Kolejny akt oskarżenia w sprawie tzw. afery reprywatyzacyjnej. "Największa łapówka w historii"

Polska

Jest kolejny akt oskarżenia w sprawie tzw. afery reprywatyzacyjnej. Obejmuje on 9 osób - poinformował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. - To największa łapówka, jeśli chodzi o akt oskarżenia w historii polskiej prokuratury - powiedział na konferencji prasowej prok. Michał Ostrowski.

Wśród oskarżonych są m.in. b. wicedyrektor BGN w stołecznym magistracie Jakub R. oraz b. dziekan stołecznej palestry Grzegorz M.

 

- Oskarżonym zarzucono m.in przestępstwa korupcyjne na kwotę 47 mln - podał prokurator Michał Ostrowski.

 

Akt obejmuje wpływowych przedstawicieli adwokatury warszawskiej

 

- Ten akt oskarżenia, który prezentuję i który wpływa dziś do sądu, obejmuje dziewięć osób, w tym wpływowych przedstawicieli adwokatury warszawskiej łącznie z niedawnym szefem adwokatów warszawskich (...), jak i też bardzo ważnych, wpływowych urzędników m.st. Warszawy podległych prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz - powiedział Ziobro na konferencji prasowej w Prokuraturze Krajowej.

 

Jak zaznaczył, "dokument ten dowodzi, że prokuratura w bardzo wysokim stopniu prawdopodobieństwa wykazała, że mieliśmy do czynienia w tej sprawie nie tylko z wielkimi nadużyciami, działaniami o charakterze przestępczym, ale też największą udokumentowaną łapówką, która została ujęta w formie aktu oskarżenia, bo sięgającą prawie 50 mln zł".

 

Akt oskarżenia - jak przekazano - objął poza Grzegorzem M. i Jakubem R. także rodziców R.: adwokat Alinę D. i Wojciecha R. Ponadto prokuratura oskarżyła adwokata Roberta N., jego siostrę b. urzędniczkę MS Marzenę K., a także Janusza P., Mariusza L. i Joannę O.

 

Jak poinformował natomiast obecny na poniedziałkowej konferencji prokurator PK Michał Ostrowski, akt oskarżenia w sprawie wpłynął w poniedziałek do Sądu Okręgowego w Warszawie i jest to drugi akt oskarżenia w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną.

 

Złożenie tego aktu ratusz przyjmuje z zadowoleniem

 

 - Chciałbym zwrócić uwagę, że sam fakt złożenia aktu oskarżenia, dosyć późny, przypada jednak na okres kampanii politycznej, kampanii wyborczej. Nie jest on w naszym przekonaniu przypadkowy - powiedział wiceprezydent Warszawy Witold Pahl na briefingu prasowym dotyczącym reprywatyzacji odnosząc się do faktu złożenia aktu oskarżenia.

 

Złożenie aktu oskarżenia ws. tzw. afery reprywatyzacyjnej przypada na okres kampanii wyborczej i nie jest w naszym przekonaniu przypadkowe - powiedział Pahl. 

 

Wiceprezydent stolicy jednocześnie dodał, że ratusz z zadowoleniem przyjmuje "informację o zakończeniu postępowań wobec osób, które były uwikłane w największe - w przekonaniu organów ścigania - działania, jeśli chodzi o szkodę na rzecz miasta".

 

Zaznaczył, że - zgodnie z informacją prokuratury - w gronie oskarżonych "znajduje się jeden były urzędnik ratusza, zatrudniony w roku 2006, a więc w okresie przed przejęciem prezydentury przez Hannę Gronkiewicz-Waltz".

 

- Każda okoliczność, co do której urzędnicy mają uzasadnione podejrzenie o możliwości popełnienia przestępstwa jest przedmiotem stosownych zawiadomień do organów ścigania - zapewnił Pahl.

 

Dane komisji dotyczące lokatorów są "bulwersująco nieprawdziwe"

 

Liczby dot. lokatorów dotkniętych reprywatyzacją przedstawione przez komisję weryfikacyjną są "bulwersująco nieprawdziwe"; takich osób jest 17,5 tys., a nie 92 tys.; również miliardowe dane ws strat Warszawy przekazano nie wiadomo na jakiej podstawie - twierdzą urzędnicy stołecznego ratusza.

 

Prezentując w poniedziałek rano raport komisji weryfikacyjnej jej szef Patryk Jaki oświadczył, że w wyniku reprywatyzacji Warszawa straciła 21,5 miliarda złotych, a razem z mieszkaniami "zostało zreprywatyzowanych" 92 tys. warszawiaków.

 

Na popołudniowej konferencji prasowej dyrektor stołecznego Biura Spraw Dekretowych Piotr Rodkiewicz powiedział, że komisja weryfikacyjna zbadała ok. 250 adresów i "twierdzi, że zbadała ponad 3 tysiące decyzji". - Natomiast komisja nie podaje żadnych danych, na podstawie których przedstawiła to wyliczenie. Trudno jest się odnieść do jakichś miliardowych danych skoro nie wiadomo na jakiej one podstawie zostały przekazane - powiedział Rodkiewicz.

 

To co przedstawiła komisja nijak się nie ma do rzeczywistości

 

Pełnomocnik do spraw rozwiązywania problemów lokatorów z budynków objętych roszczeniami Magdalena Młochowska odniosła się do liczby 92 tys. lokatorów dotkniętych według komisji weryfikacyjnej reprywatyzacją.

 

- Liczby przedstawione przez komisję są bulwersująco nieprawdziwe, to co przedstawiła komisja nijak się nie ma do rzeczywistości, mam pewność, że (komisja) zdawała sobie z tego sprawę, że to co robi to jest manipulacja" - powiedziała Młochowska.

Jak mówiła, komisja weryfikacyjna wzięła powierzchnie wszystkich budynków mieszkalnych, które zostały zwrócone i powierzchnie tych budynków podzieliła średnio na 50 metrów kwadratowych, a następnie do każdego mieszkania przypisano średnio 2,2 lokatora komunalnego.

 

Młochowska dodała, że przy takim podejściu zakładamy, że w budynku nie ma żadnych części wspólnych, nie ma klatek schodowych, nie ma wind, strychów, piwnic, pomieszczeń użytkowych oraz pustostanów.

 

- Tymczasem wśród budynków zwracanych wiele było takich, które były zwracane już jako pustostany. Z naszych wyliczeń wynika, że około 27 proc. lokali zwróconych to były lokale puste - podkreśliła Młochowska. Jak mówiła stąd wynika różnica miedzy danymi komisji weryfikacyjnej o 92 tys. lokatorów dotkniętych reprywatyzacja "a faktami", które mówią o tym, że to jest około 17,5 tys. osób.

 

Wiceprezydent stolicy Witold Pahl powiedział, że od trzech lat odpowiedzialność za zaniechania "związane z zakończeniem spraw reprywatyzacyjnych ponosi obecnie rządząca ekipa, która w sprawie jednoznacznych rozwiązań legislacyjnych nie zrobiła nic" - nawiązał w ten sposób do braku ustawy reprywatyzacyjnej.

 

 

las/  PAP

las/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze