Erywań. Premier Armenii odmówił publicznie Putinowi. Tak zareagował prezydent Rosji

Świat
Erywań. Premier Armenii odmówił publicznie Putinowi. Tak zareagował prezydent Rosji
Twitter/Anton Geraszczenko
Brak podpisu premiera Armenii na wspólnej deklaracji OUBZ zaskoczył prezydenta Rosji i Białorusi

Premier Armenii Nikol Paszinian odmówił podpisania istotnego dokumentu podczas szczytu Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) w Erywaniu - podaje agencja Interfax. Dotyczyła ona wspólnych działań pomocowych dla Armenii. Przedstawicielom państw wchodzących w skład "rosyjskiego NATO" nie udało się też porozumieć we wszystkich kwestiach. Do sieci trafiło wideo z reakcją Putina.

Doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko udostępnił na Twitterze nagranie pochodzące z profilu Kremlinpool RIA. Widać na nim głowy państw wchodzących w skład Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), która nazywana jest "rosyjskim NATO".

 

OUBZ zrzesza w sojuszu wojskowym część krajów członkowskich Wspólnoty Niepodległych Państw, wywodzących się z byłych republik radzieckich. Funkcjonuje od 2002 roku na podstawie podpisanego dekadę wcześniej Traktatu taszkenckiego, a obecnie jej członkami są: Republika Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Republika Kirgijska, Republika Tadżykistanu oraz Federacja Rosyjska.

 

ZOBACZ: Konflikt na Kaukazie. Putin rozmawiał z premierem Armenii o sytuacji na granicy z Azerbejdżanem

 

Nagranie z kamery znajdującej się za plecami Władimira Putina, siedzącego na sali przy okrągłym stole, uwieczniło moment, w którym premier Armenii Nikol Paszinian dziękuje zebranym, odmawiając jednocześnie złożenia podpisu pod ważną deklaracją.

 

Na filmie widać też reakcję gospodarza Kremla na te słowa, który w ostentacyjnym geście rzuca pióro na dokumenty. Zachowanie siedzącego z boku Alaksandra Łukaszenki jest jeszcze bardziej wymowne - rozłożył ręce i przyjął zdziwioną postawę, a na jego twarzy wymalowało się zaskoczenie.

 

"Nikol Paszinian odmówił podpisania deklaracji po szczycie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). W rzeczywistości oznacza to całkowity rozpad OUBZ. Putin upuścił pióro, Łukaszenka w szoku" - czytamy we wpisie Heraszczenki.

 

Podczas szczytu OUBZ w Erywaniu doszło do jeszcze jednego zgrzytu. Gdy szefowie państw członkowskich ustawiali się do pamiątkowego zdjęcia przy flagach swoich krajów, prezydent Rosji zajął centralne miejsce.

 

Nikt jednak z obecnych przedstawicieli - w tym stojący najbliżej premier Armenii - nie chciał zostać sfotografowany obok Władimira Putina. Nagranie z tej sytuacji również dostało się do sieci. Widać na nim zaproszonych na szczyt gości, którzy upewniają się, że zachowali odpowiedni dystans do coraz bardziej osamotnionego na światowej arenie przywódcy.

 

"Spójrzcie na premiera Armenii Pasziniana, który robi wszystko, by stać jak najdalej od Putina. I Putin też to wie. Posypał rany solą i to na zgromadzeniu bloku bezpieczeństwa rzekomo kierowanym przez Rosję" - napisał na Twitterze Bakti Niszanow z Komisji Helsińskiej USA.

 

Szczyt OUBZ bez porozumienia. Premier Armenii zaskoczył zebranych

Paszinian oskarżył w środę kierowaną przez Moskwę grupę bezpieczeństwa o to, że nie zapewniła ochrony jego krajowi w obliczu agresji ze strony odwiecznego wroga - Azerbejdżanu.

 

Erywań zarzuca Azerbejdżanowi zajęcia skrawka jego ziemi przejętej we wrześniu w zaciekłych starciach między sąsiadami, w wyniku których zginęło ponad 280 osób. 

 

ZOBACZ: Kaukaz. Wymiana ognia na granicy Azerbejdżanu i Armenii

 

- Do tej pory nie udało nam się podjąć decyzji w sprawie reakcji OUBZ na agresję Azerbejdżanu wobec Armenii - powiedział Paszinian podczas szczytu szefów państw organizacji, w którym uczestniczył także prezydent Rosji Władimir Putin.

 

Premier stwierdził, że "godne ubolewania jest to, że członkostwo Armenii w OUBZ nie powstrzymało napaści Azerbejdżanu". - Akt ten bardzo szkodzi wizerunkowi OUBZ zarówno w naszym kraju, jak i za granicą - dodał Paszinian, cytowany przez AFP.

Paszinian odmówił podpisania deklaracji członków OUBZ. Wyjaśnił dlaczego

Armenia we wrześniu zwróciła się o pomoc wojskową do Moskwy, która na mocy traktatu zobowiązana jest do obrony Armenii w przypadku obcej inwazji. Ale Kreml – który również ma bliskie związki z Baku – nie spieszył się z pomocą Erywaniowi.

 

Szef ormiańskiego rządu tłumaczył, że z powodu tych niepowodzeń nie jest gotowy "do podpisania tych dokumentów".

 

ZOBACZ: Azerbejdżan ostrzelał Armenię. Zginęło 49 armeńskich żołnierzy

 

Paszynian i Putin mają się spotkać na rozmowy w środę. Armenia oczekuje, że OUBZ przyspieszy niezbędne prace polityczne i dyplomatyczne z Azerbejdżanem, aby zapewnić natychmiastowe i bezwarunkowe wycofanie wojsk azerbejdżańskich z suwerennego terytorium Republiki Armenii na ich pierwotne pozycje od 11 maja 2021 r.

 

Premier tego kraju podkreślił, że takie stanowisko jest ważne nie tylko dla przywrócenia integralności terytorialnej Republiki Armenii, ale także dla powstrzymania Azerbejdżanu przed dalszymi agresywnymi działaniami przeciwko naszemu krajowi – informuje agencja ARKA.

Konflikt karabski. Rosja miała być gwarantem pokoju

Armenia i Azerbejdżan toczyły dwie wojny – w latach 90. i 2020 – o zamieszkiwaną przez Ormian enklawę Górskiego Karabachu w Azerbejdżanie. Sześć tygodni walk jesienią 2020 r. pochłonęło życie ponad 6500 żołnierzy z obu stron i zakończyło się rozejmem wynegocjowanym przez Rosję.

 

W ramach umowy Armenia scedowała obszary terytorium, które kontrolowała przez dziesięciolecia, a Moskwa wysłała około 2000 rosyjskich żołnierzy sił pokojowych, aby nadzorowali kruchy rozejm. Etniczni ormiańscy separatyści z Górskiego Karabachu oderwali się od Azerbejdżanu, gdy w 1991 roku upadł Związek Radziecki. W wyniku konfliktu zginęło około 30 000 osób.

map/wka/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie