Handel w maju. Kupiliśmy więcej niż w kwietniu, mniej niż rok temu

Biznes
Handel w maju. Kupiliśmy więcej niż w kwietniu, mniej niż rok temu
pixabay
W maju znowu mogliśmy chodzić do sklepów, dlatego rzadziej kupowaliśmy przez internet

W maju Polacy zrobili w sklepach o prawie 15 proc. większe zakupy niż  miesiąc wcześniej, ale jednocześnie o niemal 8 proc. skromniejsze niż w maju 2019 roku. Sprzedaż samochodów była o jedną trzecią mniejsza niż rok wcześniej. Za to mebli kupiliśmy kilkanaście procent więcej.

Według najnowszych danych GUS, sprzedaż detaliczna w maju była - licząc w cenach stałych - wyższa niż w kwietniu o 14,9 proc. W porównaniu z majem zeszłego roku spadek wyniósł 7,7 proc. Te wyniki są znacznie lepsze niż w kwietniu 2020 roku, gdy Polacy żyli w warunkach narodowej kwarantanny, a wiele sklepów było zamkniętych. Wówczas spadek sprzedaży detalicznej liczony rok do roku sięgnął aż 22,9 proc.

 

Zmieniony koszyk zakupów

 

Wszystko wskazuje na to, że konsumencie otrząsnęli się z pierwszego epidemicznego szoku i korzystają z luzowania ograniczeń związanych z koronawirusem. Powrót gotowości do zakupów jest jednak mocno zróżnicowany. Na kupno aut, motocykli i części do pojazdów wydaliśmy w maju o 34 proc. mniej niż w tym samym miesiącu w  2019 roku. O prawie 18 proc. spadła sprzedaż paliw, co wynika częściowo z niższych cen, ale także z mniejszej chęci do podróżowania.

 

ZOBACZ: Rzecznik Ministerstwa Zdrowia: jesienią nowa fala koronawirusa

 

Konieczność przebywania w mieszkaniach stała się dla wielu ludzi okazją do remontowania i modernizowania własnych czterech kątów. Chętniej niż rok wcześniej kupowano meble - sprzedaż zwiększyła się aż o 14,4 proc.

 

 

Wartość wydatków na żywność i napoje oraz wyroby tytoniowe w maju była mniejsza niż przed rokiem o 7,4 proc. Wydatki na leki spadły o 14 proc., gdyż konsumenci nie ustawiali się w takich długich jak na początku pandemii kolejkach do aptek w poszukiwaniu remedium na koronawirusa.  

 

Sprzedaż internetowa mniej popularna

 

Odmrożenie działalności sklepów stacjonarnych i galerii handlowych wpłynęła na spadek udziału sprzedaży internetowej z 11,9 do 9,1 proc. w porównaniu z wynikami kwietniowymi. Okazuje się, że jeśli tylko są odpowiednie warunki, odzież i buty wolimy kupować w tradycyjnych sklepach. W przypadku tej kategorii udział sprzedaży internetowej z miesiąca na miesiąc obniżył się z 61,3 proc. w kwietniu do 26,8 proc. w maju. Podobnie było ze sprzętem AGD i RTV, gdzie udział handlu elektronicznego spadł z 28,6 do 15,6 proc.

 

Nastroje konsumentów

 

Na możliwość dalszej poprawy w handlu wskazują opublikowane w ubiegłym tygodniu dane GUS, dotyczące nastrojów konsumentów. Choć w czerwcu wskaźniki nadal są na dużych minusach, to wyglądają o wiele lepiej niż miesiąc wcześniej. W górę poszły oceny związane z możliwością dokonywania większych zakupów. Korzystniej widziane są także perspektywy przyszłej sytuacji ekonomicznej.

Gospodarstwa domowe - w horyzoncie najbliższych miesięcy - bardziej optymistycznie oceniają sytuację na rynku pracy oraz swoją kondycję finansową. Spośród ankietowanych gospodarstw domowych ponad 38 proc. wpływ epidemii na swoją sytuację ocenia jako znaczny, ale jedynie nieco ponad 10 proc. obawia się utraty pracy bądź przychodów z działalności gospodarczej. Prawie 21 proc. ankietowanych określiło wpływ epidemii na stan swoich finansów jako stanowiący duże zagrożenie, a niemal 42 proc. jako zagrożenie znaczące.

 

ZOBACZ: 10 GW mocy z odnawialnych źródeł energii w Polsce

 

Jak uczy doświadczenie, nastroje i oceny formułowane przez konsumentów w dużym stopniu przekładają się na decyzje zakupowe gospodarstw domowych. Mogą stanowić cenną wskazówkę, dotyczącą dynamiki sprzedaży detalicznej, szczególnie w kategorii dóbr trwałego użytku.

 

Nastroje przedsiębiorców

 

GUS podał również wyniki badań koniunktury w głównych działach gospodarki. One z kolei są zwiastunem decyzji przedsiębiorców, przede wszystkim w kwestiach zatrudniania pracowników oraz inwestycji. Już majowe wyniki były mniej pesymistyczne niż te z kwietnia.

Badanie czerwcowe potwierdza stopniową poprawę postrzegania przez właścicieli firm zarówno sytuacji bieżącej, jak i perspektyw prowadzenia biznesu. Wartości wskaźników są wciąż głęboko ujemne, ale minus przy niemal każdym z nich jest wyraźnie „krótszy” niż w kwietniu i maju.

 

ZOBACZ: "Rola rolników jest nie do przecenienia". Prezydent podpisał umowę programową

 

Nadal najgorzej sytuację oceniają przedsiębiorcy z branży hotelarskiej i gastronomicznej, zaś najmniej pesymistycznie nastawieni są przedstawiciele firm zajmujących się informacją i komunikacją oraz ubezpieczeniami i finansami. Mniejszym pesymizmem niż miesiąc wcześniej charakteryzują się oceny w niemal wszystkich głównych działach gospodarki, czyli przemyśle, budownictwie, handlu hurtowym i detalicznym, transporcie oraz zakwaterowaniu i gastronomii.

 

Tekst powstał przy współpracy z portalem comparic.pl

 

 

Roman Przasnyski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!