Sztabowcy Trzaskowskiego złożą protesty wyborcze. Mówią o wyborach za granicą

Polska
Sztabowcy Trzaskowskiego złożą protesty wyborcze. Mówią o wyborach za granicą
PAP/Andrzej Grygiel

Sztab Rafała Trzaskowskiego będzie składał protesty wyborcze, ale sztabowcy nie liczą na zmianę wyniku. - Ponad pół miliona głosów jest nie do odrobienia - mówił współpracownik kandydata. Inny polityk KO dodał, że protesty wyborcze trzeba złożyć "z szacunku dla głosujących za granicą", którzy spotkali się z wyrzeczeniami.

Podczas wieczoru wyborczego Rafała Trzaskowskiego, szef PO Borys Budka zwracał uwagę na liczne nieprawidłowości, zwłaszcza przy głosowaniu za granicą. Zapowiadał wniosek o odwołanie szefa MSZ Jacka Czaputowicza i sugerował złożenie protestów wyborczych.

 

W poniedziałek współpracownicy Trzaskowskiego byli już mniej przekonani do protestów. - Należy je złożyć choćby tylko z szacunku dla tych wszystkich, którzy zagłosowali za granicą, choć wiązało się to często z dużymi wyrzeczeniami. Jednak nie widzę możliwości podważenia tego wyniku - powiedział polityk PO z władz tej partii. 

 

ZOBACZ: Wiemy, gdzie Jarosław Kaczyński spędził wieczór wyborczy

 

Ocenił zarazem, że wybory od początku nie były uczciwe, bo kandydaci nie mieli równego dostępu do mediów publicznych, więc byłaby podstawa do ich unieważnienia. Ale - przyznał - że w PO nikt nie wierzy w powodzenie takiego protestu przed sądem.

 

"To jest nie do odrobienia"

 

Także jeden z członków sztabu Trzaskowskiego stwierdził, że o ile lokalne sztaby będą zapewne składały protesty wyborcze, w otoczeniu prezydenta Warszawy nikt nie liczy na ich skuteczność; sztab nie spodziewa się więc, że protesty cokolwiek zmienią.

 

- Ponad pół miliona głosów jest nie do odrobienia - zaznaczył.

 

Zgodnie z przepisami, na podstawie których tegoroczne wybory prezydenckie zostały przeprowadzone, protest przeciwko wyborowi prezydenta wnosi się na piśmie do Sądu Najwyższego nie później niż w ciągu 3 dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez Państwową Komisję Wyborczą. Protesty wniesione przed tym terminem SN pozostawi bez dalszego biegu.

 

ZOBACZ: Ile zarabia prezydent i jaką ma "emeryturę"

 

Po rozpoznaniu protestów wyborczych i na podstawie sprawozdania z wyborów PKW, Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozstrzyga o ważności wyboru prezydenta. Ma na to 21 dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez PKW.

 

Jak Sąd Najwyższy rozpatruje protesty

 

Za granicą można składać protesty wyborcze właściwemu konsulowi, a osoby podróżujące na statku morskim – kapitanowi statku.

 

SN rozpatruje wniesione protesty w składzie trzech sędziów, w postępowaniu nieprocesowym i wydaje opinię w formie postanowienia w sprawie protestu.

 

Sąd Najwyższy może wydać postanowienie: uznające zarzuty protestu za bezzasadne albo uznające zarzuty protestu za zasadne, lecz nie mające wpływu na wynik wyborów albo uznające zarzuty protestu za zasadne i stwierdzające, że popełnione przeciwko wyborom przestępstwo lub naruszenie przepisów Kodeksu wyborczego miały wpływ na wynik wyborów. W takim przypadku może wybory unieważnić.

 

Tysiące protestów po zwycięstwie Kwaśniewskiego

 

Podczas wyborów prezydenckich w 1995 roku Aleksander Kwaśniewski wygrał z Lechem Wałęsą w drugiej turze bardzo podobnym stosunkiem, jak Andrzej Duda z Rafałem Trzaskowskim - 51,72 proc. do 48,28 proc.

 

ZOBACZ: "Polska Wybiera" najlepszym wieczorem wyborczym w historii Polsat News. Rekord oglądalności stacji

 

Po wyborach do Sądu Najwyższego wpłynęło setki tysięcy protestów wyborców, twierdzących, że Aleksander Kwaśniewski wprowadził wyborców w błąd co do swojego wykształcenia - wbrew informacji w obwieszczeniu PKW nie miał bowiem wyższego.

 

9 grudnia 1995 roku Izba Administracyjna i Pracy SN większością głosów oddaliła te protesty, uznając wybory za ważne.

wka/ PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie