Mariusz Kamiński: groźba Łukaszenki wywołała furię u Rosjan

Polska
Mariusz Kamiński:  groźba Łukaszenki wywołała furię u Rosjan
Polsat News
Szef MSWiA Mariusz Kamiński w "Gościu Wydarzeń"

Groźba Łukaszenki o zakręceniu gazu płynącego do Europy wywołała furię u Rosjan - powiedział w "Gościu Wydarzeń" Mariusz Kamiński, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, koordynator służb specjalnych. Miał to być element szantażu i presji na Unii Europejskiej, ale to było absolutnie nieuzgodnione - dodał.

Na granicę od strony białoruskiej przyjechał polityk Dumy Vitalyi Milonov. Proputinowski parlamentarzysta krzyczał w stronę polskich pograniczników, że Polacy nie są chrześcijanami i ksiądz nie wpuści ich na próg kościoła ze względu na brak miłosierdzia wobec migrantów. 

 

ZOBACZ: Na przejściu granicznym w Bruzgach pojawił się dziś rosyjski polityk Vitaly Milonov

 

Kamiński powiedział, że jest to "oczywisty teatrzyk, mający pokazać wsparcie Rosji dla Białorusi". 

 

- Ale to wsparcie było w bardzo słabym wydaniu, to mało poważny polityk. Myślę, że na zaproszenie władz białoruskich tam się pojawił. To, co jest niezwykle interesujące, to coraz większy dystans Putina od Łukaszenki. To zaczęło się od bardzo niekorzystnej dla Rosjan wypowiedzi Łukaszenki, dotyczącej możliwości zakręcenia gazociągu. Miał to być element szantażu i presji na Unii Europejskiej, ale było to absolutnie nieuzgodnione, to wywołało furię Rosjan - zaznaczył.

 

Jednak, koordynator służb specjalnych podkreślał, że wizyta Milanova nie mogłaby się odbyć bez pozwolenia Moskwy. 

 

- Jest to element scenariusza destabilizacji sytuacji we wschodniej Europie. Łukaszenko jest jednak emocjonalny, jest nieobliczalny i nie do końca odgrywa taką rolę, jaką chciałaby Rosja - dodał.

 

WIDEO: Szef MSWiA o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy 

 

Polski żołnierz nie strzeli pierwszy

Mariusz Kamiński zwrócił uwagę, że Alaksandr Łukaszenko jest niebezpieczny, dlatego polskie służby biorą pod uwagę każdy scenariusz. 

 

ZOBACZ: Kryzys na granicy. Straż Graniczna: stan kobiety, która poroniła, jest ciężki

 

- Nasi żołnierze nie dają się sprowokować. Mieliśmy do czynienia z szeregiem różnego typu prowokacji, obliczonych na reakcję polską, na ten pierwszy polski strzał, on nie padnie. Nasi żołnierze i funkcjonariusze są niezwykle zdyscyplinowani - zapewnił. 

Wsparcie Niemiec

Kamiński wskazał, że działania Polski na polsko-białoruskiej granicy mają poparcie innych krajów europejskich. 

 

- Plan Łukaszenki się sypie, nie spodziewał się tak twardej reakcji Polski. Wszyscy nas bardzo mocno wspierają, są pełni uznania i podziwu dla tego, co robi Polska (...) Władze niemieckie wspierają Polskę, akceptują to, co robi rząd polski i publicznie solidaryzują się z naszymi działaniami - powiedział.  

Powrót migrantów do krajów pochodzenia

Kamiński ocenił, że Polskę stać na to, by sfinansować powrót migrantów do kraju pochodzenia. Zarówno tych, którzy są już w kraju, jak i tych, którzy dopiero się w Polsce znajdą. Wskazał jednak, że polski rząd nie rozpatruje możliwości wpuszczenia migrantów z Białorusi do Polski i wysyłania ich do kraju pochodzenia. 

 

- Dbamy też o to, by do potencjalnych migrantów docierało coraz więcej informacji o tym, że to jest bardzo trudny szlak, niemal niemożliwy do przejścia, że nie jest to droga do Unii Europejskiej - powiedział.

Zamkniecie przejścia granicznego 

Białoruś apelowała o otwarcie przejścia kołowego w Kuźnicy, zapewniając na piśmie, że nie dopuszczą tam migrantów.

 

- Otwarcie teraz tego przejścia byłoby przedwczesne, ale Białorusini wiedzą, że jeżeli powtórzą się takie incydenty to natychmiast zostanie zamknięty również ruch towarowy - powiedział Kamiński. 

 

ZOBACZ: Szef MSZ Zbigniew Rau rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Niemiec m.in. o kryzysie migracyjnym

 

Szef MSWiA dodał, że wszyscy migranci, którzy szturmowali przejście graniczne w Kuźnicy zniknęli.

 

- Są kilkaset metrów dalej w hangarach białoruskich i w miarę dobrych warunkach. Mają tam sklepiki z żywnością i kantor wymiany walut. zachowują się bardzo spokojnie. Nie widać ich na przejściach. Zobaczymy, bardzo uważnie obserwujemy ich zachowanie - zapewnił.

 

Kamiński dodał, że teraz mamy do czynienia z mniej gwałtowną odsłoną kryzysu migracyjnego.

 

- Ale co noc dochodzi do prób przekroczenia naszej granicy, co noc lecą kamienie w kierunku naszych żołnierzy i co noc migranci mają wsparcie białoruskich służb - wskazał. 

 

Wszystkie odcinki "Gościa Wydarzeń" możesz obejrzeć TUTAJ

 

ap/mad/Polsat News/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie