By ratować syna, pożyczyła 100 tys. zł i przekazała… oszustowi

Polska
By ratować syna, pożyczyła 100 tys. zł i przekazała… oszustowi
Interwencja
Mężczyzna, gdy dowiedział się, że kobieta wychowuje niepełnosprawnego syna, zaoferował pomoc

Pani Anna padła ofiarą wyjątkowo perfidnego oszusta. Mężczyzna podszył się pod amerykańskiego żołnierza o polskich korzeniach i obiecał pomoc w leczeniu oraz rehabilitacji jej upośledzonego syna. By ratować zdrowie Kuby, kobieta zapożyczyła się w trzech bankach. Przelała oszustowi ponad 100 tys. złotych. Materiał programu "Interwencja".

Pani Anna ma 55 lat. Mieszka w Ostrowcu Świętokrzyskim. Samotnie wychowuje dwóch 18-letnich synów. Jeden nich, Kuba jest niepełnosprawny i ubezwłasnowolniony. Matka jest jego opiekunem prawnym.

 

ZOBACZ: Podszywał się pod amerykańskiego żołnierza. Skradł 100 tys. zł

Nieuleczalna choroba 

- Od urodzenia jest chory. To ecefalopatia wieloogniskowa mózgu, całościowe upośledzenie umysłowe, autyzm wczesnodziecięcy, padaczka, psychoza, omamy. Trzeba go umyć, pomagać w każdych czynnościach życia codziennego – mówiła w rozmowie z dziennikarzem programu "Interwencja" Anna Szymańska, która została oszukana przez "amerykańskiego żołnierza".

 

- Kubę znam od 2015 roku. Matka trafiła do mnie w bezradności, bo nie dawała sobie rady z dzieckiem. Jego zachowania były nieobliczalne, zagrażające innym. On jest nieuleczalnie chory, będzie wymagał stałej opieki. Nie jest w stanie kontrolować, przewidywać konsekwencji. Będzie wymagał przymusu bezpośredniego czy pasów - tłumaczyła Marzena Pelc-Dymon ze Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

"Zaoferował, że wywiezie syna do USA"

W 2017 roku do pani Anny na jednym z portali społecznościowych napisał mężczyzna podający się za żołnierza armii amerykańskiej. Początkowo pisał, że jest samotny i marzy o założeniu rodziny, kiedy wróci z misji. Gdy dowiedział się, że kobieta wychowuje niepełnosprawnego syna, zaoferował pomoc.

 

- Po tygodniu zaoferował, że wywiezie syna do USA w celu zdiagnozowania go. To była szansa, chciałam zrobić wszystko, żeby dziecku pomóc. Było wszystko nagrane, że podstawią samolot wojskowy, że dziecko będzie przetransportowane, ale trzeba było wpłacić 106 tysięcy złotych – wspominała Anna Szymańska.


- Miał lecieć do Stanów, nastąpił regres i chcieliśmy mu pomóc. Ma ataki, ciężko go opanować, dostaje białej gorączki. Jest agresywny, rozbija w domu rzeczy i już kilka razy była u nas policja z pogotowiem – przyznał Dawid Szymański, syn pani Anny.

 

WIDEO: by ratować syna, pożyczyła 100 tys. zł i przekazała… oszustowi

  

Straciła ponad 100 tys. złotych

Oszust dodatkowo zapewniał, że kobieta odzyska swoje pieniądze, kiedy dziecko będzie już za oceanem. Pani Anna w trzech bankach zaciągnęła kredyty. Na konto oszusta przelała prawie 107 tysięcy. Wówczas kontakt z podającym się za amerykańskiego żołnierza oszustem urwał się. Pani Anna natychmiast zawiadomiła policję.

 

ZOBACZ: Proponowała leczenie w Chinach, wyłudziła ponad 100 tys. zł. Oszustka trafiła do aresztu

 

- Sprawdziliśmy numery telefonów, bo kobieta kontaktowała się za pośrednictwem komunikatorów, ale były to numery zagraniczne i nie uzyskaliśmy od operatorów informacji, do kogo należały. Kobieta przekazała nam jedną informację, która mogłaby doprowadzić do tego "amerykańskiego żołnierza": miał konto w polskim banku - poinformował Kamil Tokarski z Komeny Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

Co miesiąc płaci prawie 1700 zł 

- Konto zostało utworzono tylko po to, aby wyłudzić pieniądze od poszkodowanej. Zostało założone na obywatela jednego z krajów afrykańskich. Miał fikcyjny adres - podkreślił Dariusz Prokopowicz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach.


Od trzech lat kobieta spłaca bankom miesięcznie prawie 1700 zł. Jej syn po ostatnim agresywnym ataku przebywa w szpitalu psychiatrycznym w Morawicy koło Kielc.

 

ZOBACZ: 85-latek stracił 170 tys. złotych. Oszust podawał się za policjanta


- Rodzice dzieci wielokrotnie dają się oszukać, bo chcieliby mieć zdrowe dzieci. To dla nich najważniejsze. Szukają pomocy i nadziei - mówiła Marzena Pelc-Dymon ze Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

ms/ "Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie