Skandaliczny tekst RIA Nowosti. "Powinien być dowodem w ramach procesu nad putinizmem"

Świat
Skandaliczny tekst RIA Nowosti. "Powinien być dowodem w ramach procesu nad putinizmem"
PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Bucza po wyparciu z niej wojsk rosyjskich

Tekst o Ukrainie opublikowany niedawno przez rosyjską państwową agencję RIA Nowosti powinien być przetłumaczony na wszystkie języki, bo będzie kiedyś dowodem w ramach międzynarodowego procesu nad putinizmem - mówi dyrektor kijowskiego Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda.

Tekst pt. "Co Rosja powinna zrobić z Ukrainą?" został opublikowany przez agencję RIA Nowosti 3 kwietnia. Autor Timofiej Siergiejcew wzywa w nim do "denazyfikacji", "deukrainizacji", "deeuropeizacji" Ukrainy.

 

W opinii Mahdy materiał ten świadczy o tym, że "Rosja to państwo totalitarne, w którym państwowe media mogą pozwolić sobie na publikację 'instrukcji deukrainizacji', instrukcji, która przewiduje kaźń nieuległych, zniszczenie języka ukraińskiego i kultury, likwidację suwerenności Ukrainy".

 

ZOBACZ: Mateusz Morawiecki apeluje do państw UE. "Rosja niewiele traci"

 

- Faktycznie to taka twórcza kontynuacja słów (Władimira) Putina z 24 lutego o tym, że Rosja popiera prawo do samoidentyfikacji każdego narodu żyjącego na Ukrainie. Ale to znaczy, że Rosja chce, by Ukraina po prostu się rozpadła - uważa Mahda, .

 

Ekspert mówi, że artykuł opublikowany przez kremlowską agencję powinien być przetłumaczony "na wszystkie języki świata i kiedyś będzie dowodem w ramach międzynarodowego procesu nad putinizmem, 'raszyzmem', który coraz bardziej staje się nieunikniony". - Bo jeśli go nie będzie, to pojawia się pytanie: jak ludzkość zamierza z tym żyć? Jak zamierza to odczuwać? Jakie ma priorytety, wartości? - dodaje.

Ekspert: Putin podsyca ksenofobię i nacjonalizm

Według Mahdy tekst ten stanowi "podwójne uderzenie". Po pierwsze, jak tłumaczy ekspert, ma on przekazać zachodniemu audytorium, że Rosja dalej zamierza kroczyć obraną ścieżką, zaś po drugie artykuł ma mobilizować rosyjskich odbiorców. - Po ogłoszeniu tzw. specjalnej operacji wojskowej Putin nie może sobie pozwolić na przeprowadzenie otwartej mobilizacji. Bo wtedy pojawi się słowo "wojna" i będzie ostrzejsza reakcja państw zachodnich. Ale uważa, że nikt mu nie może zabronić podsycania w kraju ksenofobii, nacjonalizmu, pragnienia niszczenia innych - tłumaczy ekspert.

 

Artykuł można też określić jako "balon próbny", mający wybadać nastroje; to część kampanii władz rosyjskich. Mahda nie wyklucza, że wkrótce może ukazać się tekst w podobnym tonie autorstwa Putina.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Nieznane losy około 400 osób z Hostomla

 

Do tekstu odniósł się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. - Tego samego dnia, 3 kwietnia, kiedy świat przeraził się, widząc ciała zabitych w Buczy, na stronie rosyjskiej państwowej agencji RIA Nowosti został opublikowany artykuł uzasadniający ludobójstwo Ukraińców - podkreślił szef ukraińskiego państwa, cytowany przez portal Ukrainska Prawda. Ocenił, że "nie jest to po prostu tekst". - To jeden z dowodów dla przyszłego trybunału nad rosyjskich wojennych zbrodniarzy - oświadczył.

Propagandowy materiał uderzający w Ukrainę

Autor propagandowego materiału w Ria Nowosti pisze m.in.: "Nazistowska, banderowska Ukraina - wróg Rosji i instrument Zachodu w celu zniszczenia Rosji - nie jest nam potrzebna". Twierdzi, że na Ukrainie "powinna być przeprowadzona totalna lustracja", powinny być "zlikwidowane i zabronione wszelkie organizacje związane z praktyką nazizmu". "Jednak oprócz wierchuszki winna jest też znaczna część masy społecznej, która jest pasywnymi nazistami, poplecznikami nazizmu" - czytamy.

 

"Sprawiedliwe ukaranie tej części ludności możliwe jest tylko poprzez niesienie nieuniknionych ciężarów sprawiedliwej wojny przeciwko nazistowskiemu systemowi, prowadzonej możliwie uważnie i ostrożnie w stosunki do cywilów. Dalsza denazyfikacja tej masy ludności polega na reedukacji, osiągniętej represjami (naciskami) ideologicznymi nazistowskich placówek i surową cenzurą - nie tylko w sferze politycznej, ale też w sferze kultury i oświaty (...)" - kontynuuje.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Media: w ukraińskich wsiach Rosjanie szukali "ubranych na czarno nazistów"

 

Dalej dodaje m.in., że "denazyfikowany kraj nie może być suwerenny", a proces "denazyfikacji" nie może trwać mniej niż jedno pokolenie. Oskarża "zbiorowy Zachód" o to, że jest źródłem i sponsorem "ukraińskiego nazizmu" i wskazuje, że "denazyfikacja" ma też oznaczać "deukrainizację" i "deeuropeizację" Ukrainy.

Pracował przy kampanii wyborczej Wiktora Janukowycza

Autor pisze, że "Banderowska wierchuszka powinna być zlikwidowana, jej reedukacja jest niemożliwa". "Socjalne 'błoto' aktywnie i pasywnie ją popierające działaniem i brakiem działania powinno przeżyć trudy wojny i przyjąć przeżyte doświadczenie jako historyczną lekcję i odkupienie swojej winy" - czytamy na stronie państwowej rosyjskiej agencji.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Przewodnicząca PE: Ukraina wygra tę wojnę, a my jej w tym pomożemy

 

Autor tekstu w RIA Nowosti - Timofiej Siergiejcew - to rosyjski konsultant polityczny. Jak mówi Mahda, mężczyzna pracował podczas kampanii wyborczych Leonida Kuczmy, Wiktora Janukowycza, Arsenija Jaceniuka. - Wydaje mi się, że jego praca w zespole Jaceniuka miała na celu to, by zniszczyć jego szanse jako kandydata na prezydenta. To było w 2010 r.” – podkreśla ukraiński ekspert. Jak dodaje, jest on "stałym gościem rosyjskich federalnych kanałów". Portal Ukrainska Prawda zaznacza, że był on autorem plakatu o "trzech sortach Ukraińców".

zdr/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie