Sprawa prokuratora Andrzeja Z. Prokuratura zaskarżyła decyzją o umorzeniu postępowania

Polska
Sprawa prokuratora Andrzeja Z. Prokuratura zaskarżyła decyzją o umorzeniu postępowania
zdjęcie ilustracyjne, Polsat News
Prokurator Andrzej Z. miał przyjąć milion zł łapówki

Prokuratura zaskarżyła decyzję sądu o umorzeniu postępowania przeciwko prokuratorowi Andrzejowi Z. oskarżonemu m.in. o przyjęcie miliona złotych łapówki - przekazała Prokuratura Krajowa. Swoją decyzję sąd uzasadniał tym, że immunitet prokuratorowi uchyliła Izba Dyscyplinarna SN.

O umorzeniu postępowania pod koniec listopada zdecydował Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście - o sprawie informowaliśmy TUTAJ.

 

Decyzję podjęła sędzia Marta Pilśnik, argumentując, że w sprawie nie doszło do "skutecznego zezwolenia na ściganie" - chodzi o to, że immunitet oskarżonemu prokuratorowi uchyliła działająca jej zdaniem nielegalnie Izba Dyscyplinarna SN.

 

ZOBACZ: Zarzuty łapówkarstwa za wydawanie uprawnień sternika i żeglarza

 

Sprawa Andrzeja Z. powiązana jest ze sprawą celebrytki Joanny P.-J. znanej z programu "Królowe życia" - łapówkę prokuratorowi mieli wręczyć właśnie ona i jej mąż. Celem miało być zwolnienie z aresztu tego drugiego. Decyzją sędzi Pilśnik wątek prokuratora został jednak "wyłączony" z głównej sprawy. 23 listopada, gdy ruszył proces Joanny P.-J., jej męża Adama J. i trzeciego oskarżonego, sprawa Andrzeja Z. została nieprawomocnie umorzona.

Sprawa Andrzeja Z. Decyzja sądu zaskarżona

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Krajowej Łukasz Łapczyński, prokuratura zaskarżyła listopadową decyzję sądu, a także wcześniejsze postanowienie o uchyleniu mężczyźnie aresztu.

 

"Przypomnieć należy, że w trakcie postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, Sądy trzykrotnie podejmowały decyzję o stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec Andrzeja Z., pozytywnie weryfikując materiał dowodowy zgromadzony przez Prokuraturę i w żaden sposób nie negując skuteczności uchylenia Andrzejowi Z. immunitetu prokuratorskiego" - czytamy w informacji przesłanej przez PK.

 

ZOBACZ: Kolejny akt oskarżenia w sprawie tzw. afery reprywatyzacyjnej. "Największa łapówka w historii"

 

Jak wskazano, wątpliwości nie miał również Sąd Okręgowy w Warszawie, który rozpoznawał zażalenia oskarżonego na tymczasowe aresztowanie i jego przedłużenie, oraz Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, do którego w kwietniu 2021 r. trafił akt oskarżenia.

Sprawa Andrzeja Z. "Bulwersująca decyzja"

"Należy zakładać, że nie miała ich również sama sędzia, która potem uchyliła areszt i umorzyła postępowanie, gdyż nie podjęła takiej decyzji po tym, jak mokotowski sąd uznał się za niewłaściwy do przeprowadzenia sprawy i trafiła ona do jej referatu, lecz dopiero wtedy, gdy Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił jej wniosku o przekazanie sprawy do innego sądu" - napisano.

 

Prokuratura oceniła, że decyzja sądu jest "tym bardziej bulwersująca, że dotyczy oskarżonego w poważnej sprawie karnej funkcjonariusza państwa, który z racji swojej prokuratorskiej służby jest zobowiązany do stania na straży praworządności".

 

ZOBACZ: CBA zatrzymało na gorącym uczynku biznesmena i radnego powiatowego z Dolnego Śląska. Łapówka wyniosła 20 tys. zł

 

"Tymczasem – jak wynika z materiału dowodowego – (prokurator - red) żądał, a następnie przyjmował zarówno korzyści osobiste, jak i majątkowe m.in. w postaci miliona złotych łapówki za utrudnianie postępowania w sprawie zabójstwa kobiety, która została oblana kwasem siarkowym. W zamian za łapówki miał podejmować działania ukierunkowane na wytworzenie dowodów mających świadczyć o niewinności jednego z głównych podejrzanych w sprawie o zabójstwo, wobec którego Andrzej Z. także uchylił areszt tymczasowy" - wskazano.

Sprawa Andrzeja Z. Miał przyjąć 1 mln zł 

Chodzi o postępowanie w sprawie zabójstwa na warszawskiej Pradze, które prokurator prowadził od 2014 r. do 2019 r., a w którym podejrzanym był mąż Joanny P.-J. Adam J. W czerwcu 2019 r. J. został zwolniony z aresztu po wpłaceniu 100 tys. zł kaucji. Andrzej Z. miał zapewniać przełożonych, że "nic na niego nie ma". Po pojawieniu się sygnałów, że prokurator działa na korzyść podejrzanego, sprawa została mu odebrana i przeniesiona do innej prokuratury.

 

Oprócz przyjęcia 1 mln zł, za które Z. miał zwolnić Adama J. z aresztu, prokurator miał żądać od kobiety również innych korzyści. Chodziło o płacenie za rachunki w restauracjach, koszule czy bilety na mecz. Z. miał też przyjmować kosze prezentowe z drogim alkoholem, korzystać z użyczonego mu bentleya oraz oczekiwać "załatwienia" recept na leki psychotropowe. Dowodem na bliską zażyłość całej trójki było to, że Z. był gościem na ślubie pary oskarżonych.

dsk/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie