Leszek Miller: to nie tak, że UE nie chce dać Polsce pieniędzy. To rząd nie chce ich wziąć

Polska
Leszek Miller: to nie tak, że UE nie chce dać Polsce pieniędzy. To rząd nie chce ich wziąć
Polsat News
Leszek Miller rozmówcą Marcina Fijołka w programie "Gość Wydarzeń"

- To nie jest tak, że UE nie chce dać Polsce pieniędzy. To rząd nie chce ich wziąć - stwierdził Leszek Miller, który był w piątek rozmówcą Marcina Fijołka w programie "Gość Wydarzeń". Eurodeputowany i były premier oprócz sporu Polski z Komisją Europejską, skomentował także sytuację w Nowej Lewicy, ćwiczenia wojskowe Zapad-2021 i sobotnią wizytę ustępującej kanclerz Angeli Merkel w Warszawie.

Leszek Miller odniósł się do pytania o kary dla Polski, które zapowiada Komisja Europejska i czy jako eurodeputowany, będzie nakłaniać do zmiany decyzji. - Bardzo chciałbym to uczynić i z tym większą energią będę to robił, jeśli się dowiem, że polski rząd wycofa się z tej wojenki, którą toczy z Unią Europejską; że takie słownictwo, którego używa pan Terlecki czy pan Sasin, nie będzie już stosowane - powiedział były premier.

 

ZOBACZ: Wicemarszałek Ryszard Terlecki: musimy szukać rozwiązań drastycznych

 

- I że polski rząd przyjmie do wiadomości, że oprócz tego, że polska konstytucja jest najwyższym prawem, to ta sama konstytucja w art. 9 mówi wyraźnie, że "Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego" - dodał Miller.

 

Były premier wskazał, że za kary, które ewentualnie zostaną nałożone na Polskę,  to "rząd musi ponieść konsekwencje". - To nie jest tak, że UE nie chce dać Polsce pieniędzy. To rząd nie chce ich wziąć - stwierdził.

"Morawiecki zgodził się, aby powiązać przestrzeganie praworządności z przepływem finansowym"

Miller, odnosząc się do argumentów strony rządowej, które przytoczył Marcin Fijołek, że "Komisja Europejska wykracza poza traktaty, a wstrzymanie opiniowania Krajowego Planu Odbudowy jest poza porządkiem prawnym", stwierdził, że to "nic podobnego". - Pan premier Morawiecki na szczycie UE, kiedy ta kwestia była rozpatrywana, zgodził się, aby powiązać przestrzeganie praworządności z przepływem finansowym - powiedział.

 

ZOBACZ: Donald Tusk odradza kary finansowe dla Polski. "Jestem bliski przekonania unijnych urzędników"

 

- Fundusz Odbudowy, który zawiera te wielkie pieniądze dla Polski, po pierwsze musi spełniać kryteria merytoryczne, czyli te programy muszą być zgodne ze strategicznymi planami Unii jako całości, tak, aby w całej Unii odmienić gospodarkę krajów członkowskich i aby wszystkie gospodarki stanowiły o nowej, nowoczesnej Europie - stwierdził Miller. 

 

WIDEO: Cała rozmowa z eurodeputowanym Leszkiem Millerem

 

 

Były premier zaznaczył, że "Unia Europejska nie może kierować się tylko wskaźnikami ekonomicznymi, ale musi też patrzeć, czy wdrażanie tych planów będzie się odbywało z zapewnieniem właściwej i skutecznej ochrony interesów finansowych Unii". - Niezbędnym elementem do tego jest niezależne sądownictwo - pokreślił Miller. 

 

- Jeżeli sędziowie w Polsce mają dyscyplinarki za stosowanie prawa unijnego, a orzeczenia TSUE są ignorowane, to Komisja Europejska nie może zamknąć na to oczu i musi powiedzieć, że na to nie ma zgody - ocenił były premier. 

"UE nie może tolerować takich sytuacji"

Miller przyznał, że "jest ciekawy, co wydarzy się za tydzień podczas posiedzenia w Strasburgu na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego i co pani Ursula von der Leyen nam powie". - Nie wiem, skąd się bierze oczekiwanie ministrów polskiego rządu, że Unia machnie na te wszystkie nieprawidłowości ręką, zamknie oczy i powie: "A, dobra. Nie będziemy od was zbyt wiele wymagać" - stwierdził.

 

Były premier stwierdził, że "UE nie może tolerować sytuacji, w której w jednym kraju członkowskim przestrzega się całego ustawodawstwa europejskiego, a w drugim nie". - To jest po prostu niemożliwe - skonkludował były premier.

Wizyta Angeli Merkel w Warszawie

Miller, nawiązując do sobotniej wizyty kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Warszawie, stwierdził, że "ma obawy, że ta wizyta spowoduje dodatkowe rysy na wizerunku stosunków polsko-niemieckich". - Wygląda na to, że prezydent Duda nie znajdzie czasu na spotkanie z kanclerz Merkel. Prezydent mówi, że "on się ciągle uczy, całe życie się uczy", ale efektów nie widać - powiedział Miller. 

 

ZOBACZ: Spotkanie Merkel - Morawiecki. Podano informacje o wizycie kanclerz Niemiec w Polsce

 

- Biorąc pod uwagę znaczenie polityczne pani Merkel i pana Dudy, zarówno w ich ojczyznach, w UE i na arenie międzynarodowej, to zachowanie pana Dudy, który ma nagle wypełniony kalendarz, nie może wręczyć wiązanki kwiatów i życzyć zdrowia na pożegnanie, to jest po prostu coś żenującego - stwierdził Miller.

 

Były premier dodał, że "najgorsze jest to, że to powoduje klimat, że Polska jest krajem całkowicie nieodpowiedzialnym i gotowym do wykonywania gestów, które budzą zażenowanie". 

 

Miller dodał, że w związku z wizytą kanclerz Niemiec polski rząd nie powinien mieć żadnych oczekiwań, bo "Angela Merkel odchodzi". Wspomniał, że "my długo, jako Polska, nie będziemy mieć tak przyjaznego kanclerza jakim była pani Merkel".

"Gdyby Zapad stanowił zagrożenie, rząd wprowadziłby stan wojenny"

Nawiązując do manewrów wojskowych Zapad 2021 za wschodnią granicą Polski, Miller stwierdził, że "nie ma się czego bać". - Polskie reakcje na te ćwiczenia, to przesadzona demonstracja - stwierdził. Wskazał, że "przy polskiej granicy nie ćwiczy 200 tys. żołnierzy, tylko 13 tys.". - To nie są pierwsze ćwiczenia tego typu. Odbywają się co cztery lata, a Polska nigdy nie reagowała w ten sposób jak w tej chwili - powiedział.

 

ZOBACZ: Rozpoczynają się manewry Zapad-2021. Rosja przetestuje nowe uzbrojenie

 

- Tak się po prostu złożyło, że ćwiczenia nałożyły się na inną grę, która jest rozgrywana przez polskie władze w związku z migrantami i uchodźcami. Gdyby Zapad stanowił zagrożenie dla Polski, to polskie władze nie ogłaszałyby stanu wyjątkowego, który nie ma żadnego zastosowania w sprawach militarnych, tylko ogłosiłyby stan wojenny, bo tylko taki poprawi funkcjonowanie sił zbrojnych - stwierdził. 

"Dyskrecjonalne rozmowy" ze stroną białoruską?

Miller dodał, że "całą akcję z migrantami zainicjował Łukaszenka, który idzie śladami swojego przyjaciela Erdoğana".

 

Były premier wskazał, że Polska powinna prowadzić dialog ze stroną białoruską. - Jest jedna z zasad dyplomacji, która mówi tak: im dwa kraje mają gorsze stosunki, tym bardziej powinny być skłonne do rozmów" - stwierdził.

 

ZOBACZ: Maas: nie zostawimy naszych polskich przyjaciół samych wobec kryzysu na granicy z Białorusią

 

Dodał, że takie rozmowy powinny być "oczywiście dyskrecjonalne". - Nie chodzi o to, żeby się tym chwalić. Jeżeli jakiś kontakt nastąpi i jeżeli ten kontakt byłby owocny, to bardzo dobrze - stwierdził.

 

Miller wskazał ponadto, że "UE ma cały zestaw sankcji, które uderzyłyby w Łukaszenkę, jego rodzinę i przyjaciół, którzy dzięki niemu robią interesy". - Mam nadzieję, że prezydent Białorusi boleśnie odczuje działanie Unii, jeśli nie zmieni swojej polityki - stwierdził.

"Czarzasty zachowuje się obrzydliwie"

Były premier odniósł się także do sytuacji w Nowej Lewicy. - Włodzimierz Czarzasty zachowuje się obrzydliwie. Traktuje Nową Lewicę jako swoją prywatną partię - zawiesza, usuwa, obraża, kłamie z wdziękiem Łukaszenki. Miller wskazał, że Czarzasty "jest całkowicie odpowiedzialny za to, że Lewica znajduje się w fazie drgawek". - Mam nadzieję, że to nie są drgawki przedśmiertne - dodał.

 

ZOBACZ: Posłowie Lewicy chcą ukarania swojego partyjnego kolegi

 

- Kiedy istniał SLD, nie bez powodu miał w nazwie "demokratyczny". Czarzasty zamordował demokrację i traktuje Nową Lewicę jak jego partię. Sprywatyzował ją i rządzi się jak wielkorządca, który nie musi zważać na cokolwiek. Zachowuje się ohydnie - podsumował Miller.

 

Pozostałe odcinki programu można obejrzeć tutaj.

kmd/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie