Dogecoin powstał dla żartu. Dyrektor Goldman Sachs dzięki niej zrezygnował z pracy

Biznes
Dogecoin powstał dla żartu. Dyrektor Goldman Sachs dzięki niej zrezygnował z pracy
Deal Drop Images / CC-by-SA / Commons
Dogecoinem można płacić w wielu miejscach w sieci

Jeden z najwyższych rangą managerów banku inwestycyjnego Goldman Sachs rzucił pracę, kiedy zarobił miliony inwestując w dogecoina - kryptowalutę, która powstała dla żartu. Dogecoin od początku roku zyskał na wartości tysiąc procent. Za jego popularnością stoją takie postaci jak Elon Musk czy Snoop Dogg.

Nie wiadomo dokładnie, ile na kryptowalucie zarobił Aziz McMahon, dyrektor zarządzający i szef sprzedaży na rynkach wschodzących w Goldman Sachs. Informację o jego odejściu z firmy podała prasa branżowa. Bankier pracował w jednym z najbardziej renomowanych banków inwestycyjnych świata od 14 lat.

Kryptowaluta jako inwestycja

McMahon nie skomentował swojego odejścia, jednak anonimowe źródła, na które powołuje się brytyjski "The Guardian", mówią o znaczącej sumie, która skutkowała odejściem z firmy. Bankier najprawdopodobniej operował na rynku krytpowalut na własne konto i nie był zaangażowany w operacje prowadzone przez pracodawcę.

 

ZOBACZ: W pełni cyfrowe dzieło sztuki na aukcji Christie's. Można za nie zapłacić kryptowalutą

 

Dogecoin to kryptowaluta wprowadzona w 2013 roku przez dwóch inżynierów z firm IBM i Adobe. Powstał dla żartu, a jej nazwa i symbole nawiązują do pieseła (doge'a) - psa rasy shiba-inu znanego z internetowych memów. Miała być parodią najpopularniejszej kryptowaluty - bitcoina, jednak dziś jej kapitalizacja, czyli łączna wartość wszystkich posiadanych przez ludzi monet, wynosi 84 mld dolarów. Jest warta więcej niż koncerny Ford, BP czy Tesco.

 

Za tegoroczny dynamiczny wzrost wartości dogecoina odpowiada m.in. Elon Musk, który w lutym opublikował na Twitterze wpis, przedstawiający pieseła na księżycu trzymającego chorągiewkę kryptowaluty, z podpisem "dosłownie". Po tej publikacji wartość kryptowaluty wzrosła o 20 proc. Również w lutym założyciel Tesli zainwestował 1,5 mld dolarów aktywów tej firmy w bitcoina.

Pieseł Elona Muska

Nie jest jasne, czy wsparcie miliardera dla dogecoina nie było po prostu podtrzymywaniem krążącego po sieci żartu. Nazywana czasem po polsku piesełomonetą kryptowaluta cieszy się jednak coraz większym uznaniem inwestorów. Niektórzy inwestorzy z wczesnego okresu jej istnienia dysponują już nawet 2 mld dolarów ulokowanych w dogecoinie.

 

ZOBACZ: Elon Musk ogłosił, że Tesla przyjmuje już płatności za pojazdy w Bitcoinach

 

Zainteresowanie nim przychodzi również falami, które pokrywają się z wypłatami rządowego wsparcia dla Amerykanów dotkniętych kryzysem koronawirusowym. Wsparcie to, sięgające 1,4 tys. dolarów na osobę i kolejna kwota na osobę pod opieką, miało stymulować gospodarkę i poprawiać warunki bytowe. Ekonomiści podkreślają jednak, że przekłada się także na wzrosty na giełdzie oraz właśnie na rynku kryptowalut.

Dogecoin pomoże uniknąć inflacji?

Cyfrowymi aktywami coraz chętniej interesują się także banki i fundusze inwestycyjne. Goldmana Sachs w ubiegłym tygodniu uruchomił biuro operacji krytpowalutowych. Zanegował w ten sposób decyzję z 2018 roku, by nie prowadzić działań na tym rynku.

 

Inwestycje w kryptowaluty takie jak dogecoin uważane są czasem za sposób na uniknięcie inflacji, oczekiwanej w związku z przyspieszeniem gospodarek podnoszących się po kryzysie covidowym.

 

- Kryptowaluty nie mają wewnętrznej wartości. To nie znaczy, że nie mają zewnętrznej wartości, bo ludzie przypisują im wartość, ale wewnętrznej wartości nie mają. Powiem to wprost: kupuj je tylko wtedy, kiedy jesteś przygotowany, by stracić wszystkie swoje pieniądze – powiedział Andrew Bailey, szef Bank of England, czyli narodowego banku Anglii, cytowany przez "The Guardian".

pdb/The Guardian/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie