Konflikt w Nowej Lewicy dobiegł końca, ale zawieszeni członkowie twierdzą, że to cisza przed burzą

Polska

Konflikt w Nowej Lewicy, który osiągnął apogeum w minione wakacje, dobiegł końca - deklarują oficjalnie strony sporu. Wciąż zawieszeni "puczyści" uważają, że to cisza przed burzą. Niektórzy z nich mogą podjąć kroki prawne.

Starszy mężczyzna w okularach i marynarce w kratę.
Polsat News
Lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty

- Anulowaniem zawieszenia Karoliny Pawliczak i mnie dobrnęliśmy do końca konfliktu w Nowej Lewicy - ocenił wiceprzewodniczący partii Tomasz Trela, który był jednym z ośmiu zawieszonych w lipcu przez przewodniczącego partii Włodzimierza Czarzastego członków zarządu. "Puczyści", jak się o nich mówi, domagali się stworzenia w ramach zjednoczonej partii więcej niż tylko dwóch frakcji z członków dawnego SLD i dawnej Wiosny Roberta Biedronia, co zdaniem zwolenników zjednoczenia mogłoby doprowadzić do rozpadu formacji.

 

ZOBACZ: Włodzimierz Czarzasty: Prezydium Sejmu zdecydowało o najwyższej możliwej karze finansowej dla Brauna

 

W czwartek zarząd odwiesił Trelę i Pawliczak, a w piątek w Łodzi Trela wystąpił z Czarzastym na wspólnej konferencji prasowej, gdzie mówił m.in.: "Nie ma żadnych warunków kapitulacji. Jest po prostu mądrość, która raz przychodzi raz szybciej, raz wolniej, ale powinna przychodzić do wszystkich stron. To są rzeczy, które powinny pokazywać jak z sytuacji konfliktowych mądre partie wychodzą". Z kolei Czarzasty mówił w piątek w Łodzi, że "kończy się trudny proces konsolidacji partii służący jedności lewicy i temu, by klub parlamentarny nadal funkcjonował tak dobrze, jak obecnie".

"Nie idź drogą Kaczyńskiego"

Jednak dwa miesiące temu sytuacja nie wyglądała tak optymistycznie. Trela, najbardziej rozpoznawalny z "puczystów", zarzucał Czarzastemu, że siadał do stołu z premierem Mateuszem Morawieckim, aby rozmawiać o poparciu europejskiego Funduszu Odbudowy.

 

Kiedy razem z grupą polityków został zawieszony, Trela apelował do Czarzastego: "Włodku, to naprawdę nie są dobre metody. To są słabe metody, tak się nie rozmawia z partią. Nie idź drogą Kaczyńskiego, to się źle skończy dla Lewicy i to się źle skończy dla ciebie, bo ludzie chcą dzisiaj budować Lewicę".

 

ZOBACZ: Włodzimierz Czarzasty: za dwa lata będziemy współrządzili

 

Członek zarządu NL, sekretarz klubu Lewicy Dariusz Wieczorek deklaruje, że sprawy z zawieszonymi politykami zostały już zakończone. - Konflikt został zażegnamy. Myślę, że wszyscy wyciągnęliśmy z tego wnioski - powiedział. Według niego sprawy tych, "którzy jeszcze budzą wątpliwości, idą do sądu" - dodał.

 

Chodzi m.in. o trójkę zawieszonych członków zarządu: byłego posła Wincentego Elsnera, dotychczasowego szefa warszawskich struktur Sebastiana Wierzbickiego i lubuskiego lidera Nowej Lewicy, posła Bogusława Wontora.

Spór sądowy

Wontor, najbardziej znany z całej trójki, nie spotyka się z władzami partii, tłumacząc to m.in. chorobą. Jak usłyszał PAP w kuluarach od posłów jego formacji, zamierza on wejść z ugrupowaniem w spór sądowy. Niestety, mimo prób, nie chciał porozmawiać na temat swojej przyszłości.

 

Z kolei Wierzbicki ocenia, że odwieszenie Treli i Pawliczak, a wcześniej także innych polityków, to "cisza przed burzą". "Wszyscy są teraz bardziej ostrożni, mniej o pewnych rzeczach się mówi, w mniejszym gronie, natomiast konflikt jest" - powiedział.

 

ZOBACZ: Włodzimierz Czarzasty zawiesił sześcioro posłów. "Temat uważam za zakończony"

 

Przyznał też, że dotąd nie otrzymał decyzji o zawieszeniu, a do sądu partyjnego nie trafił wniosek o ukaranie go. "Czarzasty odwiesza tych, co do których jest przekonany, że nie nie będą mu się sprzeciwiać" - ocenia warszawski działacz.

 

Kontaktu z władzami w Warszawie, ale też u siebie w regionie we Wrocławiu, nie ma trzeci z wciąż zawieszonych Wincenty Elsner; sytuację w Nowej Lewicy obserwuje poprzez doniesienia medialne. "Bardzo bym sobie życzył, żeby moją sprawą zajął się sąd partyjny" - powiedział polityk i dodaje, że wtedy mógłby porozmawiać na temat wszystkich wątpliwości, które jego ugrupowanie kieruje wobec niego.

"Wywołał niechęć w klubie"

Zakończyła się natomiast sprawa z posłem Andrzejem Rozenkiem, który nie dość, że wspierał "puczystów", to w momencie, gdy ci przestali Czarzastego krytykować, on dalej wypowiadał się w tym samym tonie w mediach. Pod koniec sierpnia nie został przez Czarzastego, który jest szefem frakcji SLD we wspólnej partii, przyjęty w jej skład, więc de facto - zgodnie ze statutem - już w niej nie jest.

 

Dodatkowo Rozenek wypowiedziami w mediach łączącymi PiS i Lewicę we wspólny rząd wywołał niechęć w samym klubie i część posłów zebrała podpisy pod wnioskiem, aby prezydium go ukarało, nawet przez usunięcie. Ostatecznie, po rozmowie z samym zainteresowanym, skończyło się tylko na naganie, a poseł, choć wcześniej robił to chętnie, nie skomentował już decyzji władz.

 

ZOBACZ: Posłowie Lewicy chcą ukarania swojego partyjnego kolegi

 

Ostatecznie dla formacji próbą będzie kongres zjednoczeniowy, który ma się odbyć 9 października w warszawskiej Hali Expo. Nowa Lewica będzie miała dwóch współprzewodniczących i obecnie jedynymi kandydatami na to stanowisko są Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń.

 

Na giełdzie nazwisk pojawiają się też możliwi kontrkandydaci, głównie wywodzący się z szeregów byłej Wiosny. Swój start rozważa, o czym mówi w mediach, m.in. szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. Najpewniej zostanie on pierwszym wiceprzewodniczącym wspólnej partii. Nie wiadomo natomiast, czy pojawi się kontrkandydat dla Czarzastego

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

aml / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie