"Niezaprzeczalny talent i wielka miłość do muzyki". Pogrzeb Bernarda Ładysza

Kultura
"Niezaprzeczalny talent i wielka miłość do muzyki". Pogrzeb Bernarda Ładysza
PAP/Radek Pietruszka

W stołecznej Katedrze Polowej Wojska Polskiego trwało w środę nabożeństwo żałobne Bernarda Ładysza, zmarłego 25 lipca legendarnego śpiewaka operowego, aktora i żołnierza Armii Krajowej. Ogłoszono na nim, że minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak pośmiertnie awansował go ze stopnia podpułkownika na pułkownika Wojska Polskiego. Odczytano też listy pożegnalne od prezydenta i ministra kultury.

Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył biskup Polowy Wojska Polskiego gen. bryg. Józef Guzdek. W uroczystościach biorą udział m.in. żona Leokadia Rymkiewicz-Ładysz, synowie Aleksander Czajkowski-Ładysz i Zbigniew Ładysz, wiceminister kultury Magdalena Gawin, prof. Ryszard Cieśla z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina.

 

Duda: dorobek Ładysza przez dziesięciolecia budził podziw melomanów

 

Artystę pożegnał m.in. prezydent Andrzej Duda, który napisał list odczytany podczas uroczystości przez jego doradcę Tadeusza Deszkiewicza.

 

"Bernard Ładysz swoimi kreacjami pobudzał do refleksji nad człowiekiem i światem, czemu sprzyja tylko sztuka płynąca z głębi serca. I taką właśnie najczystszą sztuką dzielił się z nami przez całe życie" - stwierdził.

 

ZOBACZ: Zmarł jeden z najwybitniejszych polskich śpiewaków XX wieku. Bernard Ładysz miał 98 lat

 

Zdaniem głowy państwa, żegnamy artystę, "którego dorobek przez dziesięciolecia budził podziw melomanów na całym świecie i ukształtował pokolenia młodych adeptów sztuki wokalnej".

 

"Zawsze znakomicie przygotowany do roli, pełen wewnętrznego autentyzmu, pozostaje wzorem profesjonalisty, który swój niezaprzeczalny talent łączył z wielką miłością do muzyki" - ocenił Duda.

 

"W każdym repertuarze czuł się wyśmienicie"

 

Prezydent przypomniał, że podczas niemieckiej i sowieckiej okupacji Bernard Ładysz walczył w szeregach AK.

 

"Został aresztowany przez NKWD i zesłany do katorżniczej pracy na Syberię. Powrót z nieludzkiej ziemi do powojennej Polski otworzył nowy, jasny rozdział w jego życiu. Niedługo po ukończeniu studiów wokalnych zaczął zdobywać uznanie i międzynarodową popularność" - napisał.

 

Jak podkreślił prezydent, artysta "w każdym repertuarze czuł się wyśmienicie i wszędzie zostawił cząstkę siebie".

 

"Swój własny, oryginalny pomysł na bohaterów, których kreował i ożywiał swoim fenomenalnym głosem. Uznaniem cieszyła się jego technika wykonania, ale też temperament, umiejętność oddania szerokiej gamy emocji i wrażliwości, a także ukazania naszego polskiego ducha, którego tak dobrze czuł i który tak bardzo jest obecny w wykonywanych przez niego pieśniach naszej ziemi" - stwierdził Duda.

 

Gliński: jego aksamitny bas urzekał słuchaczy na całym świecie

 

Specjalny list napisał również wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. Na mszy odczytała go wiceminister Magdalena Gawin.

 

Gliński przypomniał, że Bernard Ładysz "był artystą o niezwykłych walorach głosowych".

 

ZOBACZ: Nie żyje Zofia Dillenius ps. "Jodła". Była łączniczką w Powstaniu Warszawskim

 

"Jego aksamitny bas urzekał słuchaczy na niemal całym świecie. Natura obdarzyła go nie tylko unikalnym głosem lecz również talentem scenicznym i aktorskim (...). Intuicja artystyczna połączona z umiejętnościami warsztatowymi sprawiły, że każdy występ przyjmowany był entuzjastycznie i stawał się wielkim przeżyciem duchowym" - napisał.

 

Minister kultury zwrócił uwagę, że Bernard Ładysz "był znakomitym interpretatorem nie tylko oper, ale również pieśni i piosenek, z których emanował wysublimowany artyzm".

 

"Pozostanie w naszej pamięci jako jeden z Koryfeuszy polskiej sztuki wokalnej, a jego niezapomniane kreacje sceniczne będą wzorem dla kolejnych pokoleń wokalistów" - zapewnił.

 

Bernard Ładysz - artysta i żołnierz

 

Bernard Ładysz urodził się 24 lipca 1922 r. w Wilnie. Tam, jako kilkunastoletni chłopiec, rozpoczął naukę śpiewu. Miał 17 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. Jako sierżant Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej został uwięziony w Kałudze nad Oką w Związku Sowieckim, gdzie przebywał w latach 194-46.

 

Po wojnie drugim miastem Bernarda Ładysza stała się Warszawa. Właściwe studia wokalne podjął w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina (obecnie UMFC), pod kierunkiem prof. Wacława Filipowicza. Karierę artystyczną rozpoczął w 1946 roku w Reprezentacyjnym Zespole Wojska Polskiego.

 

Duże znaczenie dla kariery Bernarda Ładysza miało zdobycie pierwszej nagrody na konkursie śpiewaczym we włoskim Vercelli w 1956 roku. Zgodnie z regulaminem tego konkursu laureat mógł zadebiutować w mediolańskiej La Scali.

 

Bernard Ładysz nie zdecydował się jednak na ten krok - zaangażował się natomiast do występów w Teatro Massimo w Palermo. W 1959 roku włoski dyrygent Tullio Serafin, który realizował w Londynie nagranie "Łucji z Lammermoor", powierzył polskiemu artyście partię w tym nagraniu, które powstało przy udziale światowej sławy artystów - m.in. Marii Callas, Piera Cappuccillego, Ferruccia Tagliaviniego.

 

ZOBACZ: Zmarła Olivia de Havilland, ostatnia gwiazda "Przeminęło z wiatrem"

 

Od 1972 roku Ładysz związany był z Teatrem Wielkim w Warszawie. Tam wcielił się m.in. w tytułową rolę Borysa Godunowa w operze Modesta Musorgskiego.

 

Śpiewał też partie Zygmunta Augusta w "Buncie żaków" Tadeusza Szeligowskiego czy Priama w "Odprawie posłów greckich" Witolda Rudzińskiego. Jego kreacje wokalne nie ograniczały się tylko do tych występów.

 

Role filmowe Bernarda Ładysza

 

Ładysz brał też udział w nagraniach oper dla Polskiego Radia, występował na festiwalach muzyki współczesnej "Warszawska Jesień", uczestniczył w światowych prawykonaniach utworów współczesnych kompozytorów, m.in. Krzysztofa Pendereckiego.

 

Występował też w filmach, m.in. w "Ziemi obiecanej" w reżyserii Andrzeja Wajdy, "Znachorze" w reżyserii Jerzego Hoffmana, w musicalach, m.in. w roli Tewiego w "Skrzypku na dachu" Josepha Steina i Jerry'ego Bocka oraz na estradzie piosenkarskiej. Współpracował z Teatrem Syrena w Warszawie.

wka/ PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie