Czarzasty: Jak Rosjanie słuchają tej naszej dyskusji, to są bardzo zadowoleni

Polska
Czarzasty: Jak Rosjanie słuchają tej naszej dyskusji, to są bardzo zadowoleni
Polsat News
Bogdan Rymanowski i goście programu "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii"

Wiceszef MSWiA Błażej Poboży i prezydencki minister Andrzej Dera zgadzali się, że w sprawie wybuchu w Przewodowie polskie władze zdały egzamin. Przytoczyli pochwały ze strony NATO za powściągliwe informacje. Opozycja uznała, że bezpośrednio po zdarzeniu zabrakło uspokajającego komunikatu. - Daliście dużą przestrzeń, głównie w internecie, dla dezinformacji rosyjskiej - mówiła Marta Golbik (KO).

Prezydent Wołodymyr Zełenski w pierwszych wypowiedziach zaprzeczał, by na terytorium Polski spadła ukraińska rakieta.  

Interes Ukrainy to wciągnięcie NATO w wojnę

- Byłem zaskoczony kategoryczną wypowiedzią prezydenta Ukrainy, że jest przekonany, że strona rosyjska jest autorem tego przedsięwzięcia. Oczywiście w wymiarze politycznym nie ma żadnych wątpliwości co do tego, natomiast w tym realnym zastanawiałem się, skąd prezydent Ukrainy takie ma takie dane - mówił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL).

 

Jego zdaniem zmiana stanowiska i jego modyfikacja świadczy o tym, że Zełenski "modyfikuje je w obliczu faktów".  Zgorzelski przyznał, że przyczyniła się do tego wypowiedź prezydenta USA Joe Bidena, który powiedział, że była to rakieta ukraińska.

 

- Nie dziwi mnie to z punktu widzenia prezydenta Ukrainy. Interes Ukrainy polega na tym, że próbuje wciągnąć do wojny zarówno NATO, jak i - można powiedzieć - cały świat, żeby przy pomocy sił NATO pokonać Rosję. Interes Polski jest nieco inny - powiedział polityk PSL. 

 

W swojej późniejszej wypowiedzi Zgorzelski sugerował, że rządowi zabrakło zarządzania informacją, co "jest jednym z najważniejszych elementów funkcjonowania państwa".

 

ZOBACZ: Przewodów. Miedwiediew pisze o "najbardziej zagorzałych rusofobach"

 

- Wydaje się, że leży w interesie Ukrainy, żeby jak najwięcej państw było zaangażowanych, a nie sama Ukraina. Nie jest rolą polskich polityków usprawiedliwianie ewentualnych władz ukraińskich, a w taką rolę weszli niestety urzędnicy kancelarii prezydenta, czy w niektórych wypowiedziach przedstawiciele rządu i prezydenta. To nie powinno się zdarzyć - powiedział Krzysztof Bosak (Konfederacja).

 

- Jeżeli prezydent Ukrainy kłamie i my mamy dowody na to, że skłamał, to powinno być to przedstawione publicznie i sprawa zamknięta - dodał. 

 

- Któryś dzień z rzędu ciągniemy spór, która to była rakieta, skąd leciała, czy to przypadek czy nie przypadek, to jest sytuacja trochę kuriozalna podobnie jak to, że musieliśmy chyba z osiem godzin na jakiekolwiek oświadczenia władz, które nic nie wnosiły - stwierdził Bosak.

 

- W międzyczasie nasze MSZ zdążyło wydać oświadczenia i wykonać gesty, które wskazywały na Rosjan, to jest niepotrzebne straszenie polskiego społeczeństwa, nakręcanie spirali strachu. Ludziom trzeba powiedzieć, że przez jedna zabłąkaną rakietę, ani nawet przez jeden zestrzelony samolot, wojny nie wybuchają - podsumował. 

Poboży: Rząd zdał egzamin w sferze komunikacji 

- Władze polskie skoncentrowały na wysłaniu na miejsce wysokiej klasy specjalistów, zarówno wojskowych, jak i z centrum kryminalistycznego policji. Inaczej trzeba by oddać sprawę śledczym z powiatu hrubieszowskiego - powiedział wiceszef MSWiA Błażej Poboży (PiS).

 

Poboży stwierdził, że wypowiedzi prezydenta Zełenskiego zmieniały się w miarę jak uzyskiwał on nowa wiedzę na temat zdarzenia w Przewodowie.

- Jeszcze nigdy relacje polsko-ukraińskie nie były tak dobre jak teraz, nie ma kryzysu, jeśli są jakieś wątpliwości co do interpretacji one powinny być szybko wyjaśniane. Tempo, w jakim prezydent Zełenski zmienił kurs swojej wypowiedzi, jest tego dowodem - powiedział wiceminister. 

 

Marta Golbik (KO) uznała, że niezależnie od okoliczności całą winę ponosi Rosja. - Ukraina się broni i o tym warto przypominać - powiedziała. Jednocześnie zaznaczyła, że zginęło dwóch Polaków, pierwsze osoby, które zmarły w Polsce w wyniku wojny. - To jest sytuacja kryzysowa - stwierdziła, dodając, że dobrze że prezydent Zełenski wycofał się ze swoich komunikatów.

 

ZOBACZ: Przewodów. Tak wygląda miejsce uderzenia rakiety. Zdjęcia Polsat News

 

- Mam żal do rządzących w Polsce, że nie ma gotowych scenariuszy na takie wydarzenia - powiedziała Golbik. Dodała, że "doszło do sporego chaosu".

 

- W takich sytuacjach najważniejszą rzeczą jest spokój i dystans - powiedział Włodzimierz Czarzasty (Lewica). Dodał, że był na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Jego zdaniem polskie władze popełniły błąd komunikacyjny.

 

- Trzeba było o 15 czy 16 powiedzieć narodowi, że USA dały taką informację, Ukraina dała taką informację. Musimy to sprawdzić, to musi trochę potrwać. W momencie, kiedy to zweryfikujemy, damy ostateczną informację - powiedział Czarzasty. 

 

- Są przygotowane warianty na taką sytuację i to są warianty przygotowane dużo wcześniej, nawet nie wiem, kto i który rząd to przygotowywał - powiedział Czarzasty. Jak stwierdził, trudno mu ocenić, czy te procedury działania były realizowane.

 

Jego zdaniem w sprawie rakiety potrzebna jest wstrzemięźliwość. Czarzasty podkreślił również, że nie należy podważać wiarygodności Ukrainy na podstawie jednego incydentu i reakcji na niego. Polityk Nowej Lewicy uznał, że prezydent Ukrainy potrzebuje czasu, aby zareagować zgodnie z polskimi oczekiwaniami.

 

WIDEO - Politycy m.in. o wybuchu w Przewodowie. "Śniadanie Rymanowskiego"

 

Dera: Zostaliśmy ocenieni bardzo wysoko

- Reakcja polskich władz przez wszystkich koalicjantów w NATO została oceniona bardzo wysoko, że to było bardzo roztropne, spokojne, rzeczowe komunikowanie - powiedział prezydencki minister Andrzej Dera .

 

- Sprzeczne dwie dane utwierdzają sprzeczności - odpowiedział Dera opozycji i wyjaśnił, że trzeba było czekać na wyjaśnienie sytuacji, a potem podawać informacje. - Podaje się informację pewną - dodał.

 

- Informacji, która jest teraz nie podważa nikt - zaznaczył. Jego zdaniem podanie pewnych informacji trwa wiele godzin. - To nie był wypadek pod Żyrardowem - podkreślił Dera.

 

- Zdarzenie to, najbardziej niebezpieczne od początku konfliktu, wymagało dogłębnego wyjaśnienia - powiedział Błażej Poboży. Postulat podawania niepełnych informacji w ramach informowani społeczeństwa nazwał "bardzo amatorskim". Jego zdaniem suwerenne państwo musi doprowadzić do wyjaśnienia sytuacji własnymi siłami.

 

ZOBACZ: Niski przelot rosyjskich myśliwców nad okrętami NATO. Incydent na Bałtyku

 

Przypomniał, że agencja AP informując o dwóch rakietach "albo się myliła, albo wprowadziła w błąd, albo miała złe źródło". Poboży dodał, że za strategię komunikacyjną chwalił Polskę sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Jego zdaniem to "najlepszy przykład komunikacji w czasie kryzysu".

 

- Była to najtrudniejsza sytuacja i myśmy także w wymiarze komunikacyjnym zdali egzamin - podsumował Poboży.

 

Posłanka KO stwierdziła, że wiceszef MSWIA nazywa "amatorami" rzeczników takich instytucji jak Pentagon, którzy wyszli i poinformowali, "co się stało i gdzie". - Tego bym oczekiwała. Dajecie przestrzeń dla niepokojów wśród ludzi. Daliście dużą przestrzeń, głównie w internecie, dla dezinformacji rosyjskiej - mówiła. 

Bosak: Co pokazał radar 40 km od Przewodowa?

Krzysztof Bosak powiedział, że polskie władze najprawdopodobniej dysponowały pochodzącą od sojuszników informacją pochodzącą z samolotu AWACS, który krążył nad wschodnią Polską, o tym, skąd leciały rakiety.

 

- Jeśli to prawda, to to, co mówi minister Poboży, to było dziewięć godzin ściemniania z jakąś konkretną intencją polityczną, na przykład, żeby nie pójść na konflikt z Ukrainą w tej kwestii, bo wiemy, że rząd zainwestował w relacje z Ukrainą wszystko, a niestety dostaje po twarzy awansem ambasadora Melnyka - powiedział Bosak przypominając nominację byłego ambasadora Ukrainy w Berlinie na stanowisko wiceszef MSZ.

 

- Rosji w tej chwili nie zależy na wojnie z Polską - twierdził Bosak.

 

Andrzej Dera uznał, że Bosaka "nie można słuchać" i pytał, czy zastanawiał się na przykład nad możliwą sytuacją, w której rakieta lecąca z Ukrainy byłaby elementem prowokacji Kremla.

 

ZOBACZ: "Interwencja". Przewodów opłakuje ofiary rakiety. "Nie do pomyślenia"

 

- Pan broni Rosjan. Gratuluję panie pośle - powiedział prezydencki minister do Bosaka.

 

- To, co opowiada pan Bosak urąga elementarnej wiedzy z zakresu funkcjonowania służb i relacji w ramach Sojuszu - tłumaczył z kolei Poboży.

 

- Co zarejestrował radar, który jest 40 kilometrów od tego miejsca? - pytał Bosak.

 

- Dla pana ważniejsza jest strona rosyjska, a dla nas polska - odpowiedział Dera.

 

- Rosjanie jak słuchają tej naszej dyskusji, to są z niej bardzo zadowoleni - powiedział Czarzasty. - W takich sprawach przede wszystkim potrzebny jest spokój. Ideologizowanie tego - niestety nie. Informacyjnie można to było zrobić lepiej - dodał. 

 

- Z punktu widzenia interesu i bezpieczeństwa Polski ta sytuacja została wyprowadzona dobrze w ostatecznym fiale całej sprawy - zakończył wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.

Politycy: Nominacja Melnyka niepotrzebna

Znany z popierania działalności Stepana Bandery były ambasador Ukrainy w Berlinie Andrij Melnyk został wiceszefem ukraińskiego MSZ. Nominacją jest zaskoczony m.in. Andrzej Dera.

 

- Osobiście jestem zaskoczony, bo my jako strona polska zawsze sprzeciwiamy się tej narracji banderowskiej. Nie jest ona do zaakceptowania i w żaden sposób nie możemy akceptować polityków, którzy taką narrację wprowadzają w przestrzeń publiczną - powiedział Dera.

 

- Nie jesteśmy jednak państwem, które ingeruje w wewnętrzne sprawy i powoływanie polityków w innym państwie - powiedział mówiąc, że "możemy to komentować, nie możemy ingerować".

 

- To jest cios w serce polskim rodzinom wołyńskim - powiedział Zgorzelski, przypominając, że za rok będzie obchodzona rocznica rzezi wołyńskiej, a nominacja ma miejsce w przededniu tej rocznicy.

 

- Powoływany jest człowiek, który zrównuje zbrodnie banderowskie z rzekomymi zbrodniami polskimi. To jest niedopuszczalne z punktu widzenia polskiej racji stanu i nigdy nie powinno się wydarzyć. W imieniu rodzin wołyńskich żądam przeprowadzenia rzetelnej ekshumacji, po drugie restytucji polskich kościołów, żeby tam w piłkę nie grano, bo to są dobra dziedzictwa narodowego i żeby zaprzestano prowokacji. To się nie powinno nigdy zdarzyć - powiedział wicemarszałek Sejmu.

 

ZOBACZ: Andrij Melnyk zwolniony. Ambasador w Niemczech ma zostać wiceministrem spraw zagranicznych

 

- Ważne jest to, że ukraińskie MSZ odcięło się od tych słów i są to prywatne poglądy wiceministra Melnyka - powiedziała posłanka KO. - Dzisiaj musimy szukać takich rozwiązań, które eliminują napięcia - dodała, przyznając, że słowa obecnego wiceszefa ukraińskiego MSZ były "wyjątkowo fatalne".

 

Powołanie byłego ambasadora uznał za błąd Ukrainy wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Stwierdził, że "Ukraina ma ostatnio gorszy czas w dyplomacji".

 

- W Kijowie doskonale wiedzieli, że Polska nie życzy sobie, żeby człowiek który obraził Polskę i Polaków, po tym jak stracił stanowisko ambasadora Ukrainy w Niemczech został wiceministrem MSZ - powiedział Bosak. Polityk Konfederacji dodał, że wiedziano od tym od wielu miesięcy.

 

- Obawiam się, że to jest policzek wymierzony Polsce za to, że nie podchwyciła ukraińskiej narracji w sprawie rakiet - powiedział. Nazwał skuteczność polityki polskiej wobec Ukrainy "zerową" - stwierdził. 

 

- To jest zły wybór - zgodził się Błażej Poboży z PiS. - To jest stanowisko wiceministra. Pamiętajmy, że ktoś inny prowadzi i koordynuje tę politykę - zaznaczył.

Posłanka KO: Rząd będzie dilerem używanych aut

Jeśli pijany kierowca będzie miał co najmniej 1,5 promila alkoholu, albo spowoduje wypadek mając 0,5 promila, straci samochód. Sejm przyjął reformę, która trafi teraz na biurko prezydenta Andrzeja Dudy. Jeśli głowa państwa złoży podpis, nowe przepisy zaczną obowiązywać po trzech miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

 

- Państwo stanie się największym dilerem samochodów używanych. Pytanie czy jest na to przygotowane. Takie to będzie miało konsekwencje - mówiła Marta Golbik (KO).

 

Koalicja Obywatelska była przeciwko ustawie, Golbik wyjaśniła, dlaczego.

 

- Bardzo często będzie się karać współmałżonków, całe rodziny - powiedziała, dodając, że przepisy są niejasne. Jak dodała ustawa "ulgowo traktuje kierowców zawodowych". Jadąc bowiem w stanie nietrzeźwości autem służbowym kierowca nie straci pojazdu, a jedynie zapłaci 5 tys. zł.

 

- Jest pełna nierówność, wiadomo, że każdy jeździ innym samochodem - powiedziała. - Jestem za tym, żeby karać pijanych kierowców - powiedziała. Dodała, że konieczna jest nieuchronność kary, a z tym jest, jej zdaniem. Zarzuciła też rządowi brak polityki przeciwalkoholowej.

 

- Cała polityka antyalkoholowa sprowadza się do prezesa Kaczyńskiego mówiącego o "dawaniu w szyję" - powiedziała.

 

Prezydencki minister Andrzej Dera powiedział, że próba rozwiązania problemu pijanych kierowców "jest próba drastyczną". Dodał jednak, że proces legislacyjny nie został zakończony, a problem polega na tym, że zgodnie z ustawą prawo będzie w różny sposób reagowało na taką samą sytuację w zależności od tego, jaki kierowca będzie jechał po alkoholu. Uznał to za wadę projektu.

 

ZOBACZ: Pijani kierowcy będą tracić samochody. Sejm przyjął ustawę, która czeka na podpis prezydenta

 

- Więcej niż 2 tys. ludzi ginie na drogach. Do wszystkich musi dotrzeć, że jak pijesz to nie jedziesz. Jeśli ustawa wejdzie w życie to przez rok, dzień i noc trzeba mówić: napiłeś się, nie jedź - powiedział Włodzimierz Czarzasty. Jego zdaniem, ci którzy mówią o zbyt ostrych przepisach, powinni najpierw powiedzieć to rodzinom ofiar pijanych kierowców.

 

- To nie jest nowość w UE. Takie rozwiązania są stosowane we Francji, Austrii - powiedział. - Zamordyzm PiS jest ewidentnie pokazywany na tylu polach, że w tej sprawie bym ich zostawił - dodał.

 

Przyznał, że każdy kraj szuka możliwości walki z pijanymi kierowcami. - Jechanie po pijaku jest złe, kierunek jest słuszny. Każdy niech robi, co chce w granicach prawa i niech to nie zagraża innemu człowiekowi - zakończył.

 

- Rząd szykuje się na zabieranie aut, na które zaraz nas nie będzie stać. Sam przepis jest nielogiczny - krytykował Bosak. - Pytanie, czy jeśli ktoś jest tak głupi, by po alkoholu wsiąść za kierownicę i nie boi się, ze kogoś zabije, to czy będzie się bał, że mu zabiorą auto - powiedział poseł Konfederacji.

 

- Myślę, że dotkliwsze byłoby posiedzenie przez takiego człowieka przez rok w więzieniu. A samochodem niech jeździ jego rodzina - mówił Piotr Zgorzelski.

 

- Tylko twarda polityka państwa wobec pijanych kierowców przynosi efekty. Już samo zaostrzenie taryfikatora ograniczyło liczbę zdarzeń drogowych - powiedział Błażej Poboży, nazywając ustawę straszakiem, "ale takiego, który przemawia do wyobraźni".

 

Gośćmi "Śniadania Rymanowskiego w Polsat News i Interii" byli w niedzielę: Krzysztof Bosak (Konfederacja), Włodzimierz Czarzasty (Nowa Lewica), Andrzej Dera (Kancelaria Prezydenta RP), Marta Golbik (KO), Błażej Poboży (PiS) i Piotr Zgorzelski (PSL).

 

Poprzednie odcinki programu obejrzysz tutaj.

hlk/arż/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie