Zgorzelski: premier kłamał, że koronawirus jest już niegroźny. To było niegodne

Polska
Zgorzelski: premier kłamał, że koronawirus jest już niegroźny. To było niegodne
Polsat News
Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL-KP) gościem Tomasza Machały

- Jest grupa parlamentarzystów, która nie chce dochowywać reguł sanitarnych, np. obowiązku noszenia maseczki - mówił w programie "Gość Wydarzeń" wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL-Koalicja Polska). Uznał też, że premier "wykorzystał politycznie zdrowie Polaków, ochoczo kłamiąc, że koronawirus latem jest niegroźny i by seniorzy szli na wybory". - To było niegodne urzędu - ocenił.

W sobotę wieczorem prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że senator tej partii Jan Filip Libicki jest zakażony koronawirusem. - Przebywa w szpitalu w Poznaniu, czuje się dobrze - zapewnił. 

 

Libicki przekazał później, że ma gorączkę i kaszel. "Oczywiście podam tych, których spotkałem w zeszłym tygodniu, do Sanepidu. Gdybym o kimś zapomniał proszę, by sam zrobi test" - napisał na Twitterze.

 
Zgorzelski o "cichych bohaterach tych ciężkich dni"
 
Doniesienia o stanie zdrowia senatora komentował w programie "Gość Wydarzeń" wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL). Pierwotnie miał rozmawiać z Tomaszem Machałą w studiu Polsat News, ale ponieważ kontaktował się z Libickim, postanowił ograniczyć kontakty bezpośrednie i połączył się internetowo.
 
- Wszyscy, którzy mogli uczestniczyć w spotkaniach z zakażonym senatorem, roztropnie powstrzymują się od aktywności, aby nie rozszerzać tego wirusa. Jesteśmy w kontakcie z sanepidem. Także Centrum Informacyjne Senatu i kancelaria izby wyższej podchodzą do tego poważnie - mówił. 
 


Zgorzelski przekazał "najwyższe słowa uznania" dla pracujących z chorymi oraz poddanymi izolacji. - To cisi bohaterowie tych ciężkich dni - ocenił. 

 

"Jest grupa osób, która twierdzi, że pandemia to jedna wielka ściema"

 

Prowadzący zapytał go, jak w sytuacji, gdy jeden z senatorów ma koronawirusa, może odbyć się zaplanowane na czwartek Zgromadzenie Narodowe (połączone obrady Sejmu i Senatu), na którym Andrzej Duda złoży przysięgę prezydencką. 

 

- Widzę na każdym kroku zaangażowanie ludzi, by to się odbyło. Pani marszałek Sejmu podchodzi do tego z dużą odpowiedzialnością. Ale jest grupa parlamentarzystów, która nie zamierza stosować się do wymogów np. noszenia maseczki. To niepotwierdzona informacja z tzw. korytarzy sejmowych - mówił.

WIDEO: Piotr Zgorzelski w "Gościu Wydarzeń"

 

  

 

Nie chciał jednak zdradzić, do których partii należą ci posłowie. - Jestem członkiem prezydium Sejmu, powinienem łagodzić spory, więc pozostawię to do swojej wiedzy - odpowiedział Piotr Zgorzelski.


Przypomniał, że w społeczeństwie też jest grupa osób, która twierdzi, że pandemia to "jedna wielka ściema". - Tym są dotknięci niektórzy parlamentarzyści - uznał. 

 

Co ze Zgromadzeniem Narodowym? Rekomendacja Zgorzelskiego

 

Zgorzelski tłumaczył również, jak w obliczu pojawienia się koronawirusa u parlamentarzysty przeprowadzić Zgromadzenie Narodowe, które w czwartek ma odebrać przysięgę od prezydenta Andrzeja Dudy.

 

Odpowiedział, że trudno ograniczać parlamentarzystom możliwości wzięcia udziału w Zgromadzeniu Narodowym, ale na posiedzeniu Prezydium Sejmu, jeszcze przed informacją o zakażeniu Libickiego, rekomendował wprowadzenie limitów klubowych.

 

Zgorzelski zapytany, jakie rozwiązanie będzie rekomendował, jeśli przed Zgromadzeniem Narodowym zwołane zostanie kolejne Prezydium Sejmu, odparł: - Z pewnością bym rekomendował jednak porozumienie z przewodniczącymi klubów i apelowanie do posłów o to, aby zrozumieli, że trzeba będzie ograniczyć liczbę uczestników na sali plenarnej do wymaganego minimum z zachowaniem dystansu społecznego, tak żeby te limity odpowiadały proporcjom w zależności od wielkości klubów.

 

Wskazywał, że sala plenarna jest przygotowana dla 460 osób, a na galerii sejmowej może znaleźć się około 100 osób, co razem daje 560 miejsc.

 

- Myślę, że bezpieczna liczba uczestników Zgromadzenia Narodowego to byłaby połowa tej liczby, czyli 200-kilkadziesiąt osób - powiedział Zgorzelski.

 

Dodał, że osoby, które nie mogłyby się znaleźć na sali plenarnej ewentualnie mogłyby zająć miejsca w Sali Kolumnowej.

 

- Ale myślę, że wielu z nas będzie musiało po prostu zadowolić się oglądaniem online albo przez środki masowego przekazu - powiedział Zgorzelski.

 

"Premier stracił nie tylko moje zaufanie"

 

Później prowadzący zapytał wicemarszałka Sejmu o wywiad premiera Morawieckiego dla tygodnika "Sieci".

 

Morawiecki stwierdził w nim, że "do tej pory radziliśmy sobie z zagrożeniami bardzo dobrze, być może tak dobrze, że trochę nas to uśpiło, a teraz również możemy zaspać; koronawirus też się jeszcze nie skończył".

 

- Staram się ważyć słowa, ale w tym przypadku muszę z przykrością powiedzieć, że premier kompletnie stracił moje i nie tylko moje zaufanie, gdy w kampanii wyborczej ogłosił koniec pandemii. Ochoczo kłamał, że ten wirus latem jest niegroźny i by seniorzy szli na wybory - mówił Zgorzelski. 

 

Według niego, ówczesna postawa Morawieckiego mogła wynikać z analiz, jakimi dysponował sztab Andrzeja Dudy. 

 

- Dzisiejsze słowa premiera być może służą temu, że przeraził się sytuacją. My, PSL, mamy gorzką satysfakcję, bo mówiliśmy już dawno temu, że trzeba decentralizować zarządzanie kryzysem. Nie było potrzeby wyłączania całego kraju, szczególnie tam, gdzie nie zanotowano ani jednego przypadku koronawirusa - przypomniał. 

 

"To było niegodne urzędu premiera"

 

Wicemarszałek Sejmu stwierdził, że premier "politycznie wykorzystał zdrowie Polaków".

 

- Nie mam do niego zaufania. W cywilizowanych krajach, do których należy Polska, taka postawa powinna wiązać się z odpowiedzialnością polityczną. W PiS nie ma takiej refleksji. To było niegodne urzędu premiera - podsumował Piotr Zgorzelski.

wka/luq/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze