Komunikacja miejska nadal w lockdownie. Rząd nie rezygnuje z limitów

BiznesWiktor Kazanecki
Komunikacja miejska nadal w lockdownie. Rząd nie rezygnuje z limitów
Flickr/Janusz Jakubowski
Rząd ogłosił szeroki plan luzowania obostrzeń. Nie wspomniano nic o limitach w transporcie zbiorowym

- Obostrzenia w transporcie zbiorowym powinno się zweryfikować. On jest bezpieczny - zauważył prezes MPK Wrocław, pytany o epidemiczne limity pasażerów w pojazdach. Tymczasem rząd na razie nie zamierza ich luzować - dowiedział się polsatnews.pl. Podróżnych będzie przybywać, a część przewoźników nie ma "narzędzi i kompetencji", by na bieżąco ich liczyć.

W środę premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski przedstawili harmonogram łagodzenia epidemicznych obostrzeń w maju.

 

Rządowy plan przewiduje m.in. etapowy powrót uczniów szkół podstawowych i średnich do nauki stacjonarnej, otwarcie galerii handlowych w pełnym wymiarze tuż po majówce, a w połowie miesiąca ogródków restauracyjnych, jak i powrót publiczności na obiekty sportowe.

 

ZOBACZ: Luzowanie obostrzeń. Sprawdź harmonogram na maj

 

W opublikowanym harmonogramie nie ma jednak nic o poluzowaniu obostrzeń w transporcie zbiorowym. Przewidują one, że w komunikacji miejskiej oraz pociągach lokalnych pasażerowie mogą zająć łącznie 30 proc. miejsc siedzących i stojących.

 

Natomiast w pociągach dalekobieżnych limit wynosi 50 proc., ale niedostępne są miejsca stojące. To sprawia, iż podróżni na stacjach niekiedy odchodzą z kwitkiem, chociaż w wagonach są wolne fotele.

 

- Na razie nie ma zaplanowanych zmian (co do obostrzeń w transporcie zbiorowym). Gdy nastąpią, będziemy o tym informować - przekazała polsatnews.pl Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Ministerstwa Zdrowia.

 

Limity zostaną? "Już teraz mamy problemy"

 

Powroty uczniów do szkół czy klientów do centrów handlowych najpewniej sprawią, że w pojazdach komunikacji zbiorowej zrobi się tłoczniej. - To wpłynie na sytuację w pojazdach. Będzie więcej pasażerów, a już teraz niekiedy mamy problem, by sprostać temu obostrzeniu - powiedziała polsatnews.pl Hanna Pieczyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.

 

Jak przypomniała, na drzwiach wejściowych do pojazdów są kartki informujące o limitach pasażerów. - Jednak jeśli na przystanku zjawia się duży autobus czy tramwaj, w ciągu kilku sekund trudno policzyć, ile osób jest w środku - dodała.

 

ZOBACZ: Potknęła się na przystanku. Refleks motorniczego uratował jej życie

 

Zdaniem Pieczyńskiej, przewoźnicy ani organizatorzy przewozów "nie mają narzędzi oraz kompetencji, aby na bieżąco liczyć pasażerów, a nadmiar wypraszać".

 

- Limity staramy się respektować, podobnie jak podróżni, ale nie jest to łatwe. Musimy liczyć na rozsądek podróżujących komunikacją miejską - stwierdziła.


Hanna Pieczyńska dodała, że gdy obowiązuje maksymalne 30 proc. obłożenie w pojazdach, ZDiTM musiałby mieć "wprost proporcjonalnie więcej pojazdów i kierowców". - W dużych miastach to jest nie do wykonania - podsumowała.

 

Warszawa: niewykluczone zmiany w rozkładach jazdy

 

Natomiast Tomasz Kunert, rzecznik warszawskiego Zarządu Transportu Miejskiego, zapewnił polsatnews.pl, że miejska spółka na bieżąco monitoruje napełnienie w autobusach, tramwajach, metrze i składach Szybkiej Kolei Miejskiej. Pomagają w tym automatyczne liczniki przy drzwiach.

 

- Jeśli konieczne jest "zasilenie" danej linii autobusowej, zmieniamy obsługujący ją tabor z 12-metrowego na 18-metrowy. Niekiedy uruchamiamy też tzw. "wtyczki", czyli nieujęte w rozkładzie jazdy kursy, które pomagają rozładować tłok, podstawiając się chwilę przed planowym odjazdem - opisał.

 

ZOBACZ: Łódź. Antywirusowe krzesła w autobusach MPK. Będą pokryte specjalną tkaniną

 

W opinii Kunerta, dopóki rząd nie poluzuje limitów ws. pasażerów, stołeczny ZTM "będzie działał na tyle, na ile pozwolą warunki". Przypomniał, że do szkół ponadpodstawowych nie wrócą wszyscy uczniowie, ponieważ maturzyści zakończyli naukę.

 

- Również takie rzeczy mają wpływ na frekwencję - podkreślił rzecznik.

 

Zastrzegł jednak, że w razie potrzeby możliwa będzie "weryfikacja obsady" (liczby wysyłanych autobusów) na niektórych liniach autobusowych.

 

- Do tej pory, czyli od pojawienia się koronawirusa, nie zdarzyło się to nam, lecz jeśli będzie to konieczne, "przerzucimy" autobusy z pewnych tras na inne. To wszystko działoby się na podstawie obserwacji i konkretnych liczb - wyjaśnił.

 

Polsatnews.pl dopytał, czy w związku z tym możliwe byłyby cięcia na niektórych połączeniach. Tomasz Kunert odpowiedział, że to zależałoby od organizacji danej linii i częstotliwości jej kursowania, dlatego na razie "trudno to określić".

 

- W "zapasie" są kursy oznaczone jako "wykonywane tylko w dni nauki szkolnej", które teraz nie wyjeżdżają na ulice. Ponadto, w związku z lockdownem, zmniejszyliśmy niekiedy częstotliwość kursowania tramwajów o kilka minut. Jak zakładamy, gdy liczba pasażerów się zwiększy, wróci ona do dawnego standardu - podsumował Tomasz Kunert.

 

Wrocław: rząd powinien zmienić zasady, transport zbiorowy jest bezpieczny

 

Z kolei wrocławskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne "jest gotowe na powrót części pasażerów", którzy zrezygnowali z podróży podczas obowiązywania obostrzeń.

 

- Wciąż mamy w pogotowiu tzw. autobusy bisowe, mogące wspomóc najbardziej oblegane linie - przekazał polsatnews.pl Krzysztof Balawejder, prezes MPK.

 

ZOBACZ: Warszawa. Śmiałe plany, radzieckie prezenty i cenzura. 26. urodziny metra

 

Jak dodał, "mimo wszystko rząd powinien jednak zweryfikować obecnie obowiązujące przepisy". - Transport publiczny jest bezpieczny. Liczba zakażeń, do których doszło w autobusach czy tramwajach, jest znikoma, co pokazują badania z takich krajów jak Francja, Niemcy czy Hongkong - zauważył szef wrocławskiej komunikacji miejskiej.

 

Balawejder zastanawia się również, "czy naprawdę jest sens utrzymywania tak drastycznych limitów, jakie obowiązują do tej pory". 

 

Minister zdrowia: będziemy rozmawiać o ewentualnych zmianach

 

Po publikacji polsatnews.pl o restrykcje w transporcie zbiorowym został zapytany minister zdrowia Adam Niedzielski. Potwierdził, że resort planuje je utrzymać.

 

- Dyskutujemy jednak z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem, czy ewentualnie nie wprowadzić zmian - powiedział w "Punkcie widzenia".

 

ZOBACZ: Kiedy "odważniejsze" luzowanie obostrzeń? Minister zdrowia podał warunek

 

Według Niedzielskiego, mogłoby się to stać, gdy do szkół zaczną wracać uczniowie. Uznał, iż najszybciej podwyższenie limitów w transporcie zbiorowym nastąpiłoby 8 maja.

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie