"

Pozostali pasażerowie byli załamani, gdy zorientowali się, że resztę lotu spędzą w takich warunkach. O trudach swojej podróży opowiedziała para ze Szkocji. Swój trzygodzinny lot ze skaczącymi i krzyczącymi współpasażerami nazwali "straszliwą męką".

 

ZOBACZ: Agresywny pasażer na pokładzie. Samolot LOT-u musiał zawrócić

 

Według ich relacji personel nie był w stanie zapanować nad aroganckim, hałaśliwym tłumem. Kobieta twierdzi, że jej 58-letni mąż był zmuszony do konfrontacji z mężczyznami w drodze powrotnej z samolotowej toalety. Gdy chciał spokojnie wrócić na swoje miejsce i próbował przecisnąć się przez imprezowiczów, jeden z nich uderzył go w rękę. - Chyba chciał przybić mu piątkę, ale był zbyt pijany, żeby trafić - wynika z opowieści kobiety.

"Personel tylko przynosił im drinki"

Para podkreśliła, że personel samolotu nie tylko nie był w stanie zapanować nad uciążliwą grupą, ale zbliżał się do nich tylko po to, żeby podać im kolejne drinki.


Ta podróż tak zszokowała szkocką parę, że postanowiła złożyć oficjalną skargę do Ryanaira. - Otrzymaliśmy odpowiedź "kopiuj wklej" - małżeństwo nie kryje wzburzenia.

 


- Chociaż nie spodziewałam się niczego innego, odpowiedź od Ryanaira była żartem - wyznała w rozmowie z Daily Record. - Mają klientów tylko ze względu na tanie loty, ale nawet jeśli jest to świetna okazja, nikt nie powinien przechodzić przez coś takiego. Bezpieczeństwo pasażerów powinna być na pierwszym miejscu - mówiła.

Turbulencje i roztańczony na pokładzie tłum

Według kobiety przestrzeganie zasad bezpieczeństwa było podczas ich lotu wątpliwe. - Mężczyźni walili w dach, ściągali swoje koszulki i ciągle pili alkohol. Personel nie reagował, przynosił im tylko kolejne napoje - skarży się pasażerka.


- W końcu przeszliśmy do lądowania. Była burza i turbulencje. Stewardessa apelowała przez głośnik, żeby zająć swoje miejsce, bo wszyscy wciąż stali - mówiła.

 

ZOBACZ: Warszawa. Awaryjnie lądowanie samolotu, pasażer wszczął awanturę, uderzył żonę w twarz


Inne zdanie ma rzecznik Ryanaira, który odniósł się do sprawy. "Grupa pasażerów lotu Edynburg-Ibiza stała się uciążliwa w połowie lotu. Aby złagodzić sytuację i zminimalizować dyskomfort pozostałych pasażerów, załoga dokonała kilku ostrzeżeń i odmówiła podania więcej niż dwóch napojów alkoholowych każdemu pasażerowi" - oświadczył.


"Grupa uspokoiła się przed bezpiecznym lądowaniem na Ibizie" - dodał.

nb/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie