Wojna w Ukrainie. Paweł Jabłoński: Polska gotowa działać w każdy możliwy sposób uzgodniony z Ukrainą

Świat
Wojna w Ukrainie. Paweł Jabłoński: Polska gotowa działać w każdy możliwy sposób uzgodniony z Ukrainą
Polsat News
Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński

- Jesteśmy gotowi działać w każdy możliwy sposób, który będzie uzgodniony z Ukrainą - mówił w "Graffiti" wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Zastrzegł, że "to nie jest tak, że my wykonujemy polecenia, a są takie tezy, że jesteśmy sługami Ukrainy". Chodzi o słowa rzecznika MSZ Łukasza Jasiny. - Może nie jest to najszczęśliwsze sformułowanie - ocenił gość Marcina Fijołka.

- Mamy bardzo intensywne relacje z Katarem, jeżeli chodzi o współpracę energetyczną. W grudniu wizyta prezydenta, silna współpraca firm gazowych. Rozmawiamy z tamtejszymi partnerami, by przez bliższą współpracę strategiczną, gospodarczą i polityczną zwiększać naszą niezależność od Rosji. Tłumaczymy, że Rosja jest państwem agresywnym, że jej propaganda w kontekście zagrożenia ze strony NATO to kłamstwa - mówił Jabłoński, pytany o mecz Polska-Szwecja i tegoroczne mistrzostwa świata w Katarze.

 

ZOBACZ: Sondaż wyborczy: PiS na prowadzeniu. W Sejmie znalazłoby się też KO, Polska 2050 i Konfederacja

 

Odnosząc się do KPO i funduszy z KE, na które czeka Polska, Jabłoński podkreślił, że liczy na podjęcie przez Komisję Europejską "właściwej decyzji" i uruchomienie środków, które "Polsce się należą na podstawie traktatów". - Potrzeby, które były wywołane przez epidemię koronawirusa, kryzys gospodarczy z nim związany, pozostały. Nadal istnieją w takim samym zakresie, a teraz dochodzi dodatkowa potrzeba czyli pomoc dla 2,5 mln uchodźców - wyjaśnił. 

 

Wideo: Paweł Jabłoński mówił, że jeśli wojna się zakończy, to ceny paliw zaczną spadać

 

Kiedy Polska otrzyma środki z UE na walkę z pandemią i pomoc uchodźcom?

Ta świadomość w KE jest coraz większa. To nie jest tak, że Polska czeka, tu nie ma żadnych nowych środków. My zwracamy się o uruchomienie tych pieniędzy, które zostały zablokowane z powodów absolutnie politycznych - podkreślił. 

 

Fijołek pytał czy jest szansa, że Krajowy Plan Odbudowy zostanie odmrożony w ciągu najbliższych dni. - Do tego potrzebna jest decyzja polityczna. Poziom zrozumienia po stronie KE, że możemy mieć pewne spory w ramach Unii, ale w obliczu tego co się dzieje nikt nie ma wątpliwości, gdzie jest granica między wartościami europejskimi, a tymi, które są nam wrogie - mówił Paweł Jabłoński w Polsat News.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Rosja przerzuciła do Ukrainy jednostki z okupowanych terytoriów Gruzji

 

- Próby, które podejmujemy, by rozwiązać tę sprawę są intensywne. Nie jest wykluczone, że będzie się coś tutaj działo - w taki sposób Jabłoński odniósł się do pytania o ewentualną wizytę szefowej KE Ursuli von de Leyen. - Przestrzegam przed daleko idącym optymizmem. Są ministrowie, którzy mają pełną wiedzę na ten temat, to wymaga jeszcze trochę pracy i czasu. Mamy nadzieję, że opozycja nie będzie się starała tego utrudniać, a spory polityczne nie będą się przekładały na osłabienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej - podkreślił wiceminister spraw zagranicznych w "Graffiti". 

Paweł Jabłoński: Rosja mówi bardzo dużo rzeczy, często kłamiąc

Fijołek pytał czy deklaracje Rosji o wycofaniu części wojsk spod Kijowa są wiarygodne. - Z pewnym zdumieniem słucham pewnych polityków w Turcji, w krajach zachodnich, którzy uznają, że jeżeli Rosja coś powie, to idziemy w dobrą stronę. Rosja mówi bardzo dużo rzeczy, często kłamiąc. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, że Rosja w kwestii natarcia na Kijów nie była w stanie zrealizować swoich celów. Dzisiaj to, że pewne wojska są wycofywane, może oznaczać, że oni tych wojsk użyją w innych częściach Ukrainy, np. w rejonie Doniecka i Ługańska - mówił Jabłoński. 

 

Na uwagę, że Polska mogłaby być jednym z państw, które będą gwarantować bezpieczeństw Jabłoński odparł, że "my jesteśmy gotowi, by w tej sprawie działać w każdy możliwy sposób uzgodniony z Ukrainą". - To ona może decydować w jakie sojusze wchodzi i jakie wojska są na jej terytorium. Jeżeli Zełenski zwróci się do nas z taką prośbą, po uzgodnieniu z sojusznikami NATO, będziemy do tego gotowi. Zwróciliśmy się z propozycją działania o charakterze stabilizacyjnym, pokojowym i ten temat na dziś nie zyskał szerszego poparcia. To nie chodzi o eskalację, ale żeby były środki do ochrony ludności cywilnej. Jeżeli on będzie gotowym do zrealizowania, my będziemy w gotowości. Najważniejsze będzie jednak to, czego chce Ukraina - dodał. 

 

Zwrócił uwagę, że pojawiają się tezy, że jesteśmy "sługami Ukrainy". Chodzi o słowa rzecznika MSZ, który powiedział we wtorek, że "jesteśmy sługami narodu ukraińskiego, jego próśb". - To nie jest najszczęśliwsze sformułowanie. Nie wykonujemy ruchów bez uzgodnienia z Ukrainą - podkreślił Jabłoński. 

Wiceszef MSZ: ceny paliw mogą wzrosnąć przez krajowe embargo na rosyjską ropę

Rząd poinformował o zapisach ustawowych, które na poziomie krajowym miałyby zablokować import węgla z Rosji. Opozycja pyta, dlaczego trzeba było czekać przez miesiąc na taki ruch. - Jestem zaskoczony postawą opozycji, która mówiła, że Polska od wielu lat robi rzeczy bez uzgodnienia z UE, stara się prowadzić odrębną politykę, a teraz domaga się, żebyśmy robili coś zupełnie bez uzgodnienia - odparł Jabłoński. 

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Rosjanie wycofują się spod Kijowa. Zełenski: sytuacja nie stała się łatwiejsza

 

- Morawiecki mówił 2 marca, że jesteśmy gotowi do wprowadzenia sankcji krajowych, jeżeli uzyskamy gwarancję ze strony UE, że nie będzie nas za to pozywać do TSUE. Od tego czasu takie gwarancje nie padły. Mimo tego, ze względu na to, jak sytuacja się rozwija, uznaliśmy, że sankcje, które są wprowadzone nie idą wystarczająco daleko. Jesteśmy dzisiaj przekonani co do wprowadzenia środków krajowych. Będziemy ogłaszać kolejne propozycje. 

 

Fijołek pytał czy Polska do końca roku zrezygnuje nie tylko z rosyjskiego gazu, ale także i ropy. - Myślę, że takie możliwości są nawet wcześniej. Ropa naftowa jest dla Rosji zdecydowanie najważniejszym źródłem przychodu. To mniej więcej trzy razy tyle, co gaz. Natomiast dla UE zdecydowanie łatwiejsze jest zastąpienie ropy niż gazu, bo gaz wymaga bardzo wymagającego procesu technicznego. Te możliwości są dużo większe, od miesięcy nad tym pracujemy - mówił wiceszef MSZ. 

 

Pytany, ile będzie kosztowało embargo na rosyjską ropę Jabłoński wyjaśnił, że rząd spodziewa się, że w krótkim terminie może to doprowadzić do wzrostu cen w całej Europie, ale w dłuższym terminie to nie będzie aż tak odczuwalne. - Wysokie ceny paliw, to nie jest efekt sankcji, ale wojny. Jeśli wojna się zakończy, to ceny zaczną spadać - wyjaśnił gość Marcina Fijołka.

 

Poprzednie odcinki programu dostępne są tutaj.

msl/ml/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie